Czarny koń mundialu wciąż w stajni

3 lata temu
Reprezentacja Belgii awansowała z grupy | fot. Reuters

Belgia miała udowodnić, że męczarnie z Algierią były wypadkiem przy pracy, a Rosja, że w końcu zobaczymy ich formę z eliminacji. Chyba zbyt wiele oczekujemy…

Jeśli ktoś spodziewał się, że obie drużyny wraz z rozpoczęciem meczu rzucą się do ataku, by wymazać z pamięci kibiców nie najlepszą postawę zaprezentowaną w pierwszych spotkaniach, słono się rozczarował.

W pierwszej połowie spotkania emocji było jak na lekarstwo, choć obie strony miały kilka okazji, po których można, a nawet trzeba było pokusić się o strzelenie bramki. Wynik bezbramkowy nie jest jednak efektem braku skuteczności, lecz podejmowania złych decyzji i zwyczajnego braku pomysłu na rozwiązanie akcji.

O ile po reprezentacji Rosji, w której nawet atmosfera pozostawia wiele do życzenia, o czym mówił sam Fabio Capello, zagrała na swoim poziomie, którego w tej chwili nie jest w stanie przeskoczyć, o tyle mająca potencjał Belgia po raz kolejny zawiodła oczekiwania.

Podopieczni Wilmotsa, choć nieco żywsi w ofensywie, niż miało to miejsce w meczu z Algierią, okazali się w pierwszych 45 minutach totalnie nieporadni. Wydawać się mogło, że w pojedynku z rywalem, który nie jest nastawiony na murowanie własnej bramki, Hazard i spółka pokażą swoje umiejętności i zmuszę Akinfiejewa do pracy. Ten nawet nie miał okazji, by się spocić lub by popełnić taki (wiel)błąd jak w starciu z Koreą Południową.

 

 

 

 

Za najjaśniejszy punkt pierwszej części spotkania należy uznać Driesa Martensa, który wyróżniał się na tle partnerów z kadry. To dowód na to, że strzelenie bramki decydującej o zwycięstwie w spotkaniu z Algierią nie było przypadkiem. Piłkarz Napoli znajduje się w bardzo dobrej formie, a zagrożenie, które piłkarze z „kraju frytek” stwarzali pod rosyjską bramką, wynikało właśnie z dobrych akcji przeprowadzanych przez 27-latka właśnie prawym skrzydłem.

 

 

Eksperci mocno skrytykowali Edena Hazarda i Romelu Lukaku, zupełnie zneutralizowanych przez rosyjskich obrońców. Jak się okazało, nie tylko Mertens zaliczył udane 45 minut:

 

 

Za to napastnik Chelsea już w 56.minucie opuścił boisko, uprzednio mając… jeden kontakt z piłką w polu karnym Akinfiejewa. Należy w to wliczyć także pierwszy mecz Belgów z Algierią. A mecz z Rosją trwał i trwał… 

Nawet Mertens już nie miał pomysłu na grę, a Rosjanie tylko uderzali z dystansu, a ich próby kończyły się na obronie świetnie dowodzonej przez Vincenta Kompany’ego. Capello był zadowolony z remisu, bo nie wprowadzał na boisko ani Dżagojewa ani Kerżakowa.

 

 

 

To było istne przedłużenie pierwszej połowy meczu “Sbornej” z Koreą Południową. Wszyscy spodziewali się żelaznej obrony Rosjan, ale jednak oczekiwali odrobinę więcej w ofensywie – w końcu udało się wygrać grupę eliminacyjną z Portugalią.

 

 

 

Nawet Igor Akinfiejew najzwyczajniej nie miał kiedy popełnić błędu – Belgowie nie oddali celnego strzału na jego bramkę. A podopieczni Capello próbowali się odgryzać – raz próbował Jeszczenko, innym razem Szatow. Tego ostatniego dopiero w 83.minucie zastąpił Dżagojew.

 

I wreszcie! Wybawcą wszystkich kibiców na stadionie został rezerwowy Divock Origi, który zastąpił naburmuszonego Lukaku. Czy zatem to on powinien zająć jego miejsce w podstawowej jedenastce? Wielką formę w ostatnich dziesięciu minutach pokazał Eden Hazard. Dlaczego tak późno?

Bądź co bądź, po fatalnym spotkaniu Belgia wymęczyła zwycięstwo z Rosją i zapewniła sobie awans do fazy pucharowej Mistrzostw Świata. Drużyna Marca Wilmotsa zdobyła w tym turnieju trzy bramki – każda była autorstwa gracza rezerwowego.

 

 

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: MŚ 2014 Mistrzostwa Świata Belgia Rosja
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.