Ekstraklasa wita. Kim jest Egy Maulana Vikri, indonezyjska gwiazda z 650 tysiącami obserwujących na Instagramie bez ani jednego meczu?

7 miesięcy temu Ekstraklasa wita. Kim jest Egy Maulana Vikri, indonezyjska gwiazda z 650 tysiącami obserwujących na Instagramie bez ani jednego meczu?
fot. kumparan

Lechia Gdańsk dokona najgłośniejszego transferu przyszłego lata w Polsce. Przynajmniej pod jednym względem. Jeszcze nigdy tylu ludzi nie cieszyło się z transferu do Ekstraklasy.

Egy Maulana Vikri, indonezyjski ofensywny pomocnik lub skrzydłowy, przyleciał do Gdańska w nocy z piątku na sobotę. W zasadzie anonim w Europie. W ojczyźnie jednak supergwiazda, mimo braku klubowego debiutu w piłce seniorskiej. Jednocześnie wciąż uczeń szkoły w Dżakarcie, stolicy Indonezji (urodził się jednak w Kota Medan, więc jedna znacząca przeprowadzka już za nim).

Seniorskim wyjątkiem jest reprezentacja. 14 stycznia tego roku pojawił się na boisku na sześć minut w przegranym 1-4 przez Indonezyjczyków meczu z Islandczykami (a właściwie ich mocno rezerwowym składem, goszczącym w Azji na krótkim tournée). Na ten krótki występ wcześniej solidnie zapracował w juniorach.

W minionym roku między 29 maja a 10 czerwca we Francji odbył się tradycyjny Tournoi de Toulon. Uczestniczą w nim zespoły narodowe do lat 20. Pierwszą w historii turnieju szansę dostała też Indonezja. Debiutant co prawda przegrał wszystkie trzy mecze - z Czechami, Szkocją i Brazylią, jednak w pamięć obserwatorów zapadł przynajmniej jeden zawodnik - właśnie Maulana Vikri, wyróżniony nagrodą dla „Breakthrough Player”, czyli największego odkrycia.

Lechia nie dostaje więc zawodnika przypadkowego. Jeszcze kilka miesięcy temu w jego kontekście przewijały się takie marki, jak Espanyol czy Inter Mediolan. Niedawno przebywał też na testach we francuskim AS Saint-Étienne. W każdym z tych klubów czekałoby go jednak od początku ciężkie dla chłopaka ze strefy ASEAN (Azja Południowo-Wschodnia) zderzenie z rzeczywistością piłki europejskiej. Gdański klub ma mu zagwarantować minuty i czas na aklimatyzację do nowych warunków.


- Futbol w Indonezji jest bardzo popularny. Co tu kryć, szalejemy na punkcie piłki. Dlatego też, kiedy pojawia się jakiś duży talent, wszyscy kibice i media zaczynają o nim mówić. Powiedzmy przy tym szczerze, Indonezja nie jest wielkim futbolowym krajem. Ostatni raz coś wygraliśmy w 1991 roku: Igrzyska Azji Południowo-Wschodniej. Taki transfer znaczy dużo dla miejscowych kibiców, którzy pokładają swoje nadzieje na każdym talencie, który się przebije - wyjaśnia nam dziennikarz Rossi Finza Noor z serwisu „kumparan”.

Z pewnością Maulanie pomoże fakt, że umowę podpisze już teraz (obowiązującą od osiemnastych urodzin, czyli ósmego lipca tego roku), więc będzie miał dobrych kilka miesięcy na przygotowanie się przede wszystkim na siłowni. Bo o ile trudno wątpić, że szybkościowo i technicznie nie podoła niezbyt wygórowanym warunkom Ekstraklasy, to dla niezwykle filigranowego Vikriego (tylko 165 centymetrów wzrostu) poprzeczką nie do przeskoczenia może okazać się siłowy aspekt gry w seniorach w lidze typu polskiej.

- Egy jest szczególny, ponieważ ceni się go nie tylko w Indonezji. Pisano o nim teksty w „Fox Sports Asia”, „The Guardian” umieścił go w zestawieniu największych talentów na świecie. W dodatku nieczęsto zdarza się, by indonezyjski piłkarz używał nie tylko szybkości, ale też odnajdywał się w grze pozycyjnej, miał dobre wyczucie czasu. To wciąż nie jest skończony produkt, potrzeba nam cierpliwości. Nie ma jednak takiego złego wykończenia, poza tym dobrze drybluje. Wciąż musi ciężko pracować, przed nim długa droga - kontynuuje Finza Noor.

Lechia może jeszcze nie wiedzieć, z jakim fenomenem ma do czynienia. Kibice w Indonezji nazywają go lokalnym Messim, porównują styl do tuzów światowego futbolu. Podkreślają, że Egy to nie tylko umiejętności piłkarskie, ale też zdolność do podejmowania kluczowych dla wyniku spotkań decyzji i strzelania najważniejszych bramek.  - On nie lubi tego porównania. Powtarza: 'Jestem Egy Maulana, nie Messi!'. Wielu Indonezyjczyków widzi tylko, że dobrze drybluje, więc do kogo go porównać, jak nie Messiego! Moim zdaniem jednak to oczywiście dziwne. Mi zdecydowanie bardziej przypomina Ikera Muniaina - powiedział nasz rozmówca.

Szaleni na punkcie futbolu Indonezyjczycy liczą, że tym transferem chociaż w minimalnym stopniu zripostują konkurentów z Tajlandii, ostatnio bardzo skutecznie eksportujących swoje lokalne gwiazdy do ligowego potentata w Azji, J-League, oraz Wietnamczyków, sensacyjnych finalistów niedawno rozgrywanych Mistrzostw Azji do lat 23 (w decydującym spotkaniu 1-2 z Uzbekistanem).

- Ostatecznie wybrałem Lechię Gdańsk, ponieważ klub bardzo poważnie podchodzi do tematu i wszystko wygląda tam bardzo profesjonalnie. Ważna jest też bliskość meczetu. Ostatni powód to powszechność języka angielskiego w Polsce, komunikacja jest bardzo ważna – powiedział Vikri przed wylotem do Europy dla serwisu „kumparan”.

Egy Maulana Vikri generalnie wydaje się młodym, rozsądnym człowiekiem. Niezwykła popularność w Indonezji nie zmieniła go. - Jego matka wciąż beszta go, gdy zapomni się pomodlić – podkreślił Finza Noor.

Teraz pozostaje wszystkim tylko czekać na rozwój talentu, bo brakuje nawet jakiejkolwiek skali porównawczej. Piłkarze z Indonezji nie trafiają regularnie do Europy, a w przeszłości zdarzało się to tylko epizodycznie. Lechia nic tym transferem nie ryzykuje, a może wygrać na każdym polu. Marketingowo już wygrała. Jeszcze wczoraj jej konto na Instagramie obserwowało 26 tysięcy ludzi, dzisiaj, jeszcze przed oficjalnym potwierdzeniem transakcji, już.... 40 500. Warto uzmysłowić sobie, że Indonezyjczyków jest aż 260 milionów – to ogromny rynek. Samego Instagrama używa tam... 45 milionów ludzi, czyli zdecydowanie więcej niż Polska liczy sobie wszystkich obywateli.



ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Egy Maulana Vikri Lechia Gdańsk Polska Indonezja
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT | POLITYKA PRYWATNOŚCI
© 2004-2018 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.