Lewandowski wyjeżdża do Monachium inną drogą niż Götze

3 lata temu
Robert Lewandowski wzruszony miłym gestem kibiców | fot. Borussia Dortmund

Każdy, kto wczoraj widział, jak kibice na Signal Iduna Park żegnają swojego idola na zakończenie jego czteroletniej przygody z klubem, mógł odnieść wrażenie, że w żadnym wypadku nie jest to zawodnik, który odchodzi do największego rywala.

A tak właśnie się stało. Robert Lewandowski po zakończeniu obecnego sezonu wyjedzie do znienawidzonego w Dortmundzie Monachium, gdzie, już pod okiem Pepa Guardioli, szukać będzie szans na realizację swojego marzenia o sukcesie w europejskiej piłce. Nie da się raczej ukryć, że Borussia w ostatnich miesiącach stała się dla "Lewego" zbyt mała. I to nie tylko pod względem finansowym. Polak jest już przecież dwukrotnym mistrzem Niemiec, ma na swoim koncie zarówno puchar, jak i superpuchar naszych zachodnich sąsiadów. Sportowy cel przeprowadzki do stolicy Bawarii jest więc zatem jasny.
 
Lewandowski, po oficjalnym ogłoszeniu porozumienia z Bayernem, nie miał łatwego życia. Mimo, że jego transfer do mistrza Niemiec był tajemnicą poliszynela, stosunek kibiców wobec piłkarza zmienił się nagle i diametralnie. Ludzie, którzy ze zrozumieniem (jeśli w ogóle można to w ten sposób nazwać) przyjęli decyzję "Lewego" o przejściu do bawarskiego hegemona, stanowili zaledwie pierwiastek ogółu. Na oficjalnych kontach Roberta na różnych portalach społecznościowych królowały raczej zawistne komentarze. Zawodnik, który był jedną z ważniejszych postaci w obu zwycięskich dla BVB kampaniach o tytuł mistrza kraju, który w finale pucharu Niemiec zaaplikował monachijczykom hat-tricka, czy w końcu w pojedynkę rozprawił się z "Królewskimi" w zeszłorocznym półfinale Ligi Mistrzów, w jednej chwili stał się zdrajcą, czy zachłannym najemnikiem podążającym za większymi pieniędzmi. Nie wspominając już o innych incydentach, jak kradzież opon, czy głośna sprawa z oskarżeniem o pobiciu nastoletniego fana, którym reprezentant Polski musiał stawić czoła.
 
Polak zareagował na całe zamieszanie najlepiej, jak mógł. Spokojnie, bez frustracji. Sama zapowiedź walki do ostatniego występu w żółto-czarnym trykocie nie zmieniła zdania dortmundzkich fanów. Nie zmieniła go także obietnica maksymalnej koncentracji na tegorocznych celach Borussii. Zranionych niemieckich kibiców przekonywać zaczęła dopiero żmudna i ciężka realizacja danego przez  "Lewego" słowa.
 
Lewandowski jak obiecał, tak zrobił. W ostatnich miesiącach starał się dawać z siebie swojemu klubowi nawet więcej, niż do tej pory. Strzelał, podawał, kreował. Do spółki z Marco Reusem stanowił o sile ataku wicemistrza Niemiec. Nikt nie śmiał krytykować go po słabszych spotkaniach, bo takie były w zdecydowanej mniejszości do tych lepszych. Ciężką pracą 25-latek zapracował sobie na szacunek. U niektórych kibiców być może nawet większy, niż byłoby to w przypadku innego scenariusza rozstania. Kto by pomyślał kilka lat wstecz, że napastnika, którego tak wyśmiewano na samym początku jego przygody z Bundesligą (słynny spot z nietrafiającym do toalety Lewandowskim) żegnać będzie brawami cały stadion? I to w takich okolicznościach?
 
„Lewy” żegna się z Borussią w zupełnie odmiennym stylu, niż rok temu genialne dortmundzkie dziecko - Mario Götze. Tamtego transferu utalentowanemu pomocnikowi większość kibiców "BVB" nie może wybaczyć do tej pory, co zresztą potwierdzają przy każdej jego wizycie na Signal Iduna Park. Wydaje mi się, że podobna sytuacja z reprezentantem Polski w roli głównej nam nie grozi. Mimo, że Robert odchodzi do największego wroga, robi to z klasą i ze wzajemnym szacunkiem. Można powiedzieć, że Lewandowski wyjeżdża do Monachium zupełnie inną drogą niż Götze - być może dłuższą, trudniejszą i przez to wymagającą więcej poświęcenia, ale w zamian zostawia w Dortmundzie wiele życzliwych sobie osób.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

fot. Borussia Dortmund
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Robert Lewandowski Polska Borussia Dortmund Niemcy Bayern Monachium
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.