Sam Džeko to za mało - Nigeria gra dalej!

3 lata temu
Fot. FIFA

Debiutujący występ Bośni i Hercegowiny na piłkarskich mistrzostwach świata zakończy się w fazie rozgrywek grupowych. Natomiast Nigeria, dzięki skromnej wygranej 1:0 może już myśleć o kolejnych zmaganiach na brazylijskich boiskach.

Mecz rozpoczął się pod dyktando Nigeryjczyjków. W szeregach obrony Bośni można było się dopatrzeć niepewności i gry nerwów. Piłkę w dziecinny sposób dwukrotnie stracił ten, który powinien być ostoją i pewnym punktem drużyny - kapitan Emir Spahić. Po drugiej ze strat do faulu zmuszony był Medunjanin, za co obejrzał żółtą kartkę, a z podyktowanego rzutu wolnego minimalnie niecelnie uderzył Peter Odemwingie. Przez niecałe 20 początkowych minut spotkania obserwowaliśmy optyczną przewagę podopiecznych Stephena Keshiego. Były obawy, co do planów Bośniaków...
 



W 21. minucie meczu doszło do kontrowersyjnej sytuacji. Bramkę, po doskonałym dograniu Misimovicia, zdobył Edin Dżeko - jednak sędziowie dopatrzyli się spalonego. Powtórki pokazały, że był to błędny osąd, a co ciekawe - sędzia boczny dopiero po dłuższej chwili zawahania zdecydował się zasygnalizować pozycję spaloną bośniackiego napastnika.




Mimo wszystko był to punkt zwrotny w rywalizacji - Bośniacy atakowali coraz śmielej, chociaż konsekwentnie zbyt małą liczbą zawodników. Golkipera Nigerii bardziej lub mniej groźnymi strzałami straszyli Hajrović, Dżeko czy Pjanić.

Okres przewagi Bośniaków został uwieńczony... golem dla Nigerii. W 29. minucie gry piłkę na prawym skrzydle otrzymał Emmanuel Emenike, zbiegł z nią do środka, po drodze mijając Spahicia i wyłożył ją Peterowi Odemwingie, a ten pewnie posłał futbolówkę do siatki. Bośniacy protestowali, że w tej akcji ich kapitan był faulowany, ale oczywiście protesty na nic się zdały.



Od tej pory tempo gry zostało radykalnie zmniejszone, raziła też jej statyczność. We znaki dawał się także niemiłosierny upał, a sędzia zmuszony był przerwać grę, gdyż strzelcowi gola zaczęło się robić słabo. Bośniacy próbowali przeprowadzać większość ataków środkiem boiska, z kolei Nigeryjczycy odpowiadali akcjami niemal wyłącznie na prawym skrzydle. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie.
 



W drugiej odsłonie meczu jego obraz nie uległ znaczącej zmianie. Obydwie ekipy atakowały małą liczbą graczy, nazbyt ekonomicznie - co szczególnie może dziwić w przypadku Bośniaków, którzy powinni "gryźć trawę" w poszukiwaniu gola wyrównującego. Atakowali za to ospale i konsekwentnie środkiem boiska, co nie było specjalnie efektywne. Interesującym smaczkiem były pojedynki siłowe między Emmanuelem Emenike i Emirem Spahiciem, które zawodnik Bayeru najczęściej przegrywał.

Nigeryjczycy odpowiadali uderzeniami wspominanego Emenike, które perfekcyjnie bronił Begović. "Super Orły" straciły zawodnika wskutek urazu, a pechowcem okazał się dobrze dysponowany Michel Babatunde, którego w sposób niemal komiczny próbował "przetransportować" za linię boiska bramkarz Bośniaków.

Ataki Bośni nadal nie przynosiły oczekiwanego efektu, choć w doliczonym czasie gry w sytuacji podbramkowej Edin Dżeko trafił w słupek. Podsumowaniem dzisiejszego występu jego reprezentacji idealnie podsumowuje jednak inny obrazek - mający miejsce kilkadziesiąt sekund wcześniej "strzał" Misimovicia.



Sam Dżeko nie wystarczył. Można się sprzeczać nad przebiegiem tego spotkania - wszak Bośniakom odebrano prawidłowo zdobytego gola. Ciężko jednak jednoznacznie stwierdzić, czy zasługiwali na remis w tym spotkaniu. Momentami można było wręcz odnieść wrażenie, że... Bośniakom się nie chce. Mundial jest już dla nich skończony, natomiast Nigeria będzie grać z Argentyną o pierwsze miejsce w grupie F.

AUTORZY RELACJI: TADEUSZ OLEWICZ, PIOTR ZELEK

ŹRÓDŁO
transfery.info
TAGI: MŚ 2014 Mistrzostwa Świata Bośnia i Hercegowina Nigeria
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.