Atletico Ma-dryg, kilkadziesiąt sekund horroru w Monachium [WIDEO]

3 lata temu
Diego Simeone - niekwestionowany cudotwórca z Atletico | Fot. Metro.co.uk

Emocji było co niemiara wczoraj, emocji nie zabrakło i dzisiaj. I takie ćwierćfinały moglibyśmy oglądać przez cały sezon, bo ich temperatura przebiła wszystkie mecze grupowe i 1/8 finału. Razem wzięte.

Z jednej strony Ligę Mistrzów lubimy za te małe niespodzianki, za te wszystkie APOEL-e w ćwierćfinale, odpadające w fazie grupowej Juventusy, Chelsea czy Manchestery. Ale z drugiej nie mielibyśmy absolutnie nic przeciwko, by Champions League rozpoczynała się od ćwierćfinałów i tak trwała przez cały sezon!
 
Gdy dzisiaj na obydwu stadionach wybiła na zegarze 90. minuta, czuliśmy zawód, że to się kończy. Ale i ulgę. Teraz zostają cztery niesamowite ekipy, pięć meczów, które odbędą się niezależnie, a więc będziemy mogli je oglądać bez przegapienia czegokolwiek w kolejnej z potyczek. Bo od przełączania z Monachium do Madrytu i z powrotem dostawaliśmy już oczopląsów. Tu poprzeczka, tu setka Rooneya, tu znowu kontrowersja w polu karnym Atletico, bomba Evry, błyskawiczna odpowiedź Mandzukicia. Jeśli wcześniej włączyliście sobie na rozgrzewkę mecz Jagiellonia - Zawisza, to jesteśmy praktycznie pewni, że po tamtych 90 minutach nie byliście ani trochę gotowi na to, co działo się w Champions League.
 
Ostatecznie awansowały dwie ekipy, które po prostu na to zasłużyły. W ogóle mamy przeświadczenie, że dzisiaj futbol nie był okrutny. Był sprawiedliwy i każdemu dał to, na co zasłużył. Bayernowi awans, Atletico coś znacznie większego, status najlepszego obecnie klubu w Hiszpanii. Bo przewodzi lidze, a z Champions League wyeliminowało wicelidera, Barcelonę. Pewnie po cichu marzą w Atletico o wylosowaniu w półfinale Realu, bo w takim gazie mogą za burtę wyrzucić i swojego sąsiada.
 
A co dostały Barcelona i Manchester? Barcelona nic. Bo też na nic nie zasłużyła. Jeśli oglądaliście ten mecz, nawet będąc kibicami Barcy, musieliście przyznać, że to Atletico jest lepsze i że to temu zespołowi należy się półfinał. A United - dostali swój moment chwały. Kilkadziesiąt sekund ślepej radości, tak ślepej, że nakazała przegapić Mandzukicia we własnym polu karnym. Ale też nadziei na to, że Moyes za sterami czasami wie co robi. Animuszu w obronie na Bayern starczyło przez 67 minut pierwszego meczu i 59 rewanżu.
 
Bramki:
 
Atletico - Barcelona 1:0 Koke 5'
 
Bayern - Manchester United 0:1 Evra 57'
 
Bayern - Manchester United 1:1 Mandzukic 59'
 
Bayern - Manchester United 2:1 Muller 68'
 
Bayern - Manchester United 3:1 Robben 76'
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Liga Mistrzów Atlético Madryt FC Barcelona Bayern Monachium Manchester United FC Hiszpania Niemcy Anglia
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.