Poszedł śladami Pelego, ale na pewno nie tak wyobrażał sobie swoją karierę - pokręcone losy Danny'ego Szeteli

3 lata temu
Danny Szetela | fot. MLS Soccer

Rok 2004. Na forum kibiców Manchesteru United pojawia się temat dotyczący rzekomego ściągnięcia ze Stanów Zjednoczonych piekielnie utalentowanego 16-letniego pomocnika, Danny'ego Szeteli.

Kibice United zamartwiali się wtedy tym, że w jednym z wywiadów Szetela powiedział, że z angielskich klubów najbardziej lubi Arsenal, a dodatkowo był już po testach u rywala zza miedzy, Manchesteru City. 
 
Świat stał przed młodzianem otworem. Stawiano go w jednym szeregu z jedną z największych niespełnionych (a przy tym do granic możliwości przereklamowanych) młodych gwiazdek, Freddym Adu. Porównywano do Edgara Davidsa, wyliczano jego zalety, takie jak dojrzałość (został włączony do kadry u-17 rok wcześniej niż większość zawodników) i tężyzna fizyczna, która już wtedy była u niego imponująca. 
 
A jednak każde kolejne drzwi, prowadzące do wielkiej kariery ktoś przed Szetelą zatrzaskiwał.
 
Najpierw jego własna matka, która okazała się najgorszym możliwym agentem. Gdy we wspomnianym 2004 roku wylecieli do Anglii, pani Szetela uznała, że dobrym pomysłem będzie wyciągnięcie jak największej kasy zapisanej w kontrakcie dla syna i gra ofertami z innych klubów. Jak to się skończyło? Zamiast mieszkać w Manchesterze czy w Londynie i trenować z Wengerem albo Fergusonem, wszystkie angielskie kluby poirytowane gierkami Amerykanów uznały, że dzieciak nie jest warty takiego zachodu. Szetela wylądował w... Columbus.
 
- Ale jak to!?
 
Ano tak, że gdy tylko Amerykanin z polskimi korzeniami wrócił do USA, to nie tyle zamykano mu każde kolejne drzwi przed nosem, co walono mu nimi w twarz. Najpierw był SuperDraft, w którym zamiast do MetroStars z rodzinnego New Jersey Szeteli, zawodnik trafił do Columbus Crew. Potworny upadek symbolizowało przejście z mieszkania w opłacanych przez klub hoteli w Londynie, na strych mieszkania Krzysztofa Warzychy, który był akurat asystentem trenera w zespole Crew.
 
Szetela trafił fatalnie - pierwszy trener, Greg Andrulis nie miał zielonego pojęcia o trenowaniu piłkarzy, co szybko podchwycili jego podopieczni. Treningi organizowali sobie sami. Wyglądały one mniej więcej tak:
 
 
Następny był Sigi Schmid, którego Szetela po prostu nienawidził.
 
 
Dlatego też odetchnął z ulgą po mistrzostwach świata u-20, które były dla niego bardzo udane (2 z 6 goli, jakie USA zdobyło w meczu z Polską strzelił właśnie Szetela; mecz zakończył się wynikiem 6:1). Zaczęły się zgłaszać kluby z Europy i choć Santander to nie Londyn, to bez zbędnych ceregieli Szetela powiedział "żegnaj" Schmidowi i przeprowadził się na północ Hiszpanii.
 
Jego historia w Europie sprowadza się jednak do słowa znanego już dzieciakowi z New Jersey doskonale - "zawód". W Santander nie powąchał murawy, chyba że bardzo mocno wytężył węch siedząc na ławce rezerwowych bądź na trybunach. Wypożyczono go do Brescii, skąd wrócił do USA z podkulonym ogonem i tylko jedną miłą pamiątką - pierwszą bramką w dorosłej piłce klubowej. Do dziś dołożył do tego już tylko jedną, w NASL w barwach New York Cosmos.
 
Bo to właśnie klub z Nowego Jorku próbuje przywrócić karierę Szeteli na właściwe tory. Ostatnio w wywiadzie dla FIFA.com Szetela powiedział, że jest niezmiernie wdzięczny ludziom z Cosmos za wyciągnięcie do niego ręki, mimo że od trzech lat ze względu na poważną kontuzję kolana nie grał nigdzie. 
 
 
Szetela wierzy, że tak jak inny pochodzący z New Jersey zawodnik, który zmagał się z podobną kontuzją, tak i on jeszcze przypomni o sobie. Mowa oczywiście o Giuseppe Rossim, który jest serdecznym przyjacielem Szeteli. Takiej kariery jak leczący obecnie kontuzję supersnajper Fiorentiny Szetela już pewnie nie zrobi, ale przecież obecnie... gra w klubie Pelego. I tego honoru nikt ani nic mu już nie odbierze.
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Danny Szetela New York Cosmos Stany Zjednoczone Polska Manchester United FC Arsenal FC Racing Santander Brescia Calcio Włochy Anglia
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.