Tak tworzy się historię! Kostaryka lepsza od mentalnych mistrzów świata

3 lata temu
Keylor Navas - bohater Kostaryki

Przez nudny początek, po emocjonującą końcówkę, tak wyglądał mecz Kostaryki, która przechodzi do historii i po raz kolejny udowadnia, że stać ją na wszystko.

Okoliczności, w jakich oba zespoły znalazły się w 1/8 finału, były nieszablonowe. Kostaryka sprawiła bodaj największą jak dotychczas niespodziankę na mundialu, wygrywając grupę śmierci i zostawiając w tyle trzech byłych mistrzów Świata. Z kolei Grecja do tej fazy dostała się rzutem na taśmę, po raz kolejny udowadniając, że "late equalisers" to ich specjalność (patrz: poprzednie wielkie turnieje). Można więc temu spotkaniu dać łatkę meczu "dwóch (nie)wielkich wygranych fazy grupowej". Zwycięzca, niezależnie, który zespół by nim był, przejdzie do historii. Bo umówmy się - kto spodziewałby się Grecji lub Kostaryki w fazie pucharowej brazylijskiego turnieju?
 
Pierwsza połowa widowiska do historii z pewnością jednak nie przejdzie. Zamiast festiwalu bramek i niezapomnianych emocji zobaczyliśmy pokaz bezsilności napastników. A to brakowało ostatniego podania, a to skutecznie interweniował obrońca czy na oślep wybijał bramkarz. Widz nabuzowany po emocjach w końcówce meczu Holandia-Meksyk kilkadziesiąt minut później mógł zrobić sobie drzemkę w wygodnym fotelu, bo emocji na boisku w próżno było szukać. Zamiast pod którąś z bramek, akcja toczyła się głównie w środkowych sektorach boiska, gdzie oba zespoły wymieniały niezliczone podania. A po co? Tego nie wiedzą chyba nawet najwięksi znawcy futbolu.
 
 
Na wyróżnienie zasługuje chyba jedynie świetna interwencja Keylora Navasa w samej końcówce. A poza nią... zupełnie nic.
 
 
Wraz z gwizdkiem arbitra na zakończenie pierwszych 45 minut spotkania tysiące kibiców na stadionie i przed telewizorami z pewnością odetchnęło z ulgą. Nie takiego spotkania się spodziewaliśmy. 
 
 
blockquote class="twitter-tweet" lang="en">

I NEED MORE VIOLENCE IN THIS SPORT. WHERE'S LUIS SUAREZ WHEN YOU NEED HIM? #CRCvsGRE

— Stranded Dalek (@strandeddalek) June 29, 2014
 
Druga połowa pokazała, że tylko zmęczenie mogło spowodować przypływ jakichkolwiek emocji w tym spotkaniu. Im bliżej końca, tym więcej było sytuacji podbramkowych. Mecz otworzyło jednak przedziwne trafienie Kostarykańczyków. Pozornie niegroźny i słaby (jeśli chodzi o moc) strzał Ruiza ku zaskoczeniu wszystkich, a najbardziej ku zdziwieniu greckiego golkipera, zakończył się golem.
 
 
To na dobre obudziło Greków, którzy śmielej zaczęli atakować, wiedząc, że nie mają nic do stracenia. Sprawę ułatwiła im także czerwona kartka dla Duarte, przez którą Kostaryka kończyła mecz w dziesiątkę. Podopieczni Santosa długo bili jednak głową w mur, a jedyne zagrożenie stwarzali przede wszystkim po strzałach z dystansu, bardzo niecelnych zresztą.
 
Jeśli są jeszcze jacyś kibice, którzy nie nauczyli się, że Gregów nigdy nie należy skreślać, to dostali w doliczonym czasie gry kolejny niezbity dowód. Ci bowiem, w swoim stylu, dopięli w końcu swego i pokonali rewelacyjnie spisującego się na tym turnieju Keylora Navasa, przebywając po raz kolejny drogę z piekła do nieba.
 
 
Dogrywka, druga na tym mundialu, pokazała jak ciężkie warunki panują w Brazylii, bowiem zmęcznie w obu szeregach powodowało ogromny chaos. Nic więc dziwnego, że mimo sytuacji, do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne. 
 
W tych lepsi okazali się Kostarykańczycy, którzy nie pomylili się ani razu. Ich piękny sen trwa zatem dalej, a kolejną przeszkodą będzie ćwierćfinałowy, pierwszy w ich historii występów na MŚ, mecz, w którym rywalem będzie reprezentacja Holandii. 
 
 
Warto dodać, że także Polska ma swój mały sukces. Jesteśmy bowiem krajem, który jako ostatni pokonał Kostarykę na mundialu. 2006 roku i bramek Bosackiego przypominać nie trzeba.
 
Autor: Marek Ratkiewicz
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: MŚ 2014 Mistrzostwa Świata Kostaryka Grecja
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.