Brazylia wypunktowała Kamerun w swoim setnym meczu na mundialu

3 lata temu
Neymar dogania legendy brazylijskiego futbolu | Fot. Twitter

Gdzie by była reprezentacja "Canarinhos", gdyby nie Neymar? Piłkarz Barcelony po raz kolejny poprowadził swój zespół do zwycięstwa na Mistrzostwach Świata.

Na początek warto przytoczyć kilka faktów dotyczących obu zespołów. Starcie gospodarzy z Kamerunem to setny mecz „Canarinhos” w historii mistrzostw świata. Brazylia nie przegrała na własnym terenie od 39 meczów (ostatnio w 2009 roku). „Nieposkromione Lwy” natomiast przegrały sześć ostatnich pojedynków na mundialach. To najdłuższa taka passa, jeśli chodzi o reprezentacje z Afryki. Ponadto Kamerun po raz piąty odpadnie z mistrzostw już po fazie grupowej.

Wiadomo jednak, że historia nie gra, a mecz meczowi nie równy. Podopiecznym Scolariego do awansu wystarczył tylko remis, jednak sam trener potraktował tę rywalizację na poważnie, wystawiając możliwie najmocniejszy skład.

Widać było, że nastawienie selekcjonera Brazylijczyków zostało także wszczepione jego drużynie. Już od samego początku piłkarze w żółtych strojach nacierali raz po raz na bramkę Itandjego, a do szczęścia brakowało tylko wykończenia akcji.  Na sytuacje gospodarzy kilkoma ciekawymi akcjami odpowiedzieli Kameruńczycy, jednak bez większego efektu.

Kiedy wydawało się, że mecz z minuty na minutę robi się coraz bardziej nudny, świetną kontrą popisała się Brazylia. Na połowie rywala piłkę przejął Luiz Gustavo, po czym przebiegł kilkanaście metrów lewą flanką boiska i dośrodkował w pole karne do zupełnie niepilnowanego Neymara, który celnym strzałem otworzył wynik spotkania. Był to setny strzelony gol na tym mundialu.

Kilka chwil później niedoceniany Kamerun zdołał wyrównać. Daniego Alvesa ograł Nyom, który podał wzdłuż bramki do Matipa, a ten z bliska skierował piłkę do siatki.

Nie był to jednak koniec bramek w pierwszej połowie. Swój wielki talent po raz kolejny potwierdził Neymar po świetnym rajdzie. 22-latek zszedł z lewego skrzydła do środka pola karnego, a następnie strzałem po ziemi pokonał bramkarza rywali.

Drugą połowę od zdecydowanych ataków rozpoczęli Brazylijczycy, którzy szybko powiększyli swoje prowadzenie. Po dośrodkowaniu Davida Luiza na listę strzelców wpisał się krytykowany od początku turnieju Fred, który być może znajdował się na minimalnym spalonym.

W kolejnych minutach „Canarinhos” kontrolowali przebieg spotkania i nie dawali Kameruńczykom większych szans na rozwinięcie skrzydeł. Z resztą groźnie na połowie gospodarzy mundialu było tylko i wyłącznie po niedokładnych podaniach w wykonaniu podopiecznych Scolariego.

Po zejściu z boiska Neymara nie działo się zbyt wiele. Brazylijczycy byli pewni swego i zajęcia pierwszego miejsca w grupie, a tymczasem Meksyk zaczął pakować gola za golem Chorwatom. Z pewnością ta informacja nie dotarła do piłkarzy, ale Ci przed końcem meczu zdobyli czwartą bramkę po uderzeniu Fernandinho. Kibice „Canarinhos” mogli odetchnąć i odłożyć ewentualną konfrontację z Holandią na późniejszy termin.

Setny mecz reprezentacji Brazylii na Mistrzostwach Świata zakończył się ich okazałym zwycięstwem, w którym po raz kolejny błysnął Neymar, a dzięki swoim trafieniom w szybkim tempie zbliża się do swoich wielkich rodaków.

AUTORZY: KRZYSZTOF KLEBANOWSKI i NORBERT BOŻEJEWICZ

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: MŚ 2014 Mistrzostwa Świata Brazylia Kamerun
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.