ŁABOJKO: Nie spodziewałem się, że tak szybko przeskoczę do reprezentacji Polski

2 tygodnie temu ŁABOJKO: Nie spodziewałem się, że tak szybko przeskoczę do reprezentacji Polski
fot. Wisła Kraków

Jakub Łabojko do Rakowa trafił z Ruchu Radzionków. Najpierw zimą na wypożyczenie, latem już definitywnie. W Częstochowie spisuje się na tyle dobrze, że dostał szansę debiutu w kadrze Polski do lat 21.

Przejdźmy od razu do konkretów, bo wnosząc po statystykach, jesteś  bardzo konkretnym człowiekiem. Dziewięć żółtych kartek w ciągu rundy jesiennej - to robi wrażenie, mając na uwadze, że wciąż jesteś młodzieżowcem.
Trudno to uznać za komfortową sytuację, bo wiąże się z przerwami między meczami.  Ale cóż mogę powiedzieć – takie moje zadanie! Jestem w końcu defensywnym pomocnikiem, więc przerywanie akcji w środku pola czy opóźnianie ich jest moją rolą, także stąd ta, a nie inna liczba tych kartek. 

Trener nie ma pretensji? 
I tak, i nie. Trener oczekuje od nas agresywnej gry, choć może nie aż tak agresywnej, jak to bywa w moim przypadku... Te kartki wbrew pozorom mają duże znaczenie, bo jak wiadomo w 1 lidze obowiązuje przepis promujący młodzieżowców i w razie mojej absencji trener ma spory problem z obsadzeniem miejsc na boisku. 

Jednak w rundzie jesiennej wasza agresywna gra przynosiła efekty, bo Raków za półmetkiem sezonu zajmuje trzecie miejsce i poważnie liczy się w walce o Ekstraklasę. Co jest waszą receptą na sukces? 
Przede wszystkim kolektyw. Nie mamy zdecydowanego lidera. Na ten przykład, nie posiadamy w składzie zawodnika, który w trakcie rundy potrafi strzelić te dziesięć goli. Bramki naszego zespołu rozkładają się na cały zespół, a nie strzela ich jeden zawodnik. 

Musisz przyznać, że wasza postawa jest sporym zaskoczeniem... 
Mnie to nie dziwi. Już w drugiej lidze można było dostrzec jakość w naszej grze. Mieliśmy świadomość, że piłkarsko nie odstajemy od zespołów 1-ligowych. Myślę, że każdy z nas przed sezonem liczył co najmniej na miejsce w środku tabeli. Obecnie znajdujemy się na czwartym miejscu i tak naprawdę nie jest to szczyt naszych możliwości. 

W ostatnich dwóch latach przebyłeś długą drogę od czwartoligowego Ruchu Radzionków, poprzez 2 ligę aż po awans do 1 ligi, w której jesteś jedną z czołowych postaci. Można dojść do wniosku, że szczebel rozgrywkowy nie robi różnicy.
To wszystko działo się naprawdę szybko i, prawdę mówiąc, nie spodziewałem się, że w takim krótkim czasie przeskoczę o trzy szczeble i na dodatek otrzymam powołanie do reprezentacji Polski. To na pewno duże wyróżnienie, ale tak naprawdę to wszystko jest poparte ciężką i żmudną pracą. 

Twoja dobra forma w ostatnich miesiącach zrobiła wrażenie na klubach z Ekstraklasy. Już teraz mówi się o sporym zainteresowaniu. Czy zima to odpowiedni czas na zmianę klubu?
Jak na razie nie słyszałem nic o żadnych zapytaniach, ani tym bardziej ofertach z klubów ekstraklasowych. Na chwilę obecną na nic się nie nastawiam i jestem zdecydowany na to, aby kontynuować swoją przygodę z piłką właśnie w Rakowie. Jeżeli coś się pojawi, to na pewno się nad tym poważnie zastanowię.  

Zaczynałeś karierę na stoperze, jednak z czasem przesuwałeś się do przodu. Na jakiej pozycji czujesz się najlepiej? 
Żadna z pozycji, na których grałem, nie sprawia mi problemów. W niedawnym meczu przeciwko Miedzi Legnica wróciłem do korzeni, bo ze względu na absencję środkowego obrońcy zostałem wyznaczony do gry na tej pozycji. Myślę jednak, że najlepiej czuję się na „6” lub „8”.

Co musisz poprawić w swojej grze?
Moja lewa noga pozostawia wiele do życzenia i, powiedzmy, jeszcze gra głową - to są te dwa elementy, nad którymi będę się starał pracować. 

W jakich relacjach przebiegło rozstanie z Piastem Gliwice? Masz żal za brak szansy?
Nie mam. Widocznie moja postawa nie była wystarczająca do tego, abym zadebiutował w Ekstraklasie. Natomiast jeśli chodzi o samo pożegnanie, wszystko przebiegło o dziwo spokojnie, bo Piast nie żądał za mnie jakichś niebotycznych kwot i zostałem puszczony do Ruchu Radzionków niemalże za pół darmo. Mówiąc krótko: nikt mnie na siłę w Piaście nie zatrzymywał.

Zatem nie wykluczasz powrotu do Gliwic? 
Trudne pytanie... Niczego nie wykluczam. Wybiorę zespół, który będzie miał na mnie pomysł. Który konkretnie? Czas pokaże! 

Podobno mówili na ciebie „Rumun”. Skąd się to wzięło? 
To jeszcze w czasach juniorskich... Może ze względu na delikatną karnację. W ogóle to moje nazwisko jest dla wielu problemem. Teraz mówią na mnie „Łabo”, „Łobo”, ale na początku chłopaki w Rakowie mieli z nim spory problem i przekręcali je na różne sposoby - Łobojko, Łabajka. Słyszałem już takie wersje, że sam bym nie wpadł na nie.

Nie samym futbolem człowiek żyje. Na co dzień jesteś studentem Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Piłka nie koliduje z nauką? 
W chwili obecnej jestem na urlopie dziekańskim. Studiowałem pół roku za czasów gry w Ruchu Radzionków. Natomiast jak wiadomo, piłka amatorska różni się trochę od zawodowej i wymaga wielu poświęceń, aby faktycznie coś osiągnąć. Z tego względu musiał zawiesić naukę, jednak nie porzuciłem marzeń o ukończeniu szkoły. W marcu będę starał się wrócić do nauki na częstochowskiej Akademii Jana Długosza.

Rozmawiał PAWEŁ HANEJKO
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Jakub Łabojko Raków Częstochowa Polska
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2017 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.