Bayern - Manchester, czyli najważniejszy bój sezonu

3 lata temu
Na tym stadionie dojdzie do najważniejszego spotkania w tym sezonie | Fot. Wikipedia

Rewanżowy mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów pomiędzy Bayernem Monachium a Manchesterem United jest najważniejszym starciem w tym sezonie dla obu drużyn. Nie chodzi jednak tylko o awans do półfinału. Od wyniku tego spotkania bardzo wiele zależy.

Pierwszy mecz ćwierćfinałowy, który odbył się w zeszły wtorek na Old Trafford, zakończył się w sposób dość nieoczekiwany. Manchester United był spisywany na straty, a Bayern miał wywieźć z Anglii przewagę co najmniej jednobramkową. Tymczasem "Czerwone Diabły" nie pozwoliły na to i piłkarze Davida Moyesa stoczyli na tyle wyrównany bój, że po 90 minutach wynik brzmiał 1-1. Niespodziewanie dwumecz ten stał się jednym z najciekawszych, podczas gdy wcześniej uznawano go za najmniej atrakcyjny. Środowy rewanż nabrał wielu dodatkowych atutów i smaczków, a dla każdej drużyny spotkanie to jest najważniejszym starciem w tym sezonie. Dlaczego? Zacznę od gospodarzy dzisiejszego pojedynku.

Po pierwsze, wyeliminowanie Bawarczyków przez Manchester United, to byłoby coś wręcz haniebnego dla gospodarzy. Niby patrząc z perspektywy kibica, który ogląda tylko Ligę Mistrzów, taka kolej rzeczy mogłaby być zrozumiała. W końcu to przecież wielki Manchester, z takimi nazwiskami jak Rooney, Van Persie, De Gea. United było wielkie, ale w tym sezonie do takiego określenia bardzo im daleko. "Czerwone Diabły" rozgrywają jeden z najgorszych sezonów w ostatnich latach. Kadra klubowa jest przestarzała i bardzo nierówna, do tego David Moyes, który przejął schedę po sir Aleksie Fergusonie, nie potrafi wyłuskać z piłkarzy tyle, ile potrafił legendarny 72-latek. Nawet Juan Mata, który gra rolę zbawcy (z różnymi skutkami) byłego menedżera Evertonu, nie może wystąpić w tym spotkaniu, bo wcześniej reprezentował barwy Chelsea w tegorocznych rozgrywkach. Biorąc pod uwagę te wszystkie aspekty, to Bayern powinien "przejechać" się po Manchesterze. Tyle, że już wczoraj byliśmy świadkami niesamowitych wydarzeń, które mogą powtórzyć się również i dzisiaj. Jednak dla FCB przegrana byłaby wstydem.

 

Po drugie, jest to bardzo ważne spotkanie dla Pepa Guardioli. Bo owszem, jego podopieczni grają wspaniale, wygrali ligę w tempie ekspresowym, ale jeśli odpadną w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, to żadne osiągnięcia z tego sezonu nie będą się liczyć. Tym samym Hiszpan przegra "walkę" z byłym trenerem Bayernu Juupem Heynckesem, który to w zeszłym sezonie poprowadził klub z Monachium do zwycięstwa na każdym polu gry. Co najważniejsze, wygrał LM. Jeśli Guardiola nie chce być krytykowany, to musi zrobić wszystko, żeby pokonać "Czerwone Diabły".

Wspaniały Milan z lat 91/92

Po trzecie, Bayern po 18 miesiącach przegrał spotkanie ligowe. Tym samym ich seria spotkań bez porażki zatrzymała się na liczbie - 53. Było blisko rekordu ustanowionego przez AC Milan, który w latach 1991-1992 nie przegrał 58 meczy pod rząd. Oczywiście, takie rozważania mogą być mało ważne dla samego Bayernu, jednakże może to zachwiać spokojem w szeregach klubowych. Jaki jest więc najlepszy sposób na powrót do normalności? Wygrana i to taka na wysokim poziomie.

Po czwarte, od momentu reformy rozgrywek Ligi Mistrzów, żadnemu klubowi nie udała się sztuka wygrania jej dwa razy z rzędu. Bayern wydaje się być pierwszym zespołem, który może to uczynić. Idealny trener, pewna obrona, kreatywna pomoc i... do ataku można mieć małe zastrzeżenia. Mimo tego, to Bawarczycy przed samym rozpoczęciem tegorocznej LM byli uznawani za faworytów do zwycięstwa. Nic w tej kwestii się nie zmieniło, ale trzeba pokonać przeszkodę, którą jest Manchester United.

A co na to przyjezdzni? Pokonanie faworyzowanego Bayernu, to ostatnia szansa dla "Czerwonych Diabłów" by uratować ten słaby sezon. Daleka pozycja w tabeli, mogąca doprowadzić do braku United w przyszłorocznej edycji LM, odpadnięcie z FA Cup i Pucharu Ligi. Awans do półfinału, byłby osłodą dla każdego kibica angielskiego klubu oraz małą zapowiedzią lepszych czasów. Sam David Moyes uratowałby swoją twarz i odsunął fale krytyki. Dzięki temu miałby zdecydowanie spokojniejsze lato, od którego w zasadzie bardzo wiele zależy. Wygrana z Bawarczykami to również pokozanie piłkarzom, że dla United cały czas warto grać, co może okazać się kluczowe podczas rozmów kontraktowych w letnim oknie transferowym. Jest to też możliwość godnego pożegnania się z kibicami z Old Trafford dla kilku piłkarzy, których czas w tym klubie dobiegł końca.

 

Głównie jednak, sprawa rozbija się o finanse. Oczywiście awans oznacza ogromny zastrzyk gotówki ze strony UEFA, ale tutaj bardziej chodzi o wartość akcji klubu. Manchester to nie tylko drużyna piłkarska, ale również ogromna firma, która, w zamierzeniu, powinna przynosić zyski. Jeszcze w lutym akcje United stały na słabym poziomie, jednym z najniższych w ostatnim czasie. Do tego przyczyniały się tragiczne wyniki. Teraz nastał czas hossy, jednak niełatwo go utrzymać. By tego dokonać, piłkarze na boisku muszą wznieść sie na wyżyny swoich umiejętności i pokonać faworytów dzisiejszego spotkania. Wówczas wartość akcji zdecydowanie poszybuje w górę i przebije granicę 20 dolarów (obecnie - 16,82).

 

Jeden z portali napisał, że Bayern musi, a Manchester może. Zdecydowanie się z tym nie zgodzę. Zarówno jedna jak i druga drużyna musi dzisiaj wygrać. Stawka jest ogromna i nie odnosi się tylko do tego, kto awansuje dalej. Monachijczycy i Guardiola będą chcieli pokazać, iż są niepokonani i to do nich należy tytuł najlepszej drużyny i najlepszego trenera. Manchester i Moyes spróbują przesłać śwatu sygnał, że United złapało tylko zadyszkę i wrócą w pełni chwały w następnym roku, a Szkot utrze nosa wszystkim niedowiarkom, którzy nabijają się z niego i z jego kompetencji. Czyje racje będą silniejsze? Odpowiedź na to pytanie otrzymamy za kilka godzin. Jedno jest pewne, czeka nas co najmniej 90 minut wypełnionych emocjami!

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Bayern Monachium Manchester United FC Liga Mistrzów
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.