Gabriel Pires – człowiek orkiestra w środku pola

9 miesięcy temu Gabriel Pires – człowiek orkiestra w środku pola
fot. Instagram [Gabriel Pires]

Przez pięć lat widniał na liście płac Juventusu, choć nie zagrał tam ani minuty. Ponad rok temu związał się na stałe z Leganés... i to był jego najlepszy wybór w dotychczasowej karierze.

8 maja 2017 roku, 36. kolejka rozgrywek La Liga. Leganés podejmuje Real Betis na Estadio Municipal de Butarque. Podopieczni Asiera Garitano już po kwadransie prowadzą 2:0 i wszystko idzie w dobrym kierunku. Przez blisko 50 minut na boisku nie dzieje się zbyt wiele. Nagle do akcji wkracza Gabriel Pires. Brazylijczyk wykorzystuje nieuwagę przeciwnika blisko linii środkowej. Wyłuskuje piłkę spod jego nóg, pokonuje z nią kilka metrów. Bramkarz drużyny przeciwnej pozostał wysunięty przed polem karnym. Decyzja natychmiastowa, strzał. Piłka leci niczym naprowadzany pocisk, po czym zrywa pajęczynę w bramce (nie)strzeżonej przez Adána. Już samo zwykłe trafienie między słupki z ponad 40 metrów zasługuję na słowa uznania, Gabriel przymierzył jednak idealnie. Euforia na stadionie i doskonale znane z piłkarskich aren śpiewy pod melodię Seven Nation Army. Kilka minut później główny bohater schodzi z boiska przy wrzawie wytworzonej przez kibiców. Mają się z czego cieszyć, utrzymanie w lidze wydaje się w tym momencie oczywistością dla fanów beniaminka.



Między Redondo a Falcao

Jako 17 latek, Gabriel został dostrzeżony przez Juventus. Wraz ze swoim starszym bratem został wykupiony z małego, brazylijskiego Resende. Trójka decydentów Starej Damy, panowie Agnelli, Marotta i Nedved nie mieli wątpliwości i zgarnęli młodzieńca, zanim mógł zrobić to ktoś inny.

Andre Baibich, dziennikarz „Goal.com” z Brazylii tak wypowiedział się o piłkarzu tuż po transferze do „Starej Damy”:

„Choć jest defensywnym pomocnikiem, dysponuje również bardzo dobrą techniką i precyzyjnymi podaniami, które dodaje do naturalnej umiejętności powstrzymywania rywali. Ma wszystko by stać się nowoczesnym pomocnikiem dającym jakość w defensywie oraz ofensywie. Jego cechy są podobne do Falcao lub Redondo, ale nie jestem pewny czy potencjał pozwoli mu osiągnąć poziom tej znakomitej dwójki. Choć na boisku prezentuje się wyjątkowo, to nawet w Brazylii nie grał w żadnym topowym klubie, z tego względu trudno ocenić jego prawdziwą jakość. Głośniej zrobiło się o nim po tym, kiedy jego drużyna grała przeciwko Flamengo, a sam Gabriel był odpowiedzialny za powstrzymywanie Ronaldinho. Trzeba powiedzieć, że robił to bardzo dobrze”.

Gabriel owszem jest zawodnikiem wysoce uniwersalnym. Choć głównie występuje w pomocy, tak naprawdę trudno wskazać jego stałe miejsce na boisku. Takowego zawodnik z numerem „8” chyba nadal poszukuje. Bo to piłkarz, u którego trudno wskazać jakieś braki. Oczywiście zachowując odpowiednią skalę, nie bez powodu nie gra w klubie z topu, jednak wachlarz jego możliwości jest bardzo szeroki i trzeba przyznać, dość nietypowy.

Kiedy przechodził do Juventusu, grał na pozycji defensywnego pomocnika, atakującym był jego brat, Guilherme, który również trafił do Turynu w tym samym czasie. Takie ustawienie piłkarza w początkach kariery wcale nie powinno dziwić. Gabriel jest bardzo dobrze zbudowany (oficjalna strona Leganés podaje nawet 187 centymetrów wzrostu!), dzięki czemu pojedynki bark w bark często wychodzą na jego korzyść. Dużym atutem jest również ustawianie się, co w parze z takimi warunkami fizycznymi powoduj niezwykłą skuteczność w walce o górne piłki. Bo nie tylko potrafi wyskoczyć najwyżej i być w odpowiednim miejscu, ale także skierować piłkę dokładnie tam, gdzie tego chce. Dlatego już wielokrotnie strzelał gole głową w barwach Leganés, wskakując niespodziewanie na pozycję napastnika.

Wracając do umiejętności stricte defensywnych, Gabriel to zawodnik niezwykle ważny w odbiorze. Sytuacja jak z meczu z Betisem nie jest jednostkowym przypadkiem. Przy Brazylijczyku zwyczajnie nie można się zagapić. Jeśli choć na chwilę stracisz czujność, spróbuje odebrać ci piłkę. Jednak jego technika i zagrożenie jakie stwarza pod bramką zdecydowanie przeważają. Zwłaszcza, że od czasu do czasu zmienia się w prawdziwego wirtuoza. Kiedy ma do tego sposobność, lubi zabawić się z rywalem, a jego repertuar zwodów i innych efektownych zagrań jest również dość spory. W spotkaniu z Sevillą choćby, strzelił gola piętką po wejściu w pole karne z głębi pola. Nie ma zresztą w tym nic dziwnego, jeżeli przywołamy wypowiedź zawodnika z materiału zaprezentowanego na oficjalnym kanale La Liga:

„Ronaldinho jest moim idolem, uwielbiałem oglądać jego grę, to prawdziwy showman, był po prostu niesamowity”.

