Xhaka opowiada o rodzinnym dramacie. „Ojciec do dziś nie potrafi powiedzieć mi całej prawdy”

4 tygodnie temu Xhaka opowiada o rodzinnym dramacie. „Ojciec do dziś nie potrafi powiedzieć mi całej prawdy”
fot. Arsenal

Pomocnik Arsenalu, Granit Xhaka, podzielił się swoją poruszającą historią w rozmowie z dziennikarzami „The Guardian”.

W 1986 roku ojciec Xhaki, wówczas 22-letni student na uniwersytecie w kosowskiej Prisztinie, trafił do więzienia po tym, jak został oskarżony o demonstrowanie przeciwko komunistycznej władzy w Belgradzie. Skazano go na sześć lat pozbawienia wolności, ale w więzieniu spędził 3,5 roku. Nie oznaczało to dla niego jednak taryfy ulgowej.

- Z tego co wiem, jego pierwsze kilka miesięcy w więzieniu były w porządku. Później zaczęły się jednak pobicia - opowiada Xhaka.

- Jako jego syna, ta historia bardzo mnie porusza, to bardzo mocno utkwiło w moim sercu. By opisać mojego ojca we właściwy sposób, trzeba poznać całą głębię tej historii. Jest naprawdę tragiczna. Czasem proszę go: „opowiedz mi to jeszcze raz”, ale wciąż mam wrażenie, że nie zdradza mi wszystkiego. Zawsze pojawiają się momenty ciszy, kiedy czuję, że „przełyka” pewne informacje, nie mówi całej prawdy. Może to po prostu dla niego zbyt wiele i nie chce przekazywać tej rozpaczy dzieciom.

- Był dumnym Kosowianinem i uważał, że ten naród ma prawo do egzystowania. Walczył o jego prawa, chodziło o podstawowe demokratyczne przywileje, jak prawo do głosowania. Nie był w tym sam. Aresztowano też innych ludzi, w tym mojego wujka, którego zamknięto w więzieniu lata wcześniej. Został skazany na 15 lat. Powody były czysto polityczne. Mój ojciec pytał: „Dlaczego nie mamy tutaj demokracji? Zasługujemy na to. Zasługujemy, by nas usłyszano”.

- Jedną z najbardziej odkrywczych rzeczy o moich rodzicach jest to, że zeszli się zaledwie trzy miesiące przed aresztowaniem mojego ojca. Mam wielki szacunek do mojej mamy. Nigdy nie słyszałem, by któraś kobieta była z mężczyzną przez trzy miesiące, w tak młodym wieku, a następnie czekała na niego 3,5 roku. Moja mama to niesamowita osoba.

- Dziwne jest to, że nie wiemy dlaczego mój ojciec został tak szybko wypuszczony z więzienia, ale wyszedł stamtąd w tym samym czasie co wujek. Nikt w rodzinie o tym nie wiedział, dopóki nie pojawili się przed drzwiami do mieszkania. Myślę, że zawarli pakt, by przestrzegać więziennych zasad, siedzieć cicho i nigdy nie sprawiać problemów. Pewnie dlatego ich wypuścili, pomyśleli: „Oni już nie sprawiają problemów”. Ale nie jestem tego pewien.

Rodzice Xhaki uznali, że potrzebują nowego startu, dlatego w 1990 roku wyemigrowali do Szwajcarii. Rok później, w Bazylei, urodził im się syn, Taulant (obecnie zawodnik FC Basel), a następnie, po półtorej roku, kolejny, Granit.

- Mój tata wykazał się niesamowitą siłą, Taulant i ja wychowaliśmy się dzięki jego mentalnej sile. Mieliśmy idola, wzór do naśladowania, który nauczył nas, że musisz być silny, by cokolwiek osiągnąć. Dorastaliśmy bardzo silni. Dlatego na boisku mamy tę pewność psychiczną, by walczyć z przeciwnościami i przeć naprzód, po zwycięstwo.

Granit, w przeciwieństwie do swojego brata, zdecydował się reprezentować barwy Szwajcarii na arenie międzynarodowej. Mimo to wciąż pamięta o swoich albańsko-kosowskich korzeniach. „The Guardian” wspomina, że podczas sesji zdjęciowej do wywiadu zawodnik został rozpoznany przez pewnego Albańczyka. Ten był zdumiony, kiedy Xhaka zaczął z nim rozmawiać po albańsku.

- Poznałem tu paru dobrych Albańczyków. Kilku z nich prowadzi myjnię samochodową, czyszczę tam swoje auto. Rozmawiamy, oczywiście najczęściej o futbolu. Niektórzy kibicują Liverpoolowi, inni Manchesterowi United, wielu również Arsenalowi. Pojawia się wiele żartów i rywalizacji.

Po transferze do Arsenalu Xhaka zamieszkał w Barnet wraz z żoną Leonitą. Podkreśla jednak, że prawdziwą oazę spokoju znalazł w Camden, które przypomina mu dzieciństwo.

- Kiedy z Taulantem byliśmy jeszcze dziećmi, przeżyliśmy naszą pierwszą podróż autobusem z Bazylei do Prisztiny, byśmy mogli odwiedzić naszych dziadków po raz pierwszy. Mama i tata pracowali na pełnych etatach, do tego w nocy czyścili biura, pieniądze odkładali, by kupić nam bilety. Bus zatrzymywał się w różnych miejscach, widziałem wszystkie ryneczki, a Camden mi o nich przypomina. Podobne były też w Bazylei.

- Jestem prostym człowiekiem, uwielbiam normalność, kocham zwyczajnych ludzi. Lubię normalne jedzenie. Tak się wychowywałem. W Camden jest podobna atmosfera. Jest prosto, przyjemnie, prawdziwie. Są tu też mili ludzie. Lubię z nimi rozmawiać, bo są zwyczajni, tak jak ja. Ludzie nie spodziewają się gracza Arsenalu w Camden, a już na pewno nie tego, że jest normalnym gościem.

Następnie Xhaka wypowiedział się jeszcze na temat krytyki, która ostatnimi czasy spotyka Arsenal i jego piłkarzy.

- Zasługiwaliśmy na krytykę po tym, jak nie awansowaliśmy do Ligi Mistrzów. Krytyka może sprawić, że będziesz silniejszy, ale widzę, że niektórzy zawodnicy Arsenalu nie znoszą tego najlepiej. Te opinie im nie pomagają.

- Ja potrafię znieść krytykę, tym bardziej zasłużoną, a to ze względu na mojego ojca, który nigdy nie powiedział mi: „dobra robota”. Robił to celowo, bym twardo stąpał po ziemi.

- Czasem trudno mi znieść porażki. Zawsze skupiam się wtedy na sobie, co zrobiłem źle... Nigdy nie krytykuję kolegów, zanim nie spojrzę na siebie. Mam tak od dzieciństwa. Czy kładę na siebie zbyt dużą presję? Zdecydowanie. I z wiekiem staje się to coraz gorsze. Gdy byłem młodszy, nigdy nie przejmowałem się tak bardzo porażkami.

ŹRÓDŁO
The Guardian
TAGI: Granit Xhaka Arsenal FC Szwajcaria Anglia
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2017 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.