Zagadki listy płac - najbardziej przepłacani piłkarze Ekstraklasy

3 lata temu
Fot. Asian Footy Guide

Żeby zbudować dobrą drużynę, trzeba mieć pieniądze, a także umieć je rozsądnie wydawać. To jeden z powodów, dla których wciąż odstajemy od Europy. Bo płacimy przeciętniakom dużo. Dużo za dużo.

Pisząc tekst o przepłacanych zawodnikach Zagłębia Lubin (czytaj TUTAJ), zaczęliśmy się zastanawiać, ilu w tej naszej lidze jest takich zawodników – przeciętnych, za to ze znakomitymi umiejętnościami negocjacyjnymi (bądź po prostu mającymi dobrego menedżera lub to szczęście, że prezes po paru dobrych występach w przypływie radości podpisuje co popadnie, byle tylko zawodnika mieć u siebie na dłużej). Takich, które kontrakty nijak się mają do umiejętności piłkarskich i jakich nie otrzymaliby pewnie w żadnym innym kraju.
 
Naszą listę absurdalnych kwot, z tą najwyższą, otwiera najlepiej opłacany piłkarz Ekstraklasy, Manuel Arboleda. To jest jednak przypadek szczególny – Arboleda wciąż „jedzie” na podpisanym w 2010 roku kontrakcie z czasu fantastycznej gry Lecha w pucharach. I wtedy może faktycznie – był wart 150 tysięcy złotych za miesiąc gry. Obecnie jednak zwykle siada na ławce, uznając wyższość Marcina Kamińskiego i Huberta Wołąkiewicza. W dodatku za moment do rywalizacji o miejsce na środku defensywy włączy się Fin Paulus Arajuuri. Kolumbijczyk natomiast latem przyszłego roku pożegna się z Poznaniem, w związku z wygasającym wtedy kontraktem.
 
Trochę inna historia jest z Osmanem Chavezem. To znaczy – on też podpisał obowiązujący obecnie kontrakt z Wisłą w momencie, kiedy grał naprawdę dobrze, będąc ostoją defensywy ówczesnego mistrza Polski. Klub zdecydował, że trzeba reprezentanta Hondurasu mieć u siebie na jak najdłużej. O, pięć lat, do 2016, będzie jak znalazł. Niestety, Chavez zaczął grać coraz gorzej, a wysoki kontrakt pozostał. 
 
Odmiennym przypadkiem są umowy podpisane zaraz po przyjściu zawodnika do klubu, czyli tak naprawdę oferowanie kotu w worku pieniędzy w ciemno. A nuż wystrzeli.
 
Antolović nie wystrzelił. Miał być następcą Jana Muchy, został... ręcznikiem. Puszczał wszystko, co tylko leciało w bramkę, a co miesiąc pobiera pieniądze podobne do tych, które od warszawskiego klubu dostaje Dusan Kuciak. Porównywać klasy sportowej chyba nawet nie ma sensu. Antolović to obecnie największy ciężar na liście płac Legii, po tym jak z „Wojskowymi” pożegnał się ostatnio Marko Suler, który inkasował 150 tysięcy złotych, a grał słabo, albo nie grał wcale.
 
Nie wystrzelił też (choć początek obecnego sezonu miał niezły) Vojo Ubiparip, któremu w momencie transferu za około 2,5 miliona złotych, w Lechu zaoferowano kontrakt gwarantujący ponad 50 tysięcy złotych miesięcznie. Wychodzi więc na to, że jak dotąd każdy z jedenastu dotychczasowych goli Serba dla Lecha kosztował jakieś 410 tysięcy złotych (koszty transferu plus dotychczasowe wypłaty).
 
Kolejnym niewypałem okazał się Oded Gavish, który przedstawiany był jako kapitan, podpora obrony Hapoelu Beer Szewa. I może byśmy uwierzyli, że da Śląskowi nową jakość w obronie, gdyby nie to, że w końcu musiał wyjść na boisko. No, resztę wszyscy znamy...
 
 
Skoro już o Vrdoljaku, ten latem zgodził się na obniżkę płac ze 100 tysięcy do 60. Cóż, też byśmy się zgodzili, gdyby wygasał nam kontrakt, a gralibyśmy tak jak Vrdoljak. Przecież Chrowat nie miał szans na drugi taki kontrakt, pewnie byłby skazany na powrót do Chorwacji, bądź grę w klubie, który nawet najlepszym zawodnikom nie płaci tych 60 tysięcy miesięcznie.
 
Partnerami Vrdoljaka z zespołu są inni piłkarze, których uważamy za przepłacanych – Daniel Łukasik i Dominik Furman. No bo okej, są nadzieją naszej piłki (podobno), ale spójrzmy na to, jak zapracowali sobie na te warte 40 tysięcy złotych miesięcznie kontrakty, podpisane 19. lutego bieżącego roku:
 
Dominik Furman miał w tym momencie na swoim koncie 2 bramki i 2 asysty w dorosłej piłce klubowej, we wszystkich możliwych rozgrywkach w wieku 20 lat.
 
Daniel Łukasik nie miał wtedy ANI JEDNEGO GOLA i ANI JEDNEJ ASYSTY dorosłej piłce klubowej, we wszystkich możliwych rozgrywkach w wieku 21 lat.
 
W zasadzie to każda z piszących w naszej redakcji osób miała tyle bramek i asyst w Ekstraklasie, Pucharze Polski i europejskich pucharach, co Łukasik, który dostał kontrakt na mocy którego rocznie zainkasuje 480 tysięcy złotych.
 
W Legii sporo zarabiają też takie zawody z ostatniego okienka transferowego, jak Helio Pinto czy Henrik Ojamaa. Może nie „dochodzą do formy od lipca” jak Collins John czy nie żerują na pracodawcy jak Juraj Dancik, ale w odniesieniu do oczekiwań i płaconych im pieniędzy – niewiele dali od siebie. No, jest jeszcze Łukasz Broź, o którym zdają się zapominać nawet co niektórzy kibice Legii, a który zarabia 60 tysięcy za miesiąc gry. „Gry”.
 
O Zagłębiu pisaliśmy we wspomnianym osobnym tekście, dlatego tematu „Miedziowych” nie będziemy drążyć. Zarobki takich „tuzów” jak Jeż, Widanow, Papadopoulos, a przede wszystkim Rakels pozostawiamy bez komentarza.
 
Na pewno znacznie bardziej na sporą kasę zasługuje Michał Janota, ale jednak suma oscylująca w okolicach 800 tysięcy złotych rocznie to naszym zdaniem przepłacanie piłkarza, który błyśnie raz na kilka spotkań, a w pozostałych jest w grę zaangażowany na poziomie Filipa Starzyńskiego z początku sezonu.
 
Jeszcze więcej inkasuje Gordan Bunoza, który w Wiśle co prawda często jest pewnym elementem defensywy, ale zdecydowanie za często odcina mu prąd – zarówno na boisku, jak i poza nim, gdzie udzielił między innymi kontrowersyjnego wywiadu odnośnie gry w reprezentacji.
 
Poniżej możecie natomiast zobaczyć nasze zestawienie tych najmocniej przepłacanych w naszej Ekstraklasie:
 
Manuel Arboleda - 150 tys. zł miesięcznie
Osman Chavez - 100 tys. zł miesięcznie
Helio Pinto - 85 tys. miesięcznie
Marian Antolović - 80 tys. zł miesięcznie
Gordan Bunoza - 70 tys. zł miesięcznie
Michał Janota - 65 tys. zł miesięcznie
Ivica Vrdoljak - 60 tys. zł miesięcznie
Rafał Boguski - 60 tys. zł miesięcznie
Michal Papadopoulos - 60 tys. zł miesięcznie
Robert Jeż - 60 tys. zł miesięcznie
Łukasz Broź - 60 tys. zł miesięcznie
Szymon Pawłowski - 60 tys. zł miesięcznie
Deniss Rakels - 56 tys. zł miesięcznie
Paweł Widanow - 55 tys. zł miesięcznie
Vojo Ubiparip - 52 tys. zł miesięcznie
Oded Gavish - 51 tys. zł miesięcznie
Henrik Ojamaa - 50 tys. zł miesięcznie
Mariusz Pawelec - 50 tys. zł miesięcznie
Dalibor Stevanović - 50 tys. zł miesięcznie
Daniel Łukasik - 40 tys. zł miesięcznie
Dominik Furman - 40 tys. zł miesięcznie
Collins John - 20 tys. zł miesięcznie
Juraj Dancik - 20 tys. zł miesięcznie
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: T-Mobile Ekstraklasa Polska Manuel Arboleda Osman Chavez Marian Antolović Helio Pinto Gordan Bunoza Michał Janota Ivica Vrdoljak Rafał Boguski
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.