25.12: Te najpiękniejsze prezenty, czyli najbardziej udane transfery 2013

3 lata temu

Odpakowując każdy kolejne prezent spod choinki, podświadomie układamy sobie w głowie, który był najlepszy, a który rzucimy w kąt i wyjmiemy tylko, by nie robić nikomu przykrości. Albo wcale.

Podobnie z transferami. Tyle że ich przydatność wychodzi na jaw po trochę dłuższym czasie. Czasami te najdroższe wychodzą najlepiej - cóż, mając do wyboru dobrego laptopa albo rękawiczki, wybór jest prosty. Ale jak okaże się, że laptop ma rozbitą matrycę, a rękawice to markowy narciarski sprzęt? 
 
No właśnie. Podobnie z transferami.
 
ANGLIA
 
Mesut Özil
 
Bez niego nie mówiłoby się o Arsenalu jako o jednym z bardzo pozytywnych zaskoczeń jesieni, a Arsene Wenger nadal byłby lżony za konsekwentne stawianie na młodych, na półprodukty, zamiast postawić na gotowe, pozłacane. Ugiął się ostatniego dnia okienka transferowego, a kilka kolejnych porażek na rynku transferowym sprawiło, że Niemiec był ostatnią deską ratunku. Z tej deski udało się zbudować nie tylko tratwę, a porządną łódź, która zmierza - kto wie - może nawet po tytuł w Premier League.
 
Alvaro Negredo
 
Silny, nadający się do gry kombinacyjnej Hiszpan trafił idealnie w gusta Manuela Pellegriniego i... Sergio Agüero. Zaryzykujemy nawet tezę, że żaden napastnik, z jakim "Kun" wcześniej współpracował, nie rozumiał się z nim tak doskonale, jak Negredo. Efekt jest piorunujący - Manchester City spuszcza na swoim boisku łomot każdemu po kolei (no, poza Bayernem), brutalnie skalpując między innymi Arsenal (6:3) czy Tottenham (6:0). A duet Negredo-"Kun" ma na swoim koncie już 32 bramki we wszystkich rozgrywkach.  
 
Fernandinho
 
Bohater spotkania z Arsenalem, wydaje się jednej z kluczowych bezpośrednich potyczek pretendentów do tytułu mistrza Anglii. Brazyliczyk z Szachtara wprowadził się do Premier League znakomicie, a z Yaya Toure tworzy najlepszą parę środka pola w całej lidze i jedną z najlepiej uzupełniających się w Europie. Jego defensywne statystyki są imponujące, ale i w ataku nie próżnuje - zdążył już zaliczyć 24 kluczowe podania w lidze i Lidze Mistrzów i jest w dwudziestce najlepszych zawodników Premier League pod względem średniej ilości podań na mecz (ponad 58)
 
Simon Mignolet
 
Trzy czyste konta i obroniony karny na wagę trzech punktów - trudno wyobrazić sobie lepsze wejście do nowego zespołu. Mignolet nie raz i nie dwa ratował Liverpool w trudnych sytuacjach, broniąc już w tym sezonie aż 57 strzałów na bramkę (tylko trzech bramkarzy Premier League obroniło więcej, Ruddy z Norwich, Marshall z Cardiff i Begović ze Stoke).
 
Dejan Lovren
 
Southampton ostatnio nieco spuścił z tonu, ale trzeba uczciwie przyznać, że defensywa stojąca najpierw przed Arturem Borucem, a później przed Paulo Gazzanigą, odwalała kawał dobrej roboty. Southampton udało się suchą stopą (czytaj: z czystym kontem) przejść przez sześć spotkań ligowych, w tym przez starcie z Liverpoolem na Anfield. A Lovren i jego partner, José Fonte byli najczęściej chwaloną parą defensorów w lidze. 
 
