Igor Łasicki: Gra przed czterdziestoma tysiącami kibiców to piękna sprawa

3 lata temu
fot. Igor Łasicki

18-letni stoper Igor Łasicki od ponad roku występuje w SSC Napoli. W obecnych rozgrywkach jest podstawowym zawodnikiem w Primaverze, grał też w młodzieżowej Lidze Mistrzów przeciwko Borussii Dortmund i Arsenalowi.

W obecnym sezonie we wszystkich spotkaniach młodego Napoli zagrałeś w pełnym wymiarze czasowym. Trener rozpoczyna od Ciebie ustalanie składu? 
 
- Na każdym treningu staram się udowodnić trenerowi, że zasługuję na miejsce w pierwszym składzie i powinien mnie wystawić w kolejnym spotkaniu. Codziennie daję z siebie sto procent, bo wiem, że przyniesie to oczekiwane korzyści. Dlatego w tamtym sezonie wystąpiłem w tak wielu meczach, teraz chcę być jeszcze lepszy!
 
Ponad dwa tygodnie temu wystąpiłeś w dość niespotykanym meczu młodzieżowej Ligi Mistrzów Napoli - Borussia Dortmund. Niespotykanym, bo sędzia pokazał, aż czternaście kartek, z czego cztery czerwone. Było tak gorąco? 
 
- Tak, to prawda było naprawdę gorąco, jak to się mówi - mecz walki. To pierwsze spotkanie w historii Napoli, jeśli chodzi o Ligę Mistrzów do lat 19. Borussia jeszcze w pierwszej połowie dostała dwie czerwone kartki, jednak w drugiej my również otrzymaliśmy dwie kartki tego samego koloru. Było dużo fauli, piłek stykowych. Nikt nie odpuszczał, nie odstawiał nogi, walczyliśmy do końca i myślę, że dlatego wygraliśmy. 
 
Jaka była atmosfera w Neapolu po zwycięstwie seniorskiej drużyny z Borussią? Miałeś okazję być na spotkaniu?
 
- Tak, miałem okazję być na stadionie. Naprawdę to było coś pięknego. Wydarzenie, którego nie da się opisać słowami i trzeba to po prostu przeżyć pośród kibiców. Cały stadion śpiewał, bawił się. Mogę śmiało powiedzieć, że kibice z Neapolu są jednymi z najlepszych we Włoszech i w Europie. Po meczu wszyscy byli szczęśliwi ze wygraliśmy z finalistą ubiegłorocznej Ligi Mistrzów, to wielkie wydarzenie dla całego miasta. 
 
W Londynie nie powiodło się Wam już tak dobrze. Z Arsenalem przegraliście aż 4-1, a Ty dostałeś żółtą kartkę. Faktycznie pomiędzy Wami była taka różnica klas?
 
- Do końca pierwszej połowy graliśmy dobrze. Bramkę straciliśmy dopiero w 40. minucie po głupim błędzie… Do tego momentu mieliśmy wszystko pod kontrolą, oprócz piłki. Mieliśmy sporo sytuacji, w których po kontrze powinniśmy wyjść na prowadzenie lub zremisować. Po przerwie nie potrafiliśmy zupełnie dać sobie rady z „Kanonierami”. Mieli bardzo dobrą drużynę, z której kilku zawodników zdążyło już zadebiutować w pierwszym zespole Arsenalu. 
 
 
fot. Arsenal FC
 
Według Ciebie do czego zdolna jest drużyna zbudowana przez Rafaela Beniteza? 
 
- Myślę, że stać ją na bardzo dużo, to bardzo silny zespół. Na pewno w lidze będą walczyć o Scudetto, a w Lidze Mistrzów, mimo bardziej ciężkiej grupy, ma duże szanse z niej wyjść i powalczyć być może o coś więcej. Jak pamiętamy, Rafael Benitez już raz wygrał te rozgrywki. 
 
Gdy w Neapolu przebywałeś jedynie na wypożyczeniu, miałeś okazję wystąpić przed czterdziestoma tysiącami kibiców w finale młodzieżowego Coppa Italia z Juventusem. Frekwencja rzadko spotykana w Polsce, a Ty miałeś zaszczyt tego dostąpić w wieku siedemnastu lat. 
 
- Było to coś pięknego zagrać przy takiej publiczności, w dodatku rodzice i brat byli obecni na trybunach. Niestety przegraliśmy, ale walczyliśmy do końca, doprowadzając do dogrywki. Przed meczem w szatni pojawili się nawet piłkarze pierwszej drużyny, którzy życzyli nam powodzenia. Byli to między innymi: Hamsik i Cavani, którzy później zasiedli na trybunach. Była to fajna przygoda i myślę, że trochę doświadczenia na przyszłość. 
 
W Turynie Napoli się nie lubi, dało się to odczuć, czy juniorów to nie dotyczy? 
 
- Oczywiście, że się dało. Tam też przyszło sporo ludzi - około dwudziestu tysięcy. Usłyszeliśmy sporo gwizdów, kiedy wychodziliśmy na rozgrzewkę i w trakcie meczu. Nie zabrakło również wyzwisk i rożnych piosenek skierowanych w naszą stronę, ale do tego musimy się przyzwyczaić. W końcu był to mecz derbowy, także kibice do tych dwóch spotkań podeszli naprawdę na poważnie! 
 
Nadal, jak za Mazzariego, rozgrywacie cotygodniowe pojedynki z pierwszym zespołem?
Udało Ci się już powstrzymać Higuaina i inne nowe nabytki „Azzurrich”? 
 
- Na razie jeszcze nie graliśmy takich sparingów, ale trener Benitez przychodzi nieraz oglądać nasze treningi. Nie miałem jeszcze okazji trenować z pierwszą drużyną ponieważ, kiedy mnie zapraszano, akurat musiałem wyjeżdżać na kadrę. Jestem jednak spokojny i mam nadzieje, że niedługo nadarzy się taka okazja, jak miało to miejsce za czasów trenera Mazzariego. 
 
Który trener jest według Ciebie lepszy - Mazzari czy Benitez? 
 
- Nie mogę ocenić, ponieważ z trenerem Benitezem jeszcze nie trenowałem, ale z tego co widzę, to Benitez jest na pewno bardzo sympatyczny i bardziej chętny do trenowania z młodymi zawodnikami. Jak ktoś się pokaże z dobrej strony, to ma duże szansę na zadebiutowanie. Dlatego, z mojej perspektywy, to lepszy szkoleniowiec i czekam cierpliwie na swoją szansę. 
 
Przed sezonem twierdziłeś, że interesuje Cię wyłącznie oferta z perspektywą gry w pierwszym zespole. Dostałeś jakieś obietnice od sztabu? 
 
- Dokładnie. Od początku liczyło się tylko Napoli, spędziłem tu już jeden sezon, zdążyłem się zadomowić i jestem bardzo zadowolony. Czuję się tutaj bardzo dobrze i stale się rozwijam. Czy coś mi obiecali? Wolę to zostawić dla siebie. 
 
Do Włoch trafiłeś dzięki Mistrzostwom Świata U-17 w Słowenii, jesteś zdziwiony, że niektórzy z Twoich kolegów po turnieju wciąż pozostają w ojczyźnie? 
 
- W ogóle mnie to nie dziwi. Każdy powinien sam decydować o swoim losie, a oni zdecydowali się na pozostanie w Polsce i grę w T-Mobile Ekstraklasie. Ja bardzo chciałem wyjechać. Miałem szczęście, bo pojawiła się odpowiednia oferta, by zobaczyć z bliska, jak wygląda wielki futbol. W żadnym wypadku nie żałuję swojej decyzji, a do Polski wrócić mogę zawsze. 
 
 
fot. Igor Łasicki
 
Poza Napoli mówiło się o ofertach z Fiorentiny i Udinese. Ten ostatni słynie ze stawiania na młodzież, jednak Ciebie skusiła perspektywa dołączenia do najsilniejszego klubu ze stawki, dlaczego? W Udine mógłbyś szybciej zadebiutować. 
 
- Tak, były takie oferty, ale to Napoli było najkonkretniejsze ze wszystkich i dlatego ich wybrałem. Pozostałe dwie drużyny, to również wielkie kluby i nie było łatwo się zdecydować. Jak wspomniałeś w Udinese chętnie stawia się na młodzież, grają tam już Piotrek Zieliński i Wojtek Pawłowski. Fiorentina była akurat w dołku. Zdecydowałem się na Napoli również dlatego, że to najlepszy z zainteresowanych klubów. 
 
Jak wygląda przygotowanie młodego zawodnika do seniorskiej piłki we Włoszech? Jakie macie treningi, może macie jakieś ograniczenia?
 
- Młodzi zawodnicy 18, 19 lat przeważnie idą na wypożyczenie do serie B lub C żeby się ograć. Co do treningów to mamy podobne do pierwszej drużyny, nakazano nam nawet występować z takim samym ustawieniem jak seniorzy. To wszystko oczywiście z polecenia nowego szkoleniowca Napoli, Rafy Beniteza. My się cieszymy, bo trafiając do pierwszego zespołu nie będziemy mieć problemów z taktyką. 
 
Kogo bardziej kochają w Neapolu -Cavaniego czy Maradonę? 
 
- To ciężkie pytanie, ale myślę, że Maradonę. Argentyńczyk utożsamiany jest w Neapolu ze złotymi latami, to największy bohater w historii klubu. Diego jest odpowiedzialny za obydwa tytuły mistrza kraju, Puchar UEFA, Włoch i Superpuchar Włoch. Cavani strzelał tutaj niesamowitą liczbę goli, ale wielkich sukcesów nie przyniósł, niestety. Mam nadzieję, że w końcu nadchodzą złote lata dla „Azzurrich”.
 
Jakie są Twoje cele na przyszły sezon?
 
- Oczywiście przede wszystkim chciałbym móc powiedzieć za rok, że nie odpuściłem sobie żadnego treningu przez te kilkaset dni. Mam zamiar ciężko trenować i stale podnosić swoje umiejętności żeby wskakiwać na coraz wyższe poziomy. Największym marzeniem, które mam nadzieję zrealizować jest jak najszybszy debiut w Serie A, bo do tego wszyscy w szkółce dążymy.
 
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Igor Łasicki Polska SSC Napoli Wywiad
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.