Kolumbijska afera koszulkowa: Wygrali mecz w podróbkach

3 lata temu

Do nietypowej sytuacji doszło w meczu kolumbijskiej ekstraklasy Boyacá Chicó - Independiente Santa Fe. Goście musieli rozegrać spotkanie w "podróbkach".

Wszystko przez to, że gospodarze odmówili zmiany strojów na rezerwowe, a pierwszy komplet zlewał się z uniformami gości. A że ci nie byli przygotowani do takiej sytuacji, to trzeba było działać błyskawicznie. I pomysłowo.
 
Wywodzące się z Bogoty Independiente rozpoczęło spotkanie w szarym komplecie treningowym z numerami utworzonymi z pasków taśmy klejącej. W tym czasie kierownik już działał - udał się na stragan obok stadionu, zakupił podrabiane stroje dla całego zespołu (około 20-60 złotych za koszulkę), a potem czerwonym markerem dopisywał numery. 
 
Stołeczny zespół wygrał 2-0 po bramkach Carlosa Valdésa i Yuliana Anchico, tym samym umacniając pozycję w czołówce Primera Division.
 
Wina za całą sytuację spadła na działaczy Boyacá Chicó, którzy w Kolumbii spotkali się z lawiną krytyki ze strony kibiców i mediów. Zarząd klubu zabronił zawodnikom przebrania się w drugi komplet strojów. Oficjele się jednak bronią tym, że goście powinni mieć ze sobą "koszulki gościnne", o których jednak "zapomnieli".
 
- W jednym miejscu znalazłem rozmiary M i L, kupiłem tam sześć koszulek, gdzie indziej nabyłem kolejne osiem. Z pomocą Juliusa i Felixa Augustine Micolta rozpocząłem pracę z markerami. Cena strojów nie była ważna - opowiadał potem William Torres, kierownik zespołu gości.
 
- Niedawno rozpoczęliśmy współpracę z Uniwersytetem Boyacá, dlatego mieliśmy tylko sześć niebieskich koszulek z reklamą sponsora. Nie mogliśmy z nich skorzystać, bo nie chcieliśmy źle reprezentować sponsora - tłumaczył Ricardo Hoyos, prezydent Boyacá Chicó.
ŹRÓDŁO
El Tiempo
TAGI: Boyacá Chicó Independiente Santa Fe Kolumbia
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.