 
* świąteczna atmosfera udzieliła się i nam i zupełnie zapomnieliśmy o tym, że dokładnie 2. stycznia tego roku potwierdzony w Liverpoolu został Daniel Sturridge. Za jego zasługi dla "The Reds" nie śmielibyśmy go pominąć w tym tekście, dlatego też dopisujemy go do naszego zestawienia. I dziękujemy co uważniejszym czytelnikom!

 
NIEMCY
 
Mario Götze
 
Ileż to razy w tym sezonie Bayernowi zaczynał się układać mecz w momencie, kiedy Götze podnosił się z ławki rezerwowych i wchodził na boisko... Niemiec wpasował się idealnie w zespół Pepa Guardioli, stając się jego kluczowym elementem. A w sytuacji, w której Bayern spokojnie mógłby wystawić dwie równorzędne linie pomocy, nie było to wcale proste. No i to on napoczął Borussię w ostatnim ligowym starciu pomiędzy tymi dwoma drużynami. 
 
Max Kruse
 
Gladbach pieniądze z transferów inwestuje bardzo, ale to bardzo mądrze. W Freiburgu dla Maxa Kruse zaczynało się robić za ciasno i trzeba było zrobić krok w przód. A Borussię za taki należy od kilku lat uważać - to właśnie tutaj rozpędu nabrały kariery Marco Reusa czy Dante. A poza krokiem w przód, Kruse zanotował także skok w statystykach - w ubiegłym sezonie zaliczył 11 goli i 8 asyst, teraz ma już 8 bramek i 7 asyst. I tylko tragedia mogłaby sprawić, by w tym sezonie znacznie się nie poprawił, szczególnie że już w ubiegłym to wiosną wyśrubował sobie tak świetne liczby.
 
Pierre-Michel Lasogga
 
Sławny niemiecki napastnik, Karl-Heinz Riedle na Twitterze napisał, że Miro Klose ma już trzech bardzo obiecujących następców - Timo Wernera, Maxa Kruse i właśnie Lasoggę. Słynący z potężnej postury i... bardzo oryginalnej matki, która jest zarazem jego agentem, jest jednym z najwyżej ocenianych piłkarzy w Bundeslidze. Z dziewięcioma golami jest na czwartym miejscu klasyfikacji najlepszych strzelców ligi, za Mandzukiciem, Lewandowskim i Ramosem. Dla Hamburga złoty interes na ten sezon, dla Herthy - na letnie okienko transferowe, bowiem Lasogga jest do HSV jedynie wypożyczony.
 
"Dyrektor sportowy klubu z Berlina, Michael Preetz wyjawił bowiem niedawno, że w umowie wypożyczenia z HSV nie znalazł się żaden zapis o klauzuli wykupu czy możliwości pierwokupu. Stwierdził też z pełnym przekonaniem, że po zakończeniu okresu wypożyczenia (czyli z końcem przyszłego sezonu), Lasogga wraca do Berlina. I nawet, jeśli tylko na moment, bo jego seria świetnych występów nie mogła ujść uwadze możniejszych od berlińczyków klubów, to i tak może to być złoty interes Herthy. Czy ktoś bowiem spodziewał się, że za trzeciego w hierarchii trenera Josa Luhukaya napastnika, ktoś wyłoży pieniądze, które pewnie będą znacznie pokaźniejsze niż te otrzymane choćby za sprzedanych w ostatnich latach Raffaela, Simunicia czy Kacara (pierwszy za 9 milionów euro, drugi za 7, trzeci za 5,5)?" (całość do przeczytania TUTAJ)
 
Raffael
 
Kolejna świetna inwestycja Gladbach. W zasadzie nie ma elementu gry w piłkę, w którym Brazylijczyk by nam nie imponował. Otwierające podania, sama dokładność podań, umiejętności techniczne - zarówno te użytkowe, jak i dryblingu, dobre uderzenie z obu nóg. Pewnie gdyby był wyższy, wygrywałby też więcej pojedynków główkowych i bark w bark, ale też pewnie dawno grałby w znacznie silniejszym europejskim klubie. To i tak raczej nieuniknione, nawet mimo wieku, ale póki co - cieszy swoją grą w Gladbach.
 
