Nigeria przed mundialem: „Super Orły” mierzą wysoko

3 lata temu

Optymizm Nigeryjczyków przed mundialem jest w pełni uzasadniony – drużyna jest aktualnym mistrzem Afryki, a w dodatku zaprezentowała się bardzo solidnie na zeszłorocznym Pucharze Konfederacji. A i po nim notowała solidne rezultaty.

LOSOWANIE

Zostało przyjęte w Nigerii z dużym zadowoleniem. Niepisaną tradycją już stało się to, że „Super Orły” na niemal każdym wielkim turnieju spotykają się z Argentyną – działo się tak na Mundialach w 1994, 2002 i 2010 roku, a także w finale Igrzysk Olimpijskich w Atlancie przed osiemnastoma laty. W mundialowych starciach trzykrotnie minimalnie triumfowali „Albicelestes”, z kolei w starciu o złoto olimpijskie w dramatycznych okolicznościach zwyciężyli Nigeryjczycy. Bogata historia pojedynków między tymi drużynami sprawiła, że kibice mistrzów Afryki traktują już te mecze jak swoiste derby. Poza tym w grupie znalazły się: nieobliczalny Iran, z którym Nigeria zmierzy się w swoim pierwszym spotkaniu na brazylijskim Mundialu, a także debiutująca w turnieju tej rangi Bośnia i Hercegowina. Krótko mówiąc – mogło być znacznie gorzej. Nie bez znaczenia jest też fakt, że po ewentualnym wyjściu z grupy „ Super Orły” zmierzą się z zespołem z grupy E, w której próżno szukać murowanych faworytów do końcowego triumfu (Szwajcaria, Francja, Ekwador lub Honduras) . Całkiem dobre losowanie i korzystna pozycja w turniejowej drabince tylko potęguje apetyt Nigeryjczyków na dojście do ćwierćfinału Mundialu. 

FORMA

GWIAZDA

Niesprawiedliwością byłby wybór tylko jednego zawodnika z pary Vincent Enyeama – John Obi Mikel, bo właściwie wszystko w zespole kręci się w równym stopniu wokół tych dwóch dżentelmenów. Enyeama jest kapitanem reprezentacji, a występuje w niej już od 2002 roku. 31-letni bramkarz udowadnia swoją wartość w tym sezonie w barwach OSC Lille. Pod koniec ubiegłego roku zanotował serię 11 kolejnych meczów z czystym kontem, a w sumie zabrakło mu zaledwie 114 minut do pobicia rekordu Ligue 1 pod względem minut bez wpuszczonego gola. Można zatem spokojnie stwierdzić, że niepewna nigeryjska obrona ma w Enyeamie spore oparcie. Mikela także nie trzeba specjalnie przedstawiać kibicom europejskiego futbolu. Ciekawostką jest to, że w Chelsea 27-letni pomocnik otrzymuje głównie zadania defensywne, a w reprezentacji swojego kraju jest centralną postacią środka pola, przez którą przechodzi każda ofensywna akcja drużyny. Taka rola w zespole sprawia, że ujawniają się talenty piłkarza, o które nie posądzaliby go fani oglądający go na co dzień (może niekoniecznie w tym sezonie) w barwach „The Blues”. Enyeama i Mikel stanowią kręgosłup reprezentacji Nigerii i to właśnie w głównej mierze od ich dyspozycji będzie zależało, jak „Super Orły” zaprezentują się w Brazylii.

TRENER

Kadrę od trzech lat prowadzi rodzimy szkoleniowiec Stephen Keshi, który cieszy się ogromnym poparciem nigeryjskich kibiców. 52-letni trener jest ceniony za dyscyplinę, jaką wprowadził w zespole, co pomaga mu okiełznać często trudne charaktery nigeryjskich piłkarzy. Poza tym Keshi jest uznawany za perfekcjonistę, który niezwykle dużo wymaga od swoich zawodników. Jego największym trenerskim osiągnięciem jest bez wątpienia wywalczony w zeszłym roku Puchar Narodów Afryki. Mało osób pamięta, że to właśnie on wprowadził Togo do Mundialu w 2006 roku, jednak po słabym występie w PNA poprzedzającym turniej został zastąpiony na stanowisku selekcjonera przez Niemca Otto Pfistera. Teraz już nic podobnego się nie wydarzy, a Keshi będzie miał pierwszy raz w swojej karierze okazję poprowadzić zespół na Mistrzostwach Świata.

