Niekończąca się opowieść - casus Adriana Mutu

3 lata temu
Czasy, kiedy Adrian Mutu biegał w koszulce Chelsea to już dość odległa przeszłość. Nie dla Chelsea | fot. Eimagini

Jeden z najlepszych rumuńskich zawodników ostatnich lat, Adrian Mutu, dalej nie daje zapomnieć o jego kontrowersyjnej przyszłości.

I choć obecnie znacznie się wyciszył i gra w malutkim Ajaccio, gdzie skupia się głównie na imprezach w klubach, to Chelsea dalej pamięta i popuścić nie zamierza.
 
ZERWANIE UMOWY PO DYSKWALIFIKACJI
 
Angielski klub zdecydował się rozwiązać z nim kontrakt po tym, jak w jego organizmie wykryto niedozwoloną substancję. W tym wypadku była to po prostu kokaina. The Blues mieli już upatrzonego następcę, więc było im to na rękę. Dość powiedzieć, że ostatecznie Mateja Keżman nie okazał się lepszym zawodnikiem i zabawił w Anglii również tylko sezon. Zdobywając nawet mniej bramek od krnąbrnego poprzednika.
 
Rumun, jak to miał w zwyczaju, szybko się otrząsnął, powstał z kolan po dyskwalifikacji i rozejrzał się za nowym klubem. Siódmym w karierze dla 25-letniego wówczas zawodnika. Całkiem nieźle.
 
Zainteresowanie wyraził Juventus Turyn, mający za sobą słaby sezon pod każdym względem. Ostatecznie nie mogli go sprowadzić od razu ze względu na panujące w Serie A obostrzenia względem zawodników z krajów nie będących ani członkiem, ani sygnatariuszem, ani też nie traktowane jako kraj Unii Europejskiej, do której Rumunia dołączyła dopiero w 2007 roku. Stara Dama miała plan, wrzuciła na kilka miesięcy piłkarza do Livorno, gdzie swobodnie trenował. Grać i tak nie mógł nigdzie. Otrzymał roczną dyskwalifikację od Federacji angielskiej.
 
Ten zabieg doprowadził do furii całą Chelsea z Mourinho i Abramowiczem na czele. To był policzek w twarz dla angielskiego klubu, który zamiast nastawić drugi, postanowił wymierzyć potężny prawy sierpowy w ukaranego piłkarza. Sam manewr Juve był prostacki i całkowicie zbędny. Prócz Del Piero był tam Nedved, Trezegeut czy Di Vaio, autor 11 trafień ligowych w sezonie 2003/2004.
 
BO Z NAMI TO BYŁ TYLKO TAKI UKŁAD, PAN WIE...
 
Bez wątpienia był to manewr finansowy, właściwie układ. Turyńczycy przywrócili Rumuna do czynnego uprawiania futbolu, a on po, kolejnym już, średnim sezonie przeszedł na współwłasność Fiorentiny, która niespodziewanie w 2 sezony z zespołu, który o byt musiał walczyć w barażu, stał się czołówką Serie A. Wyjaśnienie tej sprawy znalazło się potem na czołówkach wszystkich gazet we Włoszech. Afera korupcyjna, jaka wybuchła tam w 2006 roku, gdy czołowe klub (Milan, Juve, Lazio i Viola) miały dobierać sędziów do spotkań. Ostateczni em już po odbyciu kary Fiorentinę oczyszczono z zarzutów. Niesmak jednak pozostał.
 
Co ciekawe, kilka lat później pojawiły się głosy o udziale w aferze Calciopoli także Interu Mediolan, w tym dwóch legend tego klubu, Massimo Morattiego i... Giacinto Facchettiego, który jako piłkarz słynął z niezwykle czystej gry. Smaczku wszystkiemu dodał fakt, że Inter zyskał najwięcej na całym tym zjawisku.
 
KTO ZA TO ZAPŁACI?!
 
Adrian Mutu grał przez 5 lat w Fiorentinie właśnie, gdzie zapłacono za niego blisko 12 mln euro. Był to złoty czas dla niego, stał się legendą klubu, a licznik jego gier zatrzymał się na 112. Odszedł do Ceseny, ze względu na sporą przebudowę w kadrze klubu, zagrał tam przyzwoity sezon i przeniósł się do wspominanego już Ajaccio, na piękną Korsykę.
 
Chelsea ostatecznie się nie poddawała i już w 2009 roku FIFA podjęła decyzję o nakazie spłaty kwoty transferu przez Mutu na rzecz Londyńczyków. Wówczas chodziło o 17 mln euro, teraz jest to już 21. 34-letni obecnie napastnik nic sobie jednak z tego nie robił, więc FIFA postanowiła obciążyć Juventus Turyn i także Livorno, które było dla piłkarza chwilowym schronem.
 
W całej tej sprawie jest masa nieścisłości. Chelsea doskonale wiedziało co robi, kiedy go wyrzucili. Nikt o zdrowych zmysłach nie zrywa kontraktu z piłkarzem, który rok wcześniej kosztował kilkanaście mln euro. Nawet jeśli przychodzi nowy trener, który zamierza sprowadzić swoich zawodników i jest mu nie po drodze z częścią obecnych. Wygląda więc na to, że The Blues mieli jakiś większy plan, który nie wypalił. Mogli potrzymać go rok i sprzedać spokojnie za kilka milionów, nie płacąc mu w tym czasie pensji. Jednak tego nie zrobili. Jasnym było, że Mutu może nie mieć takich pieniędzy od razu. Nikt jednak nie pomyślał, aby kwotę rozłożyć na raty. Od momentu afery z dyskwalifikacją minęła już prawie dekada i nic! FIFA także zachowała się w tej całej sprawie podejrzanie... Trybunał Arbitrażowy podjął decyzję, którą sam zainteresowany zignorował bez żadnych konsekwencji. Nie było nakazu podpisania porozumienia z Chelsea. Niczego nie było, poza wyrokiem. Oba włoskie kluby mają teraz 3 tygodnie na odwołanie się od tej decyzji, więc trzeba czekać z niecierpliwością na rozwój wypadków. Sprawa jest niewątpliwie precedensowa i będziemy ją dalej śledzić.
 
JAKUB MADEJEWSKI
 
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Adrian Mutu AC Ajaccio Chelsea FC Juventus Turyn AS Livorno
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.