Heung-Min Son
 
Z pierwszej linii Leverkusen ubył właściwie tylko Schürrle (Milik i Nicolai Jörgensen również, ale po ich stracie nikt szczególnie nie lamentował, Polak zresztą wraca już latem), a w jego miejsce zakupiono Robbiego Kruse, a z Hoffenheim wypożyczono Erena Derdiyoka. Najlepszym transferem do ofensywy okazał się jednak być Koreańczyk Son. Średnio trafia w co drugim meczu, a przecież gole to zadanie głównie dla Stefana Kiesslinga. Raz udało mu się nawet dostać "jedynkę" (najwyższą notę w Kickerze). W dodatku za spotkanie ze swoim byłym zespołem, HSV, któremu zaaplikował trzy gole, a przy czwartym zaliczył asystę.
 
 
WŁOCHY
 
Jose Callejón
 
Nie spodziewano się w Neapolu, że to właśnie Hiszpan, a nie Gonzalo Higuain będzie tym "madridistą", z którego będzie największy pozytek. Callejón biega, drybluje, strzela - jak najęty. Ma tylko jedno ogromne zmartwienie - właściwie jest bez szans na wyjazd na mundial. Bo kadra Hiszpanii, szczególnie w linii pomocy i ataku, to towarzystwo bardzo hermetyczne. A szkoda, bo ten skrzydłowy jest teraz w życiowej formie i warto - choćby tylko dla niego - oglądać spotkania Napoli.
 
Carlos Tevez
 
10 milionów euro za tak znakomitego piłkarza to promocja. Oczywiście w pakiecie są wysokie zarobki i ciężki charakter, ale jak na razie z tym ostatnim nie ma w Turynie wielkich problemów. Jest za to duża skuteczność - jedenaście bramek daje Argentyńczykowi drugie miejsce w tabeli strzelców, trzy trafienia za niesamowitym Giuseppe Rossim. 
 
Mehdi Benatia
 
Czy jest w tym momencie lepszy stoper w lidze włoskiej? Bardzo wątpliwe. Benatia - podobnie jak Callejón - zawsze był uważany za zawodnika bardzo solidnego, dobrego, ale ten sezon ma wyborny. Jest właściwie nie do przedryblowania, świetnie gra głową, w dodatku jest skuteczny pod bramką rywali. Jego popisem był ostatni mecz z Catanią - dwie bramki, zero z tyłu, sześć udanie przerwanych akcji rywali i wysoka, 66-procentowa skuteczność długich piłek. 
 
Giuseppe Rossi
 
Trafił do Florencji 7. stycznia, więc jak najbardziej może się liczyć w naszym zestawieniu. A są ku temu, by go tu umieścić, mocne powody. Najlepszy strzelec Serie A w tym momencie, w dodatku potrafiący też obsłużyć partnerów idelnym zagraniem. Robił to już w tym sezonie 21 razy, czterokrotnie zaliczając asystę. Już zimą może się po niego zgłosić Tottenham i nie zdziwcie się, jeśli w podobnym zestawieniu znajdzie się za rok. Już jako "Kogut".
 
Juan Iturbe
 
O Argentyńczyku pisaliśmy przy okazji tekstu o Hellas Verona, więc nie będziemy się specjalnie powtarzać:
 
"Dwudziestolatek był niegdyś ochrzczony „nowym Messim” i w pewnym momencie stało się to jego przekleństwem. Sprowadzony do Porto z Quilmes, miał ruszyć na podbój lig europejskich. Kaliber tego gracza można porównać do Juana Quintero, również dwudziestolatka. Kolumbijczyk przebył drogę odwrotną do swojego rówieśnika. Najpierw miał przetarcie we Włoszech, w barwach Pescary, a dopiero później przeniósł się do Porto. Kariera Argentyńczyka potoczyła się inaczej, co nie znaczy, że gorzej. W Weronie zaczął prezentować się na miarę swojego talentu, a tego naprawdę mu nie brakuje. Już w lecie może zostać wykupiony za grosze, nawet tylko po to, by sprzedać go z zyskiem, co może być świetnym interesem. Zainteresowanie dwudziestolatkiem wyrażają między innymi: AS Roma i Liverpool FC." (całość do przeczytania TUTAJ)
 