NADZIEJA

Że uda się do granic możliwości wykorzystać fakt, że z Argentyną Nigeryjczycy zagrają w ostatniej kolejce, a więc może już z zapewnionym awansem. Jak już wcześniej było wspomniane, trzy starcia z "Albicelestes" kończyły się trzy razy źle dla reprezentacji z Czarnego Lądu. Iran na otwarcie to mecz, w którym trzy punkty są konieczne, a jedyne co może stanąć "Super Orłom" na przeszkodzie, to... oni sami. Jeśli nie docenią rywala, mogą się mocno przejechać. Wygrana natomiast otworzy szansę na grę o wszystko z Bośnią, która już wtedy może mieć nóż na gardle (pierwszy mecz gra z Argentyną).

NAJWIĘKSZA OBAWA

Linia obrony. Prawdopodobnie stworzą ją: Efe Ambrose, Kenneth Omeruo, występujący w tureckim Rizesporze Godfrey Oboabona oraz przesiadujący na trybunach w AS Monaco Uwa Elderson Echiéjilé. Najmniejsze obawy kibice wiążą z młodymi defensorami, którzy są ważnymi postaciami w swoich zespołach – Ambrose w Celtiku Glasgow, a Omeruo w Middlesbrough. Nie należy zapominać jednak, że znajdujący się w takim wieku obrońca powinien mieć obok siebie kogoś doświadczonego i pewnego, a Oboabona i Echiéjilé tego potrzebnego wsparcia i spokoju nie gwarantują. Niewykluczone, że w zaistniałej sytuacji Stephen Keshi sięgnie po wypożyczonego z Fenerbahce Stambuł do Norwich City 33-letniego Josepha Yobo. Tak czy inaczej, postawa nigeryjskiej defensywy to wielka niewiadoma i nawet obecność między słupkami Vincenta Enyeamy tego nie zmienia.

TAKTYKA

Nigeria prawdopodobnie zagra w ustawieniu 4-4-1-1. O zestawieniu linii obrony jest powiedziane wyżej, dlatego skupmy się na pomocy i ataku. Mózgiem drużyny jest John Obi Mikel, wspierany w środku pola przez Ogenyiego Onaziego. Ważną rolę w taktyce Stephena Keshiego odgrywają szybkie skrzydła, na których zobaczymy dynamicznych: Victora Mosesa oraz Ahmeda Musę. Z selekcjonerem Nigeryjczyków przeprosił się Peter Odemwingie i niewykluczone, że to on będzie podwieszonym napastnikiem w czasie Mundialu. Na szpicy pewniakiem jest Emmanuel Emenike.

PRZEWIDYWANY SKŁAD



CZY WIESZ ŻE?

W styczniu zostały rozegrane Mistrzostwa Narodów Afryki dla reprezentacji złożonych wyłącznie z zawodników krajowych lig. Nigeryjczycy zajęli trzecie miejsce, a 26-letni skrzydłowy Ejike Uzoenyi został wybrany najlepszym piłkarzem turnieju. Zawodnicy z ligi nigeryjskiej mogą zatem  odegrać ważną rolę w planach Stephena Keshiego przed brazylijskim Mundialem.

TERMINARZ

16.06, 22:00 – Iran – Nigeria

21.06, 0:00 – Nigeria – Bośnia i Hercegowina

25.06, 18:00 – Nigeria – Argentyna

GŁOS Z NIGERII

Naprawdę oczekuję po mojej reprezentacji, że jesteśmy w stanie osiągnąć ćwierćfinał Mundialu. Stephen Keshi wykonuje świetną pracę, bo wkłada w futbol  całe swoje serce. Takiego selekcjonera potrzebowaliśmy po tym, jak na poprzednim Mundialu prowadził nas Lars Lagerback, który podjął się tego zadania tylko dla pieniędzy. Keshi ma wszystko, żeby odnieść sukces. Pokazaliśmy już podczas sparingów i ubiegłorocznego Pucharu Konfederacji, że nie boimy się meczów z wielkimi drużynami, bo wierzymy we własne możliwości. Bardzo liczę na to, że na Mundial pojedzie Kelechi Iheanacho. Uwierzcie mi, on już jest lepszy choćby od Ahmeda Musy, który ma pewne miejsce w naszym składzie. Jeśli ten chłopak dostanie szansę, na pewno pokaże, na co go stać. Apetyty są spore, ale z Keshim na ławce trenerskiej oraz Enyeamą i Mikelem w szczytowej formie jesteśmy w stanie osiągnąć w Brazylii wielkie rzeczy. Świetnie się złożyło, że znów jesteśmy w grupie z Argentyną, bo mamy z nią rachunki do wyrównania. Jeśli nareszcie uda nam się ich pokonać na Mundialu, to już będzie dla nas udany turniej!

Stanley Onah, kibic z Nigerii studiujący w Polsce


AUTOR: TADEUSZ OLEWICZ

 

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: MŚ 2014 Mistrzostwa świata Nigeria
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.