Paweł SIBIK: Grzechy Scolariego

3 lata temu
Grzechy Scolariego | Fot. Twitter

Dlaczego Brazylia przegrała tak wysoko z Niemcami? Czy Holendrom naprawdę nie zależy na trzecim miejscu i kto powinien dostać nagrodę "Golden Ball"? Tego można dowiedzieć się z wpisu Pawła Sibika. Zapraszamy!

Wynik półfinału Brazylia - Niemcy przejdzie do historii piłki nożnej. To, co się wydarzyło na boisku, będzie bardzo długo wypominane "Canarinhos". Bo jakżeby inaczej, skoro grali tragicznie, szczególnie w obronie. Podopieczni Löwa musieli po prostu wykorzystać błędy, których było mnóstwo. Mamy takie powiedzenie - "Masz frajera, to go duś" - i dokładnie to zrobili Niemcy.

Jakie więc były problemy Brazylii? Oczywiście fatalna gra w obronie to jedno, lecz zrzucenie winy na brak Thiago Silvy i słaby występ Dantego, byłoby drogą na skróty. Podopieczni Scolariego grali tak, jakby spędzili ze sobą za mało czasu. Nie widziałem chemii wśród piłkarzy, każdy wałęsał się po boisku w sobie tylko znanym celu. Do tego ich gra we wszystkich spotkaniach wyglądała tak samo. Scolari nie próbował czegoś zmienić, a tymczasem Niemcy ustawiali się w różny sposób, zależnie od tego z kim przyszło im się mierzyć. Raz na szpicy grał Götze, a raz Klose. Również mieli silniejszą ławkę, gdyż przykładowo wejście Schürrle nie obniża jakości, a wprowadza nowe możliwości ataku. Brazylii brakowało tej różnorodności, a gdy wypadł jeszcze Neymar, który ciągnął ten zespół, to już wszystko się posypało.

W ogóle patrząc na ich kadrę, ma się wrażenie, że jedynym wirtuozem, piłkarzem, próbującym dźwigać ciężar gry, był Neymar. Poczynania innych się rozmywały, czekali głównie na to, co zrobi zawodnik Barcelony, a gdy go zabrakło, nikt nie chciał przejąć jego roli. Brazylia, która wygrała turniej w 2002 roku, miała kilku liderów, piłkarzy rewelacyjnych, nie bojących się brać odpowiedzialności za wynik i grę.

Możliwe, że Scolari źle przygotował tych piłkarzy. Możliwe, że we znaki dało się zmęczenie trudnym i długim sezonem w klubach. Oscar miał jeden mecz na najwyższym poziomie, później przygasł. On potrafi decydować o losach meczów, jednak na mundialu tego nie widzieliśmy. Najczęściej znajdował się w cieniu Neymara, a jak go zabrakło, to nawet nie spróbował zarządzać ofensywą "Canarinhos".

Kończąc temat Brazylii, szkoda Scolariego. On sam powiedział, że mimo sukcesów wcześniejszych, jakie odniósł z "Canarinhos" czy z reprezentacją Portugalii, to i tak wszyscy będą najczęściej wspominać tę porażkę z Niemcami. Myślę, że nadszedł czas na przekazanie sterów komuś innemu, a Scolari musi teraz odpocząć.

Mecz o trzecie miejsce. Wokół dzