O bramkarzu, który nie chciał strzelić gola. Piąta rocznica śmierci Ivana Turiny

7 miesięcy temu O bramkarzu, który nie chciał strzelić gola. Piąta rocznica śmierci Ivana Turiny
fot. Anders Henrikson | Flickr

„Ivan, idź w pole karne” - krzyczeli wszyscy. On jednak tylko wzruszył ramionami, wolał zostać w swoim miejscu.

Z tym, że polska Ekstraklasa jest dla wielu piłkarzy jedynie odskocznią do gry w silniejszej lidze, trudno się nie zgodzić. Dlatego też momentami trudno jest przywiązać się do któregoś z zawodników, często po prostu nie ma na to czasu. Turina spędził w Lechu zaledwie jeden sezon z małym hakiem, ale i tak zapadł mi głęboko w pamięć.

Po części było to spowodowane dobrym okresem dla „Kolejorza”. Drużyna dobrze radziła sobie w Pucharze UEFA, z którego odpadła dopiero po 1/16 w fazie play-off z Udinese, które mogło postraszyć wtedy takimi zawodnikami jak Alexis Sánchez, Fabio Quagliarella, Samir Handanovič czy Kwadwo Asamoah. Lech zdobył też Puchar Polski i choć Turina nie grał we wszystkich meczach, dał się poznać jako bramkarz solidny.

Chorwat rywalizował wtedy o miejsce w składzie z Krzysztofem Kotorowskim, grał między innymi we wspomnianym Pucharze UEFA, ale najbardziej w pamięć zapadł mi przy okazji meczu w... Pucharze Ekstraklasy. Niektórzy mogą już nie pamiętać, że takie rozgrywki w ogóle się odbywały, ale nic w tym dziwnego, bo i niektóre kluby nie traktowały tego turnieju poważnie.

Franciszek Smuda, ówczesny trener Lecha, ani myślał walczyć o to trofeum do samego końca, więc i gra „Lechitów” w fazie grupowej nie powalała na kolana. Podczas jednego z mroźnych wieczorów garstka kibiców zgromadzona na trybunach (stadion był jeszcze przed renowacją, co tylko dodawało klimatu) szukała sposobu na urozmaicenie sobie czasu.

Niektórzy zajadali się kiełbaskami, inni po prostu dyskutowali, oglądając niezbyt ciekawy mecz jakby w tle. W pewnym momencie sędzia przyznał Lechowi rzut rożny, a jeden z kibiców postanowił się zabawić. Krzyknął do stojącego przed własny polem karnym Turiny, by pobiegł pod bramkę rywala. Po chwili krzyczało już kilka gardeł, a frekwencja nie była zbyt duża, nietrudno więc było usłyszeć, co mówili piłkarze na boisku. W drugą stronę działało to tak samo.

Po kilku okrzykach bramkarz zorientował się, że to do niego, odwrócił się w stronę bocznej trybuny (dziś trybuna numer III, imienia Czapczyka), więc pokazywaliśmy (młody byłem, to się przyłączyłem, a co!), żeby poszedł w pole karne rywali. Wszyscy liczyli, że gol bramkarza rozgrzeje atmosferę, ale Turina nie dał się przekonać. Mimo usilnych próśb, wzruszał jedynie ramionami i wskazywał na ławkę trenerską na znak, że i tak nikt mu nie pozwoli na takie zagranie.

Gdy 2 maja 2013 roku dowiedziałem się, że Turina zmarł, od razu przypomniałem sobie tamtą sytuację. Pytanie „Co by było gdyby Turina wtedy pobiegł w pole karne rywala, może nawet strzelił gola?” zamieniło się jednak w „Ale jak to możliwe?”. 32-latek tak po prostu zmarł we śnie.

Golkiper miał wrodzoną wadę serca. Może dokładniejsze i częstsze badania pozwoliłyby uniknąć tragedii, to jednak pozostanie już tylko w sferze gdybań. Dziś mija piąta rocznica śmierci Turiny, a nam pozostaje mieć tylko nadzieję, że już nigdy nie wydarzy się coś podobnego, choć ostatni przypadek Davide Astoriego pokazuje, że niespodziewana tragedia może przydarzyć się absolutnie każdemu, niezależnie od poziomu opieki medycznej.

Łącznie Turina zagrał w barwach Lecha 25 spotkań. Dla wielu może być tylko jednym z obcokrajowców, którzy przewinęli się przez ekstraklasowe boiska, pozostawiając po sobie lepsze lub gorsze wrażenie. Dla mnie jednak zawsze pozostanie bramkarzem, który nie chciał strzelić gola.



ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Ivan Turina Lech Poznań AIK Solna Szwecja Chorwacja Polska Śmierć
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT | POLITYKA PRYWATNOŚCI
© 2004-2018 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.