Prześwietlamy potencjalnych pucharowiczów: Lech Poznań

3 lata temu
Pewnie mało który kibic Lecha wie, jakim nosem trenerskim dysponuje Mariusz Rumak | Fot. Lech Poznań

Tak jak Legię, tak i Lecha uważamy za etatowego pucharowicza, bo właściwie co rok te ekipy reprezentują nas w rozgrywkach organizowanych przez UEFA. Czym postraszy, a czego będzie się musiał obawiać "Kolejorz"?

Lech zajmuje obecnie drugie miejsce w tabeli i ma ledwie dwa punkty przewagi nad Ruchem Chorzów, trzy nad Pogonią Szczecin, a cztery i więcej nad Wisłą, Zawiszą, Górnikiem i Lechią. Nie można jednak wykluczyć nawet scenariusza, według którego Lech może zostać mistrzem Polski, jako że strata "Kolejorza" do Legii wynosi pięć punktów. Jeśli trzy z nich uda się odrobić, będzie można w ostatniej kolejce przy Łazienkowskiej zagrać o mistrza.
 
W momencie, kiedy nawet Widzew może teoretycznie skończyć sezon z identyczną zdobyczą punktową, co Legia, nie wykluczalibyśmy właściwie żadnego scenariusza.
 
 
Co podoba się nam w grze Lecha, to momenty, gdy ten zespół prowadzi jednym golem i rywale wychodzą nieco wyżej linią defensywną. "Kolejorz" potrafi wtedy wbić im nawet sześć (patrz: Jagiellonia) bramek, wyprowadzając efektowne i efektywne szybkie ataki. Bardzo często rozprowadzane są one przez skrzydłowych - Pawłowskiego i Lovrencicsa. Ci są ostatnio w wybornej formie i co mecz przynajmniej jeden z nich zalicza co najmniej gola bądź asystę. 
 
Lech ma też łatwość kreowania sytuacji swojemu wysuniętemu napastnikowi, Łukaszowi Teodorczykowi. To, czy "Teo" je wykorzystuje, czy nie, pozostawiamy do minusów.
 
Lech też za każdym razem, gdy już obejmie prowadzenie, to jest arcytrudny do pokonania. Tylko raz udało się rywalom odwrócić losy meczu, gdy poznaniacy strzelali pierwszą bramkę - był to mecz z września ubiegłego roku z Pogonią. Ba, w rundzie wiosennej tylko Widzewowi udało się uratować w takiej sytuacji punkcik. Pozostali - bez wyjątków - polegli.
 
Do tego dochodzi też ciekawa statystyka dotycząca rezerwowych. Otóż o Mariuszu Rumaku można mówić różne rzeczy - że nie wygrywa ważnych meczów, że nie jest dobrym trenerem dla Lecha, że klub przy nim niezbyt się rozwija. Ale na pewno nie powiemy tego, że nie ma nosa. Zawodnicy wprowadzeni przez niego na plac gry w trakcie meczu zdobyli w tym sezonie 7 bramek i zaliczyli aż 15 asyst. Lepszą efektywność miał jedynie Wojciech Stawowy i Piotr Stokowiec.
 
 
Defensywy Lecha obecnie nie można nazwać monolitem, co koniecznie musi się zmienić, jeśli "Kolejorz" chce coś ugrać w pucharach. Tak stracony u siebie głupio gol może w końcowym rozrachunku kosztować awans do kolejnej rundy. Na wiosnę Lech tylko dwa razy utrzymał czyste konto, a stracił łącznie 11 bramek w 9 meczach. Dla potencjalnego wicemistrza ten bilans to zwyczajnie wstyd. 
 
Błędy indywidualne przekładają się też na ilość fauli i kartek - a tych Lech ma więcej nawet od Wisły, z rzeźnikami Burligą i Bunozą w składzie. 75 żółtych i 5 czerwonych, przy 315 popełnionych faulach, niejednokrotnie ratunkowych, po pomyłkach poszczególnych zawodników.
 
O Teodorczyku już pisaliśmy. Czasem trzeba go po prostu trafić piłką, żeby ta wpadła do bramki. Blondwłosy napastnik ma bowiem problem z procentowym wykorzystywaniem setek. Tego nie sprawdzaliśmy, ale pewnie skuteczność ma w okolicach maksymalnie 30-40%. Co z tego, że średnią gola/minutę ma lepszą niż Robert Lewandowski, gdy on reprezentował barwy Lecha - w meczach z rywalami z wyższej półki, "Teo" może mieć pół sytuacji w meczu, od której wykorzystania może bardzo wiele zależeć. Wtedy trzeba trafić.
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Lech Poznań Polska
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.