Ekstraklasa gra (5) - tiki-taka i inne hiszpańskie przypadłości

4 lata temu
Norbert Witkowski - antybohater Górnika Zabrze, który dał... Lechii pozycję lidera ex aequo z zabrzanami

Piąta kolejka ligowa zaczęła się po hiszpańsku i po hiszpańsku się skończyła. Warto było w ten weekend przełączyć z Premier League czy Bundesligi na Ekstraklasę, bo ta po prostu nie zawiodła.

Po hiszpańsku się skończyła, bo na ławce trenerskiej Korony Kielce po raz pierwszy zasiadł Jose Rojo Martin Pacheta, a w składzie Piasta - bez niespodzianek - wystąpił Ruben Jurado. Zwycięsko wyszedł ten pierwszy, który tak poukładał Koronę, że ta nie dała szans niedawnemu pucharowiczowi i od pierwszej do ostatniej minuty kontrolowała wynik. 2:0 to i tak bardzo niski wymiar kary dla bezbarwnego Piasta.
 
No dobrze, ale dlaczego zaczęła się po hiszpańsku? A no dlatego, że przecież grała Cracovia, a więc zespół grający polską wersję tiki-taki. Zachowując oczywiście wszelkie proporcje, mówimy to z coraz mniejszym przekąsem, bo "Pasy" od początku sezonu grały efektownie i chyba to właśnie ten zespół jest najbliższy gry a'la Barcelona w naszym kraju. Teraz do efektownie doszło też efektywnie. Udało się nie stracić bramki, co zaowocowało trzema punktami, które zapewnił klops Michała Gliwy. Którym jakoś szczególnie zaskoczeni nie jesteśmy.
 
Wygrana Cracovii to jednak nic przy tym, jak zaprezentował się drugi zespół z grodu Kraka. Wisła z Lechem stworzyła widowisko na miarę Champions League, szybkie, pełne pięknych zagrań i - co najważniejsze dla "Białej Gwiazdy" - zwycięskie. Na miarę talentu zagrał Michał Chrapek, jedna z największych gwiazd tej kolejki, golem przypomniał o sobie na dobre Paweł Brożek, a gdyby nie błąd techniczny Sarkiego i kilka innych niewykorzystanych sytuacji, klasyk w Krakowie mógłby bramkowo być jeszcze bardziej okazały. A i Lech wcale nie był tylko tłem - na co wskazywałby wynik. Zespół trenera Rumaka miał swoje szanse, jednak jak to ostatnio często bywało, brakło kropki nad "i".
 
Tak jak Wisła, tak i zaprzyjaźniona z nią Lechia dała w ten weekend pokaz dobrego futbolu. Już do znudzenia powtarza się nam, że przejęła coś z magii Barcelony, ale patrząc na to, jak nagle odpalił Buzała, ile zespołowi daje Wiśniewski, czy jak solidnie prezentuje się obrona - trudno z tym polemizować. Lechia na ten moment jest pierwsza, ex aequo z Górnikiem Zabrze i z taką grą może w czołówce utrzymać się jeszcze przez bardzo długi czas.
 
Trochę więcej obaw mamy, jeśli chodzi o współliderów z Zabrza. Górnik na pewno nie dysponuje obecnie pewnym bramkarzem (choć czy przez Witkowskim był kimś takim Skorupski?) i choć prawą stronę ma silną jak mało kto, widoczne są braki w bloku defensywnym, których nie można nawet realnie uzupełnić, ze względu na zakaz transferowy. W meczu z Ruchem dał o sobie znać jednak najbardziej ten pierwszy czynnik. Mecz wcale nie stał na ostrzu noża, to Górnik przeważał, jednak jeden potworny błąd Witkowskiego (czapką nakrył nawet Gliwę), dał Ruchowi wyrównanie i bardzo ważny punkt.
 
Podział punktów, również po wyniku 2:2 był w Bydgoszczy, gdzie bardzo gorąco zrobiło się po ostatnim gwizdku. Właściciel Zawiszy, Radosław Osuch ruszył z wściekłością do sędziego, który dał w końcówce rzut karny (ewidentny) Podbeskidziu. Według nas powinien jednak ruszyć z takim animuszem na swoich zawodników, którzy ze spokojnego 2:0, po frajersku zrobili 2:2, wciąż pozostając bez ligowego zwycięstwa.
 
Pierwsze odniósł natomiast wrocławski Śląsk. Wreszcie podopieczni trenera Levy'ego zagrali tak, jak predysponują ich do tego umiejętności techniczne i nazwiska. Paixao był wreszcie napastnikiem co się zowie, Mila przypomniał sobie jak się strzela, Sobota zagrał w weekend na miarę tego, co pokazał w środku tygodnia, a równych sobie nie miał w środku pola Dalibor Stevanović, który z kuli u nogi stał się kulą armatnią, która raz po raz straszy bramkarzy rywali. 
 
Gdyby nie wspominany wcześniej mecz Wisły Kraków z Lechem, meczem kolejki zostałby zapewne pojedynek Pogoni Szczecin z Jagiellonią Białystok. Najpierw sushi z Jagiellonii w pierwszej połowie zrobili Murayama z Akahoshim, później do własnej siatki trafił debiutujący w Ekstraklasie Michał Koj, a na 2:2 wyrównał za sprawą... nieudanego dośrodkowania Dani Quintana. Gol stadiony świata, szkoda tylko, że nie zamierzony a przypadkowy. W samej końcówce Michał Pazdan uznał jeszcze, że by Kojowi nie było przykro, także strzeli do własnej bramki i takim sposobem Pogoń doskoczyła do ligowej czołówki.

NA PLUS:
 
+ Korona Kielce - podopieczni Pachety zagrali dziś z pasją, zaangażowaniem, dokładnie tak, jak przy linii zachowywał się nowy trener kielszczan. Piastowi nie dali szans ani złudzeń - byli lepsi od pierwszej do ostatniej minuty.
 
+ Marek Zieńczuk - "Zieniu" nie zwalnia tempa i drugi raz trafia w przepiękny sposób. Bez niego Ruch traci bardzo wiele ze swojej wartości, dlatego dobrze dla tej drużyny, że jej liderowi zdrowie dopisuje
 
+ mecz Wisły z Lechem - takiego spotkania w Polsce może długo nie być. Zawrotne tempo, wizytówka Ekstraklasy, jaką chciałoby się pokazywać każdemu i nawet w Anglii, Niemczech, Hiszpanii czy we Włoszech nikt nie kręciłby nosem. 
 
NA MINUS:
 
- Gergo Lovrencics - od początku sezonu Lechita permanentnie zawodzi. Z Wisłą był najsłabszy na boisku i musi sam siebie spytać: gdzie się podziała forma z wiosny? Bo obecnie jego dyspozycja jest po prostu żałosna.
 
- Michał Gliwa i Norbert Witkowski - nieudacznicy kolejki. Dwa piątkowe mecze bez nich zakończyłyby się zupełnie innymi rezultatami. Wkroczyli jednak do akcji i niczym Święty Mikołaj, Gliwa dał trzy punkty Cracovii, Witkowski - punkcik Ruchowi.
 
JEDENASTKA KOLEJKI: Miśkiewicz - Burliga, Madera, Głowacki, Jaroszyński - Akahoshi, Stevanović, Wójcicki, Chrapek, Garguła - Nakoulma
 
ZAWODNIK KOLEJKI: Takafumi Akahoshi
 
NIEUDACZNIK KOLEJKI: Michał Gliwa ex aequo z Norbertem Witkowskim
 
MECZ KOLEJKI: Wisła Kraków - Lech Poznań 2:0
 
BRAMKA KOLEJKI: Marek Zieńczuk (Ruch Chorzów) - zobacz TUTAJ
 
WYNIKI:
 
Zagłębie Lubin - Cracovia 0:1 (Budziński 72.)
 
Górnik Zabrze - Ruch Chorzów 2:2 (Zachara 4., Nakoulma 50. - Zieńczuk 41., Jankowski 90.+3.)

Zawisza Bydgoszcz - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:2 (Wójcicki 37., Vasconcelos 69. - M. Sokołowski 78., Wodecki 89. (karny))

Jagiellonia Białystok - Pogoń Szczecin 2:3 (Koj 47. (samobójcza), Quintana 68. - Murayama 8., Akahoshi 45., Pazdan 83. (samobójcza))
 
Legia Warszawa - Lechia Gdańsk 0:1 (Buzała 13.)

Śląsk Wrocław - Widzew Łódź 3:1 (Stevanović 23., Paixao 29., Mila 59. - E. Visnakovs 76.)

Wisła Kraków - Lech Poznań 2:0 (Brożek 30. (karny), Garguła 45.)

Korona Kielce - Piast Gliwice 2:0 (Kiełb 16., Sobolewski 24.)
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Polska Ekstraklasa gra
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.