„Fitness-guru” po raz pierwszy na własny rachunek: Adam Owen

3 miesiące temu „Fitness-guru” po raz pierwszy na własny rachunek: Adam Owen
fot. www.Lechia.pl (materiały prasowe)

Glyndŵr to dosłownie „dolina wody”, ale znaczenie uwarunkowane historycznie pociąga za sobą coś zdecydowanie ciekawszego, jak np. związek między nowym trenerem Lechii, a ostatnim walijskim Księciem Walii.

Rok 2008. „The Gers” poszukują recepty na niepowodzenia i problemy wydolnościowe poszczególnych zawodników. Wreszcie do klubu dociera rekomendacja całkowicie nieznanego, młodego chłopaka o silnym zapleczu naukowym.   Wziął się nie wiadomo skąd, a jego magiczny dotyk ma pomóc uporać się z terminarzem z piekła rodem. W jednej ręce dzierży lodowe kąpiele, a w drugiej posiłki, które mają natychmiast zwrócić energię wyssaną z największych gwiazd, tak można sparafrazować słowa, które pojawiły się na dailyrecord.co.uk na niecały miesiąc po jego przybyciu do klubu. 4 miesiące później nastroje były znacznie mniej sceptyczne.

Motor napędowy Ibrox

Adam Owen przeniósł się do drużyny Rangers z polecenia Kenny’ego McDowalla, na którym zrobił ogromne wrażenie jeszcze za czasów, gdy obaj pracowali w młodzieżowych drużynach Celtiku. Od tego momentu minęły wówczas ponad 4 lata, ale młody szkoleniowiec miał naprawdę niezłe tempo rozwoju. Zresztą potwierdzenie tych słów miało leżeć w niedalekiej przyszłości: w wieku 32 lat szkoleniowiec celował w zostanie najmłodszą osobą w Europie mogącą się pochwalić zarówno licencją UEFA Pro, jak i dyplomem doktora nauk o piłce nożnej. Jak sobie zaplanował, tak też zrobił zaledwie rok później.

Zanim jednak do tego doszło, wielokrotnie zmagał się z trudnymi wyborami, które miały bezpośredni wpływ na ukształtowanie jego charakteru. Umowa z „The Gers” wcale nie była aż tak oczywista, zanim na papierze oficjalnie pojawił się podpis Owena. I to niekoniecznie ze względu na niewielkie doświadczenie szkoleniowca. Najważniejsza była… obietnica.

„Siedziałem sobie w mieszkaniu przyjaciela w Glasgow, gdy zadzwonił telefon. Na ekranie wyświetlił się numer Tommy’ego Burnsa, a ja już wtedy byłem po spotkaniu z Walterem, Allym i Kennym (przyp. red. trener i sztab Rangers) w sprawie posady od przygotowania fizycznego”, opowiadał dla thescottishsun.co.uk. Nowy szkoleniowiec Lechii wielokrotnie podkreślał, że Burns był jego mentorem, gdy rozpoczynał pracę w Celtiku. Pisano nawet, że to właśnie on był odpowiedzialny za „rozniecenie ognia, który pali Adama aż po dziś” (ten sam portal). Trudno się dziwić, wszak był jedną z pierwszych, ważniejszych postaci na piłkarskim szlaku Owena. „Nie rozmawiałem z nim od miesięcy, a on tak nagle zapytał, gdzie jestem – ale przecież musiał to wiedzieć – i poprosił, żebym wskoczył do taksówki, pojechał do siedziby Celtiku i się z nim zobaczył. Odłożył słuchawkę i znowu zadzwonił za kolejne 5 minut. Tym razem był bardziej zdecydowany. Powiedział, że zostanę u nich na noc, na rozmowę... To naprawdę zabrzmiało tak, jakby chciał mnie u siebie, ale już podjąłem decyzję”, kontynuował.

Adam Owen nawet się nie zawahał, nie postawił swojego nowego pracodawcy w niezręcznym położeniu. Klubowej legendzie nie pozostało nic innego, jak zapytać, czy jest absolutnie pewny przenosin na Ibrox i w konsekwencji życzyć mu powodzenia. Była to ich ostatnia rozmowa w życiu - kilka miesięcy później Tommy Burns umarł na raka skóry. Niewątpliwie odcisnął wielkie piętno na młodym szkoleniowcu: „Potrafiliśmy siedzieć i rozmawiać godzinami tylko o futbolu. Był niesamowicie entuzjastyczny, uwielbiał słuchać, co myślisz na temat wszystkich aspektów. Chyba właśnie to pomogło mi nabrać pewności siebie”, wspominał trener w tej samej rozmowie. Owen pozostał jednak lojalny McDowallowi, który dał mu ogromną szansę rozwoju i polecił go Smithowi. Reakcja była natychmiastowa, bo szkoleniowiec objął posadę w drużynie Rangers zaledwie 3 czy 4 dni wcześniej. „W wieku 26 lat siedziałem z nim w pokoju, a on dopytywał, w jaki sposób moim zdaniem złożył drużynę. Była w tym niesamowita wnikliwość”. 4 miesiące później wszystko było jasne, a na „Daily Mail” rozpisywano się, że Adam Owen zasługuje na większy aplauz niż Carlos Cuellar, który zdobył tytuł gracza roku. Miał być bowiem jedną z najważniejszych osób, która doprowadziła ekipę do finału Pucharu UEFA (porażka 0:2 z Zenitem) i zwycięstwa w finale Pucharu Ligi Szkockiej. Nie trzeba chyba niczego dodawać na temat przydomka „fintess-guru”, który przylgnął do niego już kilka lat wcześniej.

Na tym nie zakończyły się trudne wybory w życiu młodego trenera. Po raz kolejny stanął na rozdrożu, gdy musiał wybierać pomiędzy ofertą z Włoch, a współpracą z Davidem Weirem w Sheffield United. Obaj szkoleniowcy znali się jeszcze z czasów w Rangers (przyp. red. główny asystent) Lojalność po raz kolejny wzięła górę w procesie decyzyjnym. „Latem spędziłem trochę czasu w Rzymie i prowadziłem rozmowy z jednym z klubów, dostałem nawet propozycję Dyrektora Nauk o Sporcie, ale jednocześnie wiedziałem, że David kombinuje, żeby samodzielnie poprowadzić klub i miałem nadzieję, że mu się uda. Chciałem z nim pracować, niesamowicie go podziwiam. Dlatego tak długo zwlekałem z podjęciem jakiejkolwiek decyzji… pojawiały się oferty z klubów w Premier League, ale ciągle coś mi nie pasowało w kontekście mojego dalszego rozwoju. Zaraz po tym, jak Weir objął Sheffield zadzwonił do mnie i zapytał, czy jestem zainteresowany pracą w jego zespole. Musiałem trochę nad tym pomyśleć: przecież to trudna decyzja opuścić taki klub jak Rangers, ale jednocześnie chciałem spróbować czegoś nowego”, opowiadał Owen dla thestar.co.uk. Raczej nigdy nie pożałował wyboru.

Hołd dla Wrexham

XV wiek. Owain Glyndŵr zapisuje się na kartach historii Walii jako jej ostatni książę rodzimego pochodzenia. Śmiałek, który stanął na czele powstania przeciwko Anglikom i chociaż zostało ono stłumione, do tej pory uchodzi za jeden z najważniejszych symboli tożsamości narodowej. Niecałe 400 lat później jego imię zostanie nadane walijskiemu uniwersytetowi.

Adam Owen również dołożył swoją cegiełkę do rozwoju uczelni sygnowanej tym dumnym nazwiskiem. „Zawsze chciałem spróbować rozwinąć najlepszą piłkarską filozofię. Po prostu słucham ludzi – a mam pod ręką takich, których wspaniale się słucha”, mówił szkoleniowiec dla thescottishsun.co.uk. Z pewnością do tej pory nie udało mu się zrealizować celu, ale osiągnął coś pośredniego i niekoniecznie mniej znaczącego. Adam Owen był jednym z głównodowodzących projektu współpracy między klubem Wrexham a Uniwersytetem Glyndŵr. Idea miała być prosta, ale w przyszłości wytyczyć szlak i stanowić wzór do naśladowania: chodziło o to, żeby piłkarze w młodym wieku nie musieli podejmować ważnych decyzji.

„Każdego roku zatrważająca ilość zawodników jest zmuszona porzucić karierę piłkarską i obrać zupełnie inny kierunek”, podkreślał w rozmowie z timeshighereducation.com. W Wrexham chcieli odsunąć w czasie ten trudny wybór mając z tyłu głowy okropne statystyki (za BBC, zaledwie 5% juniorów podpisuje profesjonalny kontrakt). Piłkarze ze wszystkich kategorii wiekowych otrzymali szansę jednoczesnej nauki na uniwersytecie i gry w klubie, a cały projekt miał się opierać na stawianiu na jakość, a nie ilość. Adam Owen opowiadał BBC, że sam koncept zaczerpnął ze swoich własnych doświadczeń: „Kiedy ukończyłem młodzieżowy kurs, chciałem jednocześnie nie wypaść z rytmu nauki i uprawiać sport na profesjonalnym poziomie. Nigdy nie udało mi się tego osiągnąć, bo bardzo pragnąłem się uczyć – plan awaryjny nie miał racji bytu. Oczywiście, takie możliwości istniały w Ameryce, ale nie w Wielkiej Brytanii”.

Głos wsparcia dla projektu ze strony gwiazd europejskiego formatu.

Dla nowego szkoleniowca Lechii edukacja zawsze była na pierwszym miejscu, a cały proces przebiegał w sposób nader ustabilizowany i metodyczny (każdy etap od licencji UEFA A przez magisterkę, UEFA Pro i doktorat oddzielają dokładnie 3 lata). Nigdzie się nie spieszył, starał się dokonywać rozważnych wyborów i czerpać garściami z możliwości, jakie otrzymywał. Wygląda na to, że gdziekolwiek się pojawił, tam potrafił zjednać sobie ludzi i przekonać ich do swoich metod. Tak było m.in. w Glasgow, gdzie Walter Smith pozwolił mu na spokojny rozwój. Pewnego dnia młody trener od przygotowania fizycznego wpadł na pomysł, żeby zbadać ciekawy przypadek Serie A, w której to z powodzeniem odnajdują się zawodnicy powyżej 30. roku życia. „Spędziłem trochę czasu w Milanie, gdzie mogłem na własne oczy zobaczyć te świetne przykłady na potwierdzenie tezy, co można osiągnąć, jeśli dba się o siebie we właściwy sposób”, opowiadał wrażenia w rozmowie z dailyrecord.co.uk. Tylko że niezależnie od klubu i miasta, zawsze był ktoś, kto go wprowadzi w struktury, da kredyt zaufania i w pewnym sensie będzie sprawował kontrolę. W Gdańsku natomiast, Owen po raz pierwszy powalczy na własny rachunek i w tym momencie naprawdę trudno powiedzieć, czy jego bohater narodowy udzieli mu jakiegokolwiek wsparcia…

ŹRÓDŁA: thescottishsun.co.uk, dailymail.co.uk, dailyrecord.co.uk, thestar.co.uk, timeshighereducation.com, bbc.co.uk.

ŹRÓDŁO
transfery.info
TAGI: Ekstraklasa Szkocja Celtic FC Rangers FC Sheffield United Polska Lechia Gdańsk Walia Anglia Adam Owen
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2017 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.