Konkurs: wygraj Football Managera 2014. WYNIKI

3 lata temu
FM 2014 - wyniki konkursu

Czas na rozstrzygnięcie konkursu, w którym do wygrania były gry Football Manager 2014.

Poprosiliśmy Was o przygotowanie najlepszego talentu, taktyki i wspomnienia z dowolnej edycji. Do zadania przystąpiliście z dużą ochotą, gdyż otrzymaliśmy mnóstwo zgłoszeń, dlatego też wybór był nie do końca prosty. Ale musiał nastąpić.

Tercet naszych zwycięzców to:

1. TALENT - Maks Dyluś

2. WSPOMNIENIE - Mateusz Prokowski

3. TAKTYKA - Paweł Strzyżewski


Poniżej publikujemy najlepsze prace, z ich autorami skontaktujemy się w najbliższym czasie. Wszystkim innym dziękujemy za udział. Z pewnością niebawem pojawią się kolejne konkursy: na naszym fanpage'u, ale też na samej stronie.
 
MAKS DYLUŚ:
"Grałem we wszystkie edycje Football Managera, przewinęło się w każdej części tej gry multum super talentów.  Mi najbardziej w pamięć zapadły „gwiazdy” FM 05, szczególnie  lubiłem ściągać piłkarzy z Afryki  - Lebohang Mokoena i Benedict Vilakazi (obaj z Orlando Pirates z RPA) byli w tej grze naprawdę świetni, pewnie zapewnili mi kilka pucharów, ale najbardziej w pamięć zapadł mi inny zawodnik - Junior Khanye z innego południowoafrykańskiego klubu Kaizer Chiefs. 
 
Kaizer Chiefs  - klub który kojarzy mi się z trzema rzeczami: z brytyjskim zespołem Kaiser Chiefs, który swego czasu świecił sukcesy na rynku muzycznym, długoletnim kapitanem Leeds United Lucasem Radebe, który przybył do Anglii właśnie z tego klubu oraz… z niesamowitym Juniorem Khanye.
 
Ten, jak się później okazało, fenomenalny gracz na pierwszy rzut oka prezentował się… dość mizernie. Sam nie byłem do niego za bardzo przekonany, niezbyt chciało mi się wierzyć gdy kumpel zapewniał mnie, że ten niepozorny lewoskrzydłowy właściwie w pojedynkę doprowadził jego Spartę Praga do finału Pucharu UEFA.
 
Jego umiejętności były na początku średnie, jednak niesamowicie szybko się rozwijał, szczególnie jeśli chodzi o błyskotliwość, przyspieszenie, drybling, determinację oraz szybkość. Po solidnym dwuletnim treningu robił się z niego prawdziwy atleta, praktycznie wszystkie z w/w współczynników osiągały pułap 20. To jednak nie jest takie istotne, najważniejsze jest jak grał, a grał fantastycznie. Jeżeli mam być szczery to w żadnej innej edycji nie widziałem tak dobrego dryblera, potrafił sam przejść całe boisko i podać koledze tzw. patelnie na pustą bramkę, po czym powtórzyć to w meczu jeszcze 2 czy 3 razy. Dryblował, asystował, strzelał, pozostałych piłkarzy w lidze przewyższał poziomem niczym profesor Politechniki przewyższa średnio rozgarniętego gimnazjalistę w dziedzinie fizyki. Po prostu robił co chciał, gdzie chciał i jak chciał. Tak to właśnie zapamiętałem, nieszablonowe rajdy, efektowne strzały, kosmiczne statystyki (30 asyst, 20 bramek, średnia ocen w okolicach 9,00). Tak, dla tego gracza warto było odpalić grę, pewne było , że na boisku cię nie zawiedzie. Jeżeli miałbym go porównać do gracza, który obecnie gra w piłkę to do głowy przychodzi mi tylko jedno nazwisko: Gareth Bale. Tak samo jak reprezentant Walii Junior Khanye wykraczał poza bariery skrzydłowego stając się graczem z XXII wieku, nie z tego świata.
 
Jedyny problem stanowiło ściągnięcie go do swojego klubu, wiele drużyn chciało go mieć w składzie, trzeba się było mocno napocić nad kontraktem, aby sprostał on oczekiwaniom Khanye.  Jeśli się to udało to radość była ogromna, a satysfakcja z występów gwarantowana. Czy był to najlepszy talent w historii całej serii? Jak dla mnie bez wątpienia, nie tak często udaje się sprzedać zawodnika, zaledwie  po 3 sezonach, z Wisły Kraków do Juventusu Turyn… za 35 milionów euro."
 
MATEUSZ PROKOWSKI:
"Moje najbardziej wyraziste wspomnienie związane z FMem ma już ładnych parę lat. Nie było ono być może spektakularne, ja jednak wciąż wspominam je z uśmiechem na ustach. 
 
Gdy miałem kilkanaście lat postanowiłem spróbować swoich sił jako menedżer. Wewnętrzna chęć zagrania w tę grę bardzo mnie ucieszyła, uznałem bowiem, że nareszcie jestem na tyle dojrzały, by miliony tabelek, liczb i liter wydały mi się atrakcyjniejsze niż wirtualna krew chlapiąca po oczach z monitora. Czekałem na ten moment, to było wejście w dorosłość. 
 
Nie czułem się jeszcze jednak godzien obejmowania sterów Barcelony, czy nawet pobliskiego Zagłębia. Postanowiłem poprowadzić Motor Lublin, o którym opowiadał mi na przerwach przyjaciel mający znajomego chuligana ze wschodu Polski. 
 
Kariera wciągnęła mnie kompletnie. Wpadłem po uszy w statystyki, wiedziałem, że każdy błąd może zostać rozliczony przez mocną "sekcję gimnastyczną" klubu. Pod taką presją udało mi się awansować z Motorem do drugiej ligi. Na stanowisku przepracowałem kilka niezłych sezonów, bardzo zżyłem się z zespołem. Moje największe asy były dla mnie niemal jak bogowie, gdybym miał do wyboru Zinedine Zidane'a, a Piotra Prędotę bez zastanowienia wybrałbym tego drugiego. I tu właśnie dochodzimy do zdarzenia, po którym dla mnie cały świat już nigdy nie wyglądał tak samo. Otóż pewnego razu coś podkusiło mnie, by sprawdzić, jak w rzeczywistości grają moi podopieczni i czemu do tej pory nie zgłosił się po nich Manchester United, czy chociaż Wisła Kraków. Mojego zdziwienia, gdy większość linków po wpisaniu kilku nazwisk w Google prowadziła do profili zawodników na Naszej-Klasie po prostu nie da się opisać. Cały czar prysł. "Haha fajnie wyszłeś gruby xD" - pisał pod swoim zdjęciem z butelką biedronkowego piwska i gromadą znajomych w przedartych dresach mój ulubiony obrońca, kapitan mojej drużyny. Po kilku nazwiskach odechciało mi się szukania. 
 
Być może nie jest to nic wielkiego, ale dla mnie było zakończeniem pewnej epoki. Czułem się jak dziecko, które przyłapało swojego ojca na przebieraniu się w strój Świętego Mikołaja. Po wszystkim nie bawiłem się już w składanie wniosku o dymisję, po prostu skasowałem stan gry."
 
PAWEŁ STRZYŻEWSKI:
"Moja pierwsza relatywnie długa i obfitująca w sukcesy kariera w Football Manager padła na 12 część odsłony kultowego cyklu menadżera piłkarskiego.
Wybór padł na moją ulubioną drużynę z BUNDESLIGI, a mianowicie na Borussię Moenchengladbach.
 
Grę rozpocząłem ustawieniem formacji 4-2-3-1. Chiałem grać otwartą, płynną, szybką, piękną dla oka piłkę, z intensywnym pressingiem na połowie rywala. Niestety nie miałem na początku gry dostępu do finezyjnie grających piłkarzy, wszak Rafael, Kruse na boiskach Bundesligii brylują, jednak w grze ich atrybuty nie były dobrze odwzorowane.
 
Zmiany dokonałem w przeciągu dwóch okien transferowych.
 
I tak oto krystalizowała się moja 11: M-A. ter Stegen, Piszczek, Tomkins, Dominguez, Alaba, Nordtveit, Alderweireld, Eriksen, Chanturia, el Shaarawy, Fierro.
 
Jak widać skład dość solidnie został przebudowany.
 
Zamysł taktyczny opierał się głównie na ofensywnej grze bocznych wysuniętych obrońców. Musieli oni charakteryzować się niesamowitą wytrzymałością i bardzo dobrą grą do przodu. Do tych zadań fantastycznie wpasowywali się Alaba i Piszczek. Oczywyśćie nie możemy zapomieć, że to są obrońcy i piłkę muszą umieć odebrać.
 
W środku pola postawiłem na dwóch rosłych obrońców, obaj potrafią rozegrać piłkę, charakteryzują się relatywnie wysoką techniką. Oczywiście ich zadania są stricte defensywne, jednakże przy stałym fragmencie wykorzystują swój wzrost i potrafią zdobyć bramkę. Jedną z ważniejszych postaci w mojej formacji 4-2-3-1 jest defensywny pomocnik tzw. rygiel defensywny, zawodnik od brudnej roboty. Na tej pozycji doskonale radził sobię Toby Alderweireld. Jego zadaniem było przecinanie podań, natychmiastowy doskok do rywala, agresywny odbiór i natychmiastowe podanie do najbliższego partnera. Zawodnik na tej pozycji nie musi błyszczeć techniką, ma być to solidny rzemieślnik, któremu nie obca jest agresywna gra na rywalu, dobry odbiór i czytanie gry.
 
Kolejny zawodnik to również defensywny pomocnik, lecz o diametralnie innych zadanich. W mojej taktyce był to cofnięty rozgrywający - Håvard Nordtveit. To własnie do niego podawał najczęściej piłkę rygiel defensywy, para stoperów. To najczęściej on brał ciężar gry na własnej połowie. Musiał charakteryzować się dobrym: podaniem, grą z pierwszej piłki, techniką, kreatywnością. Musiał on rownież potrafić odebrać piłkę, gdyż pozycja DP tego wymagała. Sztandarowym przykładem cofniętego rozgrywającego jest Andrea Pirlo.
 
Przejdźmy teraz do pary skrzydłowych. W Gladbach byli to Chanturia i el Shaarawy. Ich pozycję bardziej nazwałbym schodzącymi napastnikami. Łamali oni grę do środka, zostawiając wolny korytarz dla Alaby albo Piszczka. Musieli być nienaganni technicznie, szybcy, zwinni, błyskotliwi, z dobrym strzałem na bramkę. Ich pozycja była antagonistyczna do preferowanej nogi np. el Shaarawy ma lepsza prawą nogę, to biegał po lewym skrzydle, łamał i czasami oddawał strzał.
 
Przejdźmy teraz do naszego rozgrywającego, był to Eriksen. Najwięcej podań było kierowane do niego. To on napędzał grę, był; jak to powiedział Tomasz Hajto w jedym z meczów Bundesligi tempomatem. Notował on nawięcej podań kluczowych. Niezmiernie ważne atrybuty na tej pozycji to: podania, gra z pierwszej piłki, technika, kreatywność, błyskotliwość, przewidywanie. Eriksen był stworzony do tej pozycji na koniec pewnego sezonu w Bundeslidze miał aż 30 asyst! 
 
Przejdźmy teraz do naszej dziewiątki, którą był największy talent w FM 12 - Fierro. Młody snajper średnio na sezon zdobywał ... ok 40 goli, w tym średnio 25/30 w Bundeslidze! Co sezon był on królem strzelców i dostawał złotego buta. Grał on na wysuniętym napastniku, był to killer pola karnego. Większość świetnych podań od Eriksena, czy dośrodkowań bocznych pomocników wykorzystywał.
 
Postawiłem na szybkiego, niskiego napastnika z bajeczną techniką i nie żałuję ! Fierro był wisienką na torcie mojej kariery w Gladbach.
 
Dzięki mojej taktyce Borussia grała jak na źrebaków, czyli die Fohlen przystało ofensywnie i agresywnie!".
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Football Manager 2014 Konkurs
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.