Do pięciu razy sztuka

Cóż więc taki zawodnik w wieku 24 lat, robi nadal w miejscu słynącym głównie z ogórków, a dopiero od niedawna mającemu klub w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii? Po transferze do „Juve” los Gabriela nie był najłatwiejszy. Chwilę pograł w drużynach młodzieżowych, na które był za dobry. Potem zwiedzał głównie kluby z Serie B. Grał regularnie, ale zabrakło „tego czegoś”.

Tak jak przewidywał lata temu Andre Baibich, tak się stało. Gabriel obecnie jest bardzo daleko od poziomu legendarnego Fernando Redondo. Z drugiej strony po dziś dzień nie było dla Brazylijczyka szansy, której nie byłby w stanie wykorzystać. Grał regularnie w każdej drużynie do której trafiał na wypożyczenie. Aby wreszcie zadebiutować na wyższym poziomie musiał przenieść się do Hiszpanii i samemu wydrzeć awans. W najważniejszej dotąd kampanii „Lega” zdobył siedem bramek, do których dorzucił cztery asysty, dzięki czemu jego drużyna awansowała do La Liga. To było piąte i jak dotąd ostatnie wypożyczenie. W podmadryckim klubie nie zastanawiano się długo i wykupiono Brazylijczyka z Juventusu.

Choć przegraliśmy z zespołem z Katalonii (1:5) i drużyna nie może tego spotkania zaliczyć do udanych, ja byłem zadowolony ze swojego występu. Kiedy podszedłem do wolnego, którego wywalczyłem wiedziałem, że nie mogę za dużo myśleć. Granie przeciwko Barcelonie czy Realowi Madryt to jak sen, a strzelenie gola przeciwko nim to marzenie, nie myślałem, że się spełni, nie spodziewałem się tego” - Gabriel po meczu z Barceloną w pierwszym sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Do goleadora mu daleko, ale oprócz drużyny z Katalonii ma na rozkładzie takie ekipy jak Real Madryt, Sevilla czy Villarreal...

Dzisiaj Gabriel to zawodnik nieoceniony, a do tego uniwersalny. Może grać w środku pola, a problemu nie sprawi mu gra na skrzydle czy nawet w linii ataku. Jest niezwykle ważny dla swojego zespołu na boisku i poza nim, ale wyróżnia się również w skali całej ligi. Tak o Brazylijczyku wypowiedział się Jesús Troyano, dziennikarz „Leganews”:

„Gabriel Pires to obecnie jeden z  trzech najlepszych piłkarzy Leganés. W tym sezonie gra bardzo dobrze, a do tego jest jednym z kapitanów. Jest bardzo odpowiedzialny, pełni ważną rolę w zespole. Jeśli opuści Leganés będzie to ogromna strata. W tej chwili nie ma drugiego zawodnika w ekipie, który prezentowałby tak wysoki poziom w pomocy”.

Kibice „Ogórków” zapewne nie byliby zadowoleni z transferu Gabriela, jednak zakusy na Brazylijczyka inne kluby prowadziły już od wielu miesięcy, a również i w tym okienku mówi się o zainteresowaniu ze strony klubów z Serie A oraz Premier League. Sam zawodnik kwitował to jeszcze pół roku temu stwierdzeniem, że nikt nie zdecyduje się na wpłacenie klauzuli zawartej w jego kontrakcie. Ten obowiązuje aż do 2021 roku. W swoim klubie jest postacią nietykalną. Sezon 2016/2017 to 34 występy, z czego tylko jeden to wejście z ławki rezerwowych.

Gabriel to zawodnik skromny, twardo stąpający po ziemi. W każdym z wywiadów podkreśla, że ma jeszcze bardzo dużo nauki przed sobą, jak choćby praca nad poprawieniem gry prawą nogą. Jak sam stwierdził w wywiadzie dla „AS-a”, w Hiszpanii największy postęp uczynił jeśli chodzi o czytanie gry. „Mogę poprawić jeszcze wiele aspektów, w których sądzę, że powinienem się rozwinąć. Jeszce nie osiągnąłem swojego sufitu. Taka jest moja opinia” - mówi o sobie Gabriel. Czy wobec bardzo dobrych występów w tym sezonie, Leganés będzie w stanie zatrzymać swojego najlepszego zawodnika? Dla Brazylijczyka odejście być może oznaczałoby szansę na sprawdzenie się w ekipie z szerokiego topu. Coś, czego do tej pory nie uświadczył, choć już w wieku 17 lat trafił do jednego z największych klubów na świecie...

Źródła: AS.com, Goal.com, LaLiga.es



ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Gabriel Appelt Pires CD Leganés Hiszpania Brazylia
Zobacz również
Składy na Real Madryt - Espanyol
16 godzin temu  
0
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT | POLITYKA PRYWATNOŚCI
© 2004-2018 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.