Za wcześnie na panikę w Barcelonie

3 lata temu
Martino ma o czym myśleć

Nad Barceloną zbierają się czarne chmury. Czy nie za wcześnie? Katalończycy wciąż liczą się we wszystkich rozgrywkach, a do końca sezonu jeszcze sporo czasu.

Barcelona doznała wczoraj kolejnej ligowej porażki - czwartej w tym sezonie. 
 
Jest to drugi z rzędu przegrany przez Katalończyków mecz wyjazdowy (najpierw Real Sociedad San Sebastian, teraz Real Valladolid). Za dwa tygodnie w Madrycie kluczowe starcie z Realem, więc prawdopodobne wydaje się nawet przedłużenie serii. 
 
Tak wygląda statystyka pokazująca liczbę porażek Barcelony w kolejnych sezonach (sezon: liczba porażek [pozycja]):
2012/13: 2 [mistrz], 
2011/12: 3 [druga],
2010/11: 2 [mistrz],
2009/10: 1 [mistrz],
2008/09: 5 [mistrz],
2007/08: 9 [trzecia, mistrzem Real z 7 porażkami],
2006/07: 6 [druga, tyle samo punktów co mistrz Real, który miał aż 8 porażek],
2005/06: 6 [mistrz],
2004/05: 4 [mistrz], 
2003/04: 8 [druga, mistrzem Valencią z 7 porażkami], 
2002/03: 12 [szósta, mistrzem Real z 4 porażkami], 
2001/02: 10 [czwarta, mistrzem Valencia z 5 porażkami],
2000/01: 9 [czwarta, mistrzem Real z 6 porażkami].
 
Nic nie trwa wiecznie, ale moim zdaniem sama formuła obecnej Barcelony nie może się tak łatwo i szybko wypalić. Ma zbyt solidne fundamenty, żeby przeszkodzić jej miał nawet jeden słabszy sezon. Niektórzy koniec drużyny widzieli już po dwumeczu z Bayernem Monachium w zeszłorocznym półfinale Ligi Mistrzów. Ale bez przesady. Nie można wciąż i wciąż grać na takim samym poziomie. Potrzebna jest chwila oddechu, zwłaszcza w sezonie, który będzie najbardziej wyrównanym w Hiszpanii od lat. Ewolucja, nie rewolucja.
 
Z drugiej strony maszyna Carlo Ancelottiego funkcjonuje znakomicie. Początkowo w trybie "slow mode", a od kilku tygodni na turbo przyśpieszeniu. Nie można rozpatrywać wyników Barcelony w oderwaniu od wielkiego rywala, który przecież pomylił się tylko dwa razy (czyli już tyle co Barca w sezonach 2012/2013, 2010/2011, więcej niż w sezonie 2009/2010). "Królewscy", pomimo niesamowitej serii wyników, nie są pewni mistrzostwa. 
 
Trzeba też zauważyć, że ostatnich sezonów nie można uznać za "normalne". Tendencja, wedle której mistrz przegrywa jeden czy dwa mecze w sezonie, nie może się utrzymać przez wiele lat. Z wielu względów, choćby najbardziej oczywistego w przypadku Barcelony - zmiany pokoleniowej, która się już rozpoczęła, a nie wiadomo, jak długo potrwa, jak bardzo będzie bolesna dla zespołu.
 
W czerwcu odchodzą Valdes, Puyol. Mózg drużyny Xavi nie jest w stanie rozegrać 30 równych spotkań w sezonie, chociaż nie oznacza to, że w kluczowych momentach zawodzi. Zestawienie newralgicznych pozycji na środku obrony jest w zasadzie loterią przed każdym meczem. W kilku innych miejscach trudno mówić o prawdziwej rywalizacji o miejsce w składzie (z całym szacunkiem choćby do Tello, dla którego to za wysokie progi).
 
Poza tym powszechnie krytykowany zarząd klubu nie do końca przewidział wspomnianą wcześniej zmianę pokoleniową. I przede wszystkim nie wziął pod uwagę jej tempa. Odejście Thiago Alcantary, brak transferu stopera latem to największe grzeszki, ale oczywiście jest ich dużo dłuższa lista. Spodziewano się też błyskawicznego wskoczenia na najwyższy poziom Neymara. Błędnie. Brazylijczyk to wciąż młody chłopak. Można założyć, że niebawem rok w rok meldować się będzie w trójce kandydatów do "Złotej Piłki". Warto jednak przyjąć założenie, że należą mu się może nawet dwa-trzy sezony na aklimatyzację. Pomimo jego ceny. 
 
Do samego Gerardo Martino od początku podchodzę z dystansem, ale mojego myślenia nie zmienią mecze jak ten z Valladolid. Nie jest to trener, który w każdym meczu zrobi widowisko, olśni kibiców niesamowitymi wskaźnikami posiadania piłki. To raczej szkoleniowiec-zadanowiec. Jak każdy, ma swoją metodykę pracy, do której potrzebuje "swoich" zawodników. Warto mu dać jeszcze jeden sezon na spokojne uporządkowanie drużyny. I pieniądze na transfery.
 
Zresztą o czym w ogóle mowa? Do końca sezonu jeszcze sporo czasu. Barcelona ma cztery porażki na koncie - w "normalnych" sezonach wynik wciąż umożliwiający sięgnięcie po mistrzostwo; gra też z powodzeniem w Lidze Mistrzów, będąc blisko wyeliminowana faworyzowanego Manchesteru City; w Copa del Rey bez większych problemów awansowała do finału, w którym 16 kwietnia zmierzy się z "Królewskimi". Na panikę zdecydowanie za wcześnie.
 
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: FC Barcelona Hiszpania
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.