FINAŁ LE: Festiwal nieskuteczności zakończony fiestą

3 lata temu
fot. wikipedia.org

Skazywana przez wielu na porażkę Sevilla pokonała w finale Ligi Europy Benfikę (0:0, 4:2 w rzutach karnych). Tym samym oba najważniejsze trofea w Europie – Puchar Ligi Europy i Puchar Ligi Mistrzów – będą w rękach Hiszpanów.

Po jednej stronie klub, który stoczył świetną, bratobójczą walkę w półfinale z Valencią. Na drugim biegunie finalista Ligi Europy sprzed roku. Zdecydowana większość jako zwycięzcę dzisiejszego meczu typowała Benfikę, jednak nikt nie śmiał lekceważyć Hiszpanów.

Zgodnie z przewidywaniami to właśnie Benfica od pierwszych minut ruszyła na rywali i starała się kontrolować grę. Hiszpanie postanowili przeszkadzać Portugalczykom i postawić na szybki kontratak.

W 14. minucie dobrą szansę na zdobycie gola nie wykorzystała drużyna z Lizbony. Ezequiel Garay groźnie dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, która skręcała w kierunku bramki, jednak skończyło się na interwencji golkipera.

Kolejny kwadrans to wymiana ciosów z lekką przewagą Sevilli, jednak od początku żaden z zespołów nie stworzył sobie klarownej okazji do zdobycia gola. Już w 24. minucie szkoleniowiec „As Águias” Jorge Jesus musiał dokonać pierwszej zmiany. Wskutek kontuzji boisko musiał opuścić Sulejmani, a na jego miejsce wszedł André Almeida.

Ostatnie piętnaście minut należało już praktycznie do Hiszpanów i to oni zepchnęli Benfikę do defensywy, głównie ze względu na świetną postawę Ivana Rakiticia. Niezłą kontrą w 37. minucie popisali się piłkarze hiszpańskiego klubu, kiedy to futbolówkę na prawej stronie boiska otrzymał Alberto Moreno. Zawodnik zszedł do środka boiska i mierzonym strzałem w dalszy róg próbował pokonać Jana Oblaka.

I kiedy wydawało się, że obie drużyny myślą już tylko o przerwie, to w doliczonym czasie pierwszej połowy obudzili się Portugalczycy. Najpierw niezłą sytuację sam na sam zmarnował Pereira, strzelając wprost w golkipera Sevilli Beto, następnie Rodrigo huknął na bramkę Hiszpanów, jednak ponownie dobrze interweniował bramkarz. I wreszcie sytuacja w polu karnym, gdzie Fazio wślizgiem odebrał piłkę Gaitanowi, po czym napastnik padł na murawę. Sędzia Brych nie dopatrzył się jednak przewinienia.

Pierwsza część meczu była niezwykle wyrównana, choć jednocześnie trochę nudna ze względu na małą ilość sytuacji bramkowych. Zapowiadało się więc na szybkie i agresywne otwarcie po wyjściu zawodników z szatni.

Po przerwie za ciosem ruszyła Benfica i to ona powinna otworzyć wynik meczu. Lima otrzymał długą piłkę na lewej flance boiska, po czym strzelił po ziemi na bramkę Beto. Futbolówkę sprzed linii wybił jednak obrońca Sevilli. Następnie obie drużyny postanowiły się otworzyć i mieliśmy kilka niezwykle szybkich akcji od jednego pola karnego do drugiego.

Świetną okazję zmarnowali również Hiszpanie. W 61. minucie piłkę po dokładnym dośrodkowaniu z prawej strony boiska otrzymał niepilnowany Reyes, który strzałem z pierwszej piłki trafił wprost w bramkarza Benfiki. Kolejne minuty to nadal ataki obu drużyn, jednak wciąż brakowało wykończenia i dokładności.

W 78. minucie pierwszą zmianę dokonał Unai Emery. Kiepsko spisującego się Reyesa zastąpił Marko Marin. Kilka chwil później silnym strzałem z dystansu popisał się Lima, ale wciąż na posterunku czuwał Beto. Następnie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego minimalnie pomylił się Garay, posyłając piłkę ponad bramką. W doliczonym czasie gry ponownie obrońca Benfiki chybił w dobrej sytuacji po strzale z woleja.

90. minut nie wystarczyło, by kibice w Turynie mogli zobaczyć gole, więc potrzebna była dogrywka. Dotychczas przeważali Portugalczycy, jednak nie potrafili udokumentować tego bramką.


W 99. minucie Lima sprawdził refleks bramkarza Sevilli z rzutu wolnego, jednak ten na raty obronił strzał napastnika. Po chwili po dobrze skonstruowanej kontrze w sytuacji sam na sam spotkanie mógł rozstrzygnąć Bacca, jednak gracz nie trafił w światło bramki. Tuż przed pierwszym kwadransem dogrywki miała miejsce dziwna sytuacja. Unai Emery postanowił zmienić niedawno wpuszczonego na boisko Marko Marina za Gameiro. Wygląda na to, że nie była to decyzja spowodowana kontuzją piłkarza.

I właśnie na 10 minut przed końcowym gwizdkiem to Gameiro zagroził bramce Portugalczyków, strzelając w niezłej sytuacji w boczną siatkę. Ostatnie minuty to już tylko wyczekiwanie na rzuty karne obu zespołów.

Do pierwszej jedenastki podszedł zawodnik Benfiki, Lima. Napastnik pewnym strzałem trafił do bramki rywala. Jako pierwszy z Sevilli rzut karny egzekwował Bacca, który również nie chybił i mieliśmy wyrównanie 1:1. W kolejnej serii strzał Cardozo obronił Beto, a zawodnik Sevilli wyprowadził swój zespół na prowadzenie – 1:2. Następna tura to powiększenie przewagi Hiszpanów – Rodrigo spudłował, a Coke nie miał problemów ze skierowaniem futbolówki do bramki – 1:3. I co prawda Luisão podtrzymał nadzieję kibiców Benfiki, wykorzystując swoją próbę, tak marzenia Portugalczyków o triumfie szybko zabił Gameiro, strzelając pewnym strzałem z jedenastu metrów wprost do bramki.

Pierwsza połowa nie zachwyciła i jeśli w trakcie jej trwania kibice nie usnęli, to w drugiej części meczu mogli obejrzeć kawałek dobrego futbolu. Zabrakło tylko najważniejszego w piłce nożnej, czyli goli.
 

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Liga Europy Sevilla FC Benfica Lizbona Hiszpania Portugalia
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.