 
FRANCJA
 
Edinson Cavani
 
"Alza le mani, arriva Cavani" śpiewali kibice Napoli, wtórować im mogli tego lata kibice PSG. Zlatana Urugwajczyk nie przyćmił, ale nie mógł tego zrobić. "Ibra" był w tym roku po prostu nie do przeskoczenia. Ale i Cavani wpasował się znakomicie na Parc des Princes. Strzelił już gola grając w Paryżu na każdej pozycji w trzyosobowym bloku ofensywnym - zarówno jako lewy napastnik (1 gol w 1 meczu), środkowy (5 goli w 4 meczach), a także na prawej stronie, gdzie gra najczęściej (7 trafień w 13 meczach). Trio Lavezzi-Ibra-Cavani powinno jeszcze długo straszyć defensywy w całej Europie. Tak długo, jak tylko będzie się dogadywać na boisku i poza nim.
 
James Rodriguez
 
Przychodził do Monako - jak zresztą każdy - w cieniu transferu Radamela Falcao. Mimo to wiedziano, że można się po nim spodziewać wiele dobrego. 17 meczów w Ligue 1 i aż 50 strzałów i 49 kluczowych podań - to bilans początków Jamesa w Księstwie. W pomocy grał już u Claudio Ranieriego wszędzie i wszędzie spisywał się ponadprzeciętnie. Jeśli tylko kiedyś wyrazi wolę odejścia, a władze Monaco na to przystaną, może być jednym z najdroższych zawodników w historii. Sky is the limit, szczególnie, jeśli ma się dopiero 22 lata, a już decyduje się o obliczu nowego francuskiego giganta.
 
Simon Kjaer
 
W ponad tysiącu minut bez straty gola Vincenta Eneyamy swoje paluszki maczał także Simon Kjaer, wraz ze swoim partnerem ze środka defensywy Lille, Marko Basą. Wydawało się, że Duńczyk zmarnuje swój niewątpliwy talent, kiedy to bez większych sukcesów tułał się po Niemczech i Włoszech. We Francji w końcu udało mu się go potwierdzić. Gra dojrzale, a nikt nie ma wątpliwości, że właśnie wspomniane na początku trio Eneyama-Kjaer-Basa to gwarancja walki do samego końca o udział Lille w Lidze Mistrzów.
 
Joao Moutinho
 
Kupować go, to jak kupować sobie gwarancję spokoju jeśli chodzi o pozycję środkowego ofensywnego pomocnika. Kontuzje? W zasadzie dla niego nie istnieją - poza dwutygodniową letnią przerwą z powodu kontuzji łydki nie przypominamy sobie, kiedy ostatnio musiał dłużej pauzować. Słabsza forma? Nigdy poniżej pewnego określonego poziomu. Okres aklimatyzacji w nowym klubie? A co to? 
 
Florian Thauvin
 
Jeden z kluczowych elementów układanki trenera Pierre'a Mankowskiego z zespołu mistrzów świata do lat 20 miał po ubiegłym sezonie wrócić do Lille, które ani myślało go sprzedać. Wyciągnęła go jednak Marsylia i z pewnością nikt tego nie żałuje. Za Thauvina za dwa-trzy sezony powinna dostać znacznie więcej, niż tylko 15 milionów euro, które wydano na wykupienie go z Lille. O ile tylko w Marsylii zadbają, by piłkarzowi sodówka nie wypłynęła uszami.
 
