Ekstraklasa gra (10) - dreszczowiec w Zabrzu, grad karnych, Legia górą w hicie

3 lata temu
Mecz Górnika z Zawiszą w niczym nie ustępował najlepszym meczom najsilniejszych lig europejskich | fot. Grzegorz Celejewski (Gazeta.pl)

Pięć (a właściwie nawet sześć) karnych w dwóch poniedziałkowych meczach, pierwszy od ponad czterech lat gol Arkadiusza Głowackiego, Widzew trzeci raz z rzędu przegrywa, dostając trzecią z rzędu czerwoną kartkę.

A to tylko kilka z ciekawych wydarzeń dziesiątej kolejki Ekstraklasy. Najciekawiej było oczywiście w poniedziałek, zamykający całą kolejkę. Po takim rollercoasterze, jak wczoraj, należałoby się zastanowić, czy przypadkiem rozgrywanie dwóch spotkań w poniedziałek to nie byłby dobry pomysł. Gdyby chociaż jedno z nich stało dzięki temu na takim poziomie, jak dwa wczorajsze - bylibyśmy zachwyceni.
 
Ale po kolei. Najpierw Górnik miał zetrzeć się z Zawiszą, w meczu z - teoretycznie - jednym faworytem. Górnik jednak wydawał się być w lekkim dołku, a Zawisza ostatnio punktował aż miło. No i tak: jeśli ktoś twierdził, że zabrzanie przestają grać po pierwszej połowie - dostał dowód, że nie. Jeśli ktoś twierdził, że Mateusz Zahara to zawodnik, który niczym nas pewnie nigdy nie zachwyci - dostał dowód, że nie. Jeśli ktoś twierdził, że kłopoty Bernardo Vasconcelosa z kontuzjami są przeszłością - dostał dowód, że nie. A jeśli ktoś przy okazji twierdził, że trzy karne w jednym meczu to abstrakcja - no, sami wiecie. A na dokładkę - dostaliśmy jeszcze bramkę Radosława Sobolewskiego z ostatnich sekund doliczonego czasu gry. I mecz, który zapada w pamięć na bardzo, bardzo długo.
 
Sędzia Daniel Stefański zobaczył, co działo się w Zabrzu i gorszy być nie chciał. Podyktował dwa karne dla Korony, a przezornie - gdyby trzeciego nie dało się już nigdzie wcisnąć - pierwszy (nie trafiony) kazał Janocie powtarzać. Nie spodobało się to stojącemu w bramce Lechii Małkowskiemu, który nieszczególnie kwapił się do stanięcia w bramce przy drugiej jedenastce. Przy niej to zawinił Dawidowicz, któremu boisko piłkarskie pomyliło się chyba z tym siatkarskim, bo jego wyskoku z ręką w górze nie powstydziłby się Mariusz Wlazły. Na szczęście wrócił na zieloną murawę i jeszcze w pierwszej połowie trafił na 2:2 dla Lechii. Bo wcześniej trafił jeszcze w niesamowitym stylu Piotr Grzelczak. A że w drugich 45 minutach tak ciekawie już nie było - Lechia z Koroną zagrały na remis.
 
W poniedziałek padła też o jedna bramka mniej, niż... we wszystkich pozostałych spotkaniach tej kolejki. Najsłabiej było w Bielsku-Białej i Krakowie, gdzie odbyły się mecze bez historii. Piast wygrał wyjazd, Pogoń także i to właściwie byłoby na tyle. A pierwsza połowa meczu w Bielsku i druga w Krakowie złożone w jedną całość dałyby nam chyba najgorszy mecz, jaki w życiu widzieliśmy. I lek na naprawdę paskudną bezsenność.
 
Trochę rozruszała nas Wisła, dla której pierwszego gola od 2009 roku (notabene - także od meczu z Ruchem) zdobył Arkadiusz Głowacki, którego od początku rozgrywek, nie bez powodu, chwalimy. Pochwalić trzeba jednak także Filipa Starzyńskiego, do którego mogłaby należeć bramka kolejki (zobacz TUTAJ). Oczywiście - gdyby nie ten niesamowity Grzelczak. 
 
Wisła z Ruchem była jednak przystawką do dania dnia, które nie zawiodło. Śląsk bardzo wysoko postawił poprzeczkę Legii, która jednak najpierw skoczyła równie wysoko jak wrocławianie (po bramce Paixao szybko odpowiedział Jodłowiec), a później zupełnie zdeklasowała podopiecznych Stanislava Levy'ego, w drugiej połowie w zasadzie nie dając im dojść do słowa. Gol Rzeźniczaka o ile padł dość późno, przy tak dużej dominacji Legii, o tyle był po prostu nieunikniony. 
 
W niedzielę natomiast Lech grając 11 na 10 męczył, męczył i dowiózł 1:0 z Widzewem, choć łodzianie mieli kilka znakomitych okazji, w których brakowało im... w zasadzie sami nie wiemy czego. Szczęścia? Może umiejętności? Może chłodnej głowy. Zresztą - spójrzcie sami (TUTAJ). Jedno wiemy na pewno - jeśli z tak rozbitym Widzewem męczysz się tak potwornie, w dodatku u siebie, to w wyścigu o mistrza Polski musisz zweryfikować swoje ambicje. I choć trzy punkty są, Lecha cieszyć na pewno nie będą.
 
Wcześniej w Lubinie Zagłębie było kolejną ekipą, która nie dała się Jagiellonii (po Legii) i sprawiła, że w Białymstoku powoli zapominają o euforii po 6:0 z Ruchem. Ledwo wywieziony remis po bramce w końcówce Piątkowskiego to nie to, czego spodziewała się "Jaga". Plus jest taki, że w piątek na Podlasie przyjedzie Cracovia, która - poza meczem ze Śląskiem - ostatnio raczej nie wygrywa i nie gra zbyt przekonująco. 
 
NA PLUS:
 
+ Arkadiusz Głowacki - w sumie można się było tego spodziewać. Tak dobrą grę po prostu trzeba okrasić zdobyciem gola, szczególnie, gdy czeka się na niego już ponad cztery lata. Wisła zawdzięcza "Głowie" wiele punktów w tym sezonie, do listy trzeba na dziś dopisać ten jeden z Ruchem.
 
+ Korona Kielce - może nie powiemy, że to już hiszpańska Korona, ale po remisie z Górnikiem, udało się też zremisować z Lechią, a więc dwaj bardzo silni przeciwnicy zatrzymani - przynajmniej częściowo. Pacjenta da się więc odratować i w kolejnych meczach powinna też przyjść pora na zwycięstwo, które od debiutu trenera Pachety z Piastem wciąż jest w sferze marzeń i ambicji.
 
NA MINUS:
 
- Mariusz Przybylski - kreator gry Górnika, na którego barkach często jest odpowiedzialność za tempo gry zespołu dostał wczoraj szansę na bramkę na 3:2 z karnego, która dałaby raczej pewne trzy punkty zabrzanom. Fatalnie jednak przestrzelił i ma sporo szczęścia, że za jego plecami gra Radek Sobolewski, który wygrał dla Górnika trzy punkty.
 
- sędzia Daniel Stefański - pewnie wybroni się z decyzji o powtórzeniu karnego dla Korony, ale jednak niesmak pozostaje. Małkowski (ten z Lechii) wyszedł przed linię, jednak na pewno nie na tyle, by tę sytuację rozpatrywać w kategoriach ewenementu. Przy wielkiej ilości karnych oglądaliśmy podobne zachowanie golkipera i arbiter nie miał z tym problemu. A tak - zaostrzył sobie tylko mecz.
 
JEDENASTKA KOLEJKI: Gostomski - Rzeźniczak, Jodłowiec, Głowacki, Kosznik - Abwo, Starzyński, Sobolewski, Grzelczak - Nakoulma, Robak
 
ZAWODNIK KOLEJKI: Tomasz Jodłowiec 
 
NIEUDACZNIK KOLEJKI: Patryk Mikita
 
MECZ KOLEJKI: Górnik Zabrze - Zawisza Bydgoszcz 3:2
 
BRAMKA KOLEJKI: Piotr Grzelczak w meczu Lechia Gdańsk - Korona Kielce - zobacz TUTAJ
 
WYNIKI:
 
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Piast Gliwice 0:1 (Ruben Jurado 72. (karny))

Cracovia - Pogoń Szczecin 0:1 (Robak 21. (karny))

Ruch Chorzów - Wisła Kraków 1:1 (Starzyński 58. - Głowacki 28.)
 
Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 2:1 (Jodłowiec 20., Rzeźniczak 77. - Paixao 5.)
 
Zagłębie Lubin - Jagiellonia Białystok 1:1 (Abwo 8. - Piątkowski 88.)
 
Lech Poznań - Widzew Łódź 1:0 (Teodorczyk 11.)
 
Górnik Zabrze - Zawisza Bydgoszcz 3:2 (Kosznik 8., Zachara 48., Sobolewski 90.+3 - Vasconcelos 5. (karny), Dudek 69. (karny))
 
Lechia Gdańsk - Korona Kielce 2:2 (Grzelczak 31., Dawidowicz 38. - Janota 15. (karny), 20. (karny))
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Polska Ekstraklasa gra
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.