TOP 5 nieudanych transakcji Liverpoolu

3 lata temu
YNWA | Fot. liverpool

O tym, że włodarze „The Reds” grosza na transfery nie szczędzą, przekonacie się po lekturze tego tekstu. Zapraszamy na TOP 5 nieudanych transakcji Liverpoolu.

Liverpool obiecująco zaczął bieżące rozgrywki Premier League. Wydaje się, że zespół budowany przez Brendana Rodgersa wreszcie gra na miarę oczekiwań swoich sympatyków. Mistrzostwo na Anfield? Byłoby to sporą niespodzianką. Europejskie puchary? Tutaj, Gerard i spółka wydają się pewniakiem.

Mocny, równy skład, świetny bramkarz, monolit w defensywie i dwie niesamowite strzelby – oto najkrótsza charakterystyka zespołu z miasta Beatlesów. Jednak zanim udało się skompletować tak ciekawą grupę piłkarzy, kibice Liverpoolu przeżywali ciężkie chwile.

„The Reds” bowiem ostatni przyzwoity wynik w lidze osiągnęli w 2009 roku (wicemistrzostwo), a w ostatnich latach „cieszyli się” opinią klubu bezbarwnego i bezproduktywnego. W ciągu tych 4 chudych lat, przez Anfield Road przewinęło się ponad 60 piłkarzy, za których zapłacono niemal 400 milionów euro! Wśród tej armii zawodników znaleźć możemy kilka absurdalnych niewypałów.

Sezon 2011/2012, Andy Carroll, 41 milionów euro
Najdroższy piłkarz w historii Liverpoolu i całego angielskiego futbolu okazał się spektakularną… klapą. Po sprzedaży Fernando Torresa za 58 milionów euro do Chelsea, działacze LFC postanowili zapełnić lukę w ataku 22-letnim reprezentantem Anglii. Szybko pożałowali tej mało roztropnej decyzji. Z dniem pierwszego lutego 2011 roku, Carroll podpisał pięcioletni kontrakt z Liverpoolem. Owszem, w barwach poprzedniego zespołu (Newcastle United) spisywał się naprawdę dobrze, jednak tak skandalicznie wysoka kwota za tego rosłego napastnika jest jawna kpiną. Carroll, jak na ironię, pobytu w czerwonej części Liverpoolu miło wspominać nie będzie. Miał być bożyszczem, a szybko stał się… pośmiewiskiem. Spędził na Anfield niespełna półtora roku i ledwie 26 razy wybiegał na boisko w podstawowym składzie. Piłkarz za którego zapłacono ponad 40 milionów euro!! Po rocznym wypożyczeniu do West Ham United, „Młoty” postanowiły wyłożyć na stół 17 milionów euro i pozyskać Carrolla. Łasemu na kasę "snajperowi" L'pool musiał zapłacić milion funtów, aby się go pozbyć!!! Niestety, od początku obecnych rozgrywek, napastnik zmaga się z kontuzją, co siłą rzeczy wyklucza ratowanie jego nadszarpniętej piłkarskiej reputacji.

Oblicze Liverpoolu powinno po dzień dzisiejszy płonąć ze wstydu, na samą myśl o tak bezmyślnie wyrzuconych pieniądzach. A to oczywiście nie jest jedyny kwiatek w kartotece klubu z Anfield. Bezsprzecznie jednak – największe transferowe niepowodzenie.


 

Sezon 2011/2012, Stewart Downing, 23 miliony euro
W przypadku lewoskrzydłowego pochodzącego z Middlesbrough, działacze LFC znowu srogo przepłacili. Do jego ówczesnej (2011 rok) wartości rynkowej, postanowili lekką ręką dorzucić jeszcze 10 milionów euro. Pensja na poziomie 320 tysięcy funtów szybko okazała się strzałem w stopę. Zaś sam Downing z nadziei, błyskawicznie zmienił się w bezużyteczną pijawkę, pobierającą horrendalnie wysokie pieniądze z klubowej kasy, za minimum wkładu własnego.

Stewart Downing nigdy nie był typem bramkostrzelnego pomocnika, ale jego „wyczyny” pod tym względem w trykocie Liverpoolu były zatrważające. W najlepszej lidze świata rozegrał on ponad 300 spotkań, w których strzelił 29 bramek. Najbardziej okazale prezentuje się jego dorobek z sezonu 2010/2011, a więc bezpośrednio poprzedzającego jego transfer na Anfield, gdy dla Aston Villi uzyskał 7 trafień. Przechodząc do Liverpoolu, angielski lewoskrzydłowy zapomniał zabrać ze sobą celownik i o jakichkolwiek osobistych cieszynkach mógł zapomnieć. Pierwszego gola dla „The Reds” w Premier League strzelił półtora roku po podpisaniu kontraktu, w spotkaniu numer… 52! W sumie, pobyt w Liverpoolu zakończył z 3 trafieniami w 65 meczach. Brendan Rodgers widząc jego ofensywną nieudolność, miał pomysł przekwalifikowania go na lewego obrońcę, jednak szybko porzucił tę myśl i wystawił Downinga na listę transferową. Kilka miesięcy temu, w sierpniu bieżącego roku, Liverpool zaakceptował ofertę opiewającą na niespełna 6 milionów euro i sprzedał zawodnika do zespołu specjalizującego się w wykupywaniu po kosztach przepłaconych grajków -  ekipy West Ham United.


Sezon 2009/2010, Alberto Aquilani, 20 milionów euro
Pochodzący z Rzymu środkowy pomocnik to kolejny przykład zawodnika, któremu przekroczenie kanału La Manche związało nogi. We Włoszech prezentował się naprawdę solidnie (chociaż L’pool i tak srogo nadpłacił za Aquilaniego), a na Merseyside… w ogóle się nie prezentował. Typowany na następcę Xabiego Alonso, udowodnił, że z Hiszpanem łączy go jedynie to, że obydwaj mają bardzo urodziwe małżonki...

 

Wracając do futbolu, 800 minut w koszulce z numerem cztery i jeden jedyny gol, strzelony ekipie Portsmouth w marcu 2010 roku. Tak z grubsza, prezentują się statystyki Włocha na angielskich boiskach. Ciekawostką jest, że Liverpool dwukrotnie Aquilaniego wypożyczał do ojczyzny i to nie byle gdzie. Najpierw w Juventusie, dla którego rozegrał 33 mecze w sezonie, następnie w Milanie, w którym również grał poprawnie. Żaden z włoskich potentatów nie zdecydował się jednak na definitywny transfer wychowanka Romy.

W sierpniu 2012 roku, po obserwacjach Aquilaniego poczynionych, gdy ten biegał po włoskiej ziemi, niespełna 9 milionów euro zaproponowała za niego Fiorentina. Brendan Rodgers nie ukrywał, że z usług Włocha korzystać nie zamierza i ofertę zaakceptował. 29-latek jest podstawowym graczem „Violi” i wycenia się go na 10 milionów euro.


Sezon 2007/2008, Ryan Babel, 17 milionów euro
Cudowne dziecko holenderskiej piłki, wbrew oczekiwaniom, nie zawojowało Wysp Brytyjskich. A trzeba przyznać, że kiedy w lipcu 2007 roku zamieniał Amsterdam na Liverpool, nadzieje wiązane z tym młodym wówczas chłopakiem były spore.

Mimo ogromnego potencjału, mający surinamskie korzenie, ofensywny zawodnik nie sprostał arcytrudnemu zadaniu, jakim było zadomowienie się w pierwszym składzie Liverpoolu. I choć w pierwszym sezonie na Anfield zagrał w 49 meczach (27 razy w pierwszej 11) i strzelił na wszystkich frontach 10 goli, później było już tylko gorzej. Grywał ogony, rzadko wychodząc od pierwszych minut. W trakcie sezonu 2009/2010 testowany był również na lewym skrzydle. Jednak im dalej w las, tym ciemniej, ostatnie pół roku Babela na Anfield to ledwie 190 minut gry.

Będąc wciąż jeszcze młodym piłkarzem, Babel postanowił opuścić Liverpool i za kwotę odstępnego w wysokości 7 milionów euro przeszedł do Hoffenheim, gdzie miał być gwiazdą. W Niemczech, przez półtora roku strzelił ledwie 5 bramek, następnie, na zasadzie wolnego transferu wrócił do Ajaksu, skąd w lipcu tego roku pozyskała go (również za darmo) turecka Kasımpaşa. W Turcji Babel jest podstawowym napastnikiem, wycenianym na niespełna 4 miliony euro.


Sezon 2004/2005, Fernando Morientes, 9,2 miliona euro
Do ostatniego miejsca w naszym rankingu pretendowało kilku ciekawych zawodników, wewnętrzną „rywalizację” wygrało w tym wypadku najgłośniejsze nazwisko. Hiszpański snajper lwią część swojej kariery spędził w Realu Madryt, dla którego strzelił ponad 80 bramek, będąc głównie jokerem. O tym, że jest profesjonalistą, przekonała się cała piłkarska Europa, gdy na wiosnę 2004 roku walnie przyczynił się do wyrzucenia „Królewskich” za burtę Ligi Mistrzów, jako zawodnik wypożyczony do AS Monaco. W styczniu 2005 roku odszedł do Liverpoolu za prawie 10 milionów euro. Miał zastąpić Michaela Owena i zostać hiszpańskim symbolem na Anfield. Swoją gra spowodował jednak jedynie to, że chciano o nim jak najszybciej zapomnieć…

W rundzie wiosennej sezonu 2004/2005 Morientes rozegrał 13 spotkań, z czego aż (jak na "El Moro") 9 w pełnym wymiarze czasowym. Premierową rundę w Anglii zakończył z trzema golami na koncie, co z pewnością oszałamiającym wynikiem nie było. Niestety, dla urodzonego w 1976 roku napastnika, następny sezon wcale nie był lepszy. Pięć goli w 28 meczach Premier League (blisko 1900 minut spędzonych na boisku) okazało się rezultatem na tyle marnym, że włodarze Liverpoolu nie zamierzali kontynuować współpracy z Hiszpanem. Już a maju 2006 roku po „El Moro” zgłosiła się Valencia, wykładając na stół pięć milionów euro. Kwota została zaakceptowana i Morientes wrócił do ojczyzny. Okres spędzony na Wyspach Brytyjskich może uznać za rozczarowujący.



Inne, kosztowne i nieudane transakcje Liverpoolu:
Joe Allen (19 milionów euro, 28/21/0*)
Fabio Borini (13,3 miliona euro, 13/5/1)
Sebastian Coates (8 milionów euro, 12/6/1)
Charlie Adam (8,5 miliona euro, 28/26/2)
Albert Riera (9,8 miliona euro, 40/33/3)
Andrea Dossena (9 milionów euro, 18/13/1)
Jermaine Pennant (9,1 miliona euro, 55/36/3)

*mecze/pierwszy skład/gole

 

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: TOP 5 nieudanych transakcji Liverpool FC Andrew Thomas Carroll Stewart Downing
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.