"Rene Girard, nowy trener LOSC, dał odpocząć Thauvinowi po mistrzostwach świata do lat 20. Po tym okresie zawodnik jednak wciąż nie trenował, bo... odmówił! Nalegał na transfer do OM, bo to było dla niego wygodniejsze - uznał, że jest na tyle dobry, by wygrać rywalizację o miejsce w składzie, a w dodatku udowodnił, że nie będzie łatwo go okiełznać. Lille nałożyło na niego grzywnę oraz odebrało mu tygodniówkę.
 
Dziś pojawiła się informacja, że Thauvin stracił prawo jazdy za przekroczenie prędkości. Wciąż młody chłopak, niezwykle utalentowany, ale jednak okazuje się, że sodówka już go dopadła. Czy Marsylii jest potrzebny taki zawodnik? W tym klubie nigdy nie było miejsca na afery. Oby tylko Florian Thauvin nie wszczął kolejnej." (całość do przeczytania TUTAJ)
 
 
HISZPANIA
 
Neymar
 
Wobec Brazylijczyka było wiele obaw, że skończy jak Robinho. Świetny drybler, ale fizycznie - wątły, niewysoki, w dodatku przyzwyczajony do promującego napastników sędziowania w Brazylii. Twierdzono, że jak tylko kilka razy "powiozą go" w Europie, to odechce mu się tych jego sztuczek. O, co to to nie. Do spółki z Messim pokazywał regularnie, że dwóch takich geniuszy może razem rządzić na boisku, bez straty dla drużyny. A teraz na swoje barki bierze momentami całą grę w ofensywie Barcelony. Zabawił się na przykład z Celtikiem w Lidze Mistrzów, zaliczając przeciwko Szkotom hat-tricka i wzbudzając podziw nawet u największych sceptyków.
 
Gareth Bale
 
Niemal 100-milionowy transfer musi się udać. Inaczej: nagonka, obrzucanie błotem, szukanie winnych. A przy takiej sumie odbywałoby się to wszystko na ogromną skalę. Bale jednak pokazuje regularnie, że do Realu pasuje i że z każdym kolejnym miesiącem coraz lepiej rozumie filozofię jego gry. Może jeszcze nie jest to Bale z wpływem na zespół jak w Tottenhamie, ale na to akurat Real... nie może sobie pozwolić. Ta maszyna ma funkcjonować niezależnie od kontuzji jednego czy dwóch zawodników, nawet jeśli jeden z nich nazywa się Bale.
 
Isco
 
Na początku sezonu mówiło się, że to nawet lepszy transfer niż ten Bale'a. Że daje zespołowi więcej, niż sam Cristiano Ronaldo. Następnie nieco obniżył loty, ale ostatnio znów wrócił do świetnej dyspozycji i nikt nie ma wątpliwości, że polityka stawiania na większą liczbę Hiszpanów w jego przypadku jest w pełni uzasadniona. 
 
Vitolo
 
Vitolo mieliśmy okazję oglądać na żywo w meczu Śląska z Sevillą, ale akurat na Stadionie Miejskim we Wrocławiu show należało do Ivana Rakiticia i Carlosa Baccy. Jednak już wtedy było widać, że w skrzydłowym z Las Palmas drzemie ogromny potencjał. Od tamtego czasu co spotkanie notuje średnio po dwa kluczowe podania, z których dwa jego koledzy zamienili na bramki. Kupiony za nieco ponad trzy miliony euro z UD Las Palmas skrzydłowy sprawił, że znacznie mniej minut od niego dostają tacy zawodnicy jak Perotti, Reyes, Marin czy Rabello.
 
Yacine Brahimi
 
Najlepszy drybler La Liga, z 76 udanymi dryblingami w Primera Division jak do tej pory. Sprawdził się w ubiegłym sezonie na wypożyczeniu w Granadzie, więc długo się nad wydaniem na niego 2,5 miliona euro nie zastanawiano. Zastanawiać się powinni w Granadzie raczej nad tym, czy wpisana w kontrakt klauzula odstępnego wynosząca 15 milionów euro, to przypadkiem nie za mało, jak na kluczowego gracza zespołu, którego widziałby u siebie Arsene Wenger. 
 
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Transfery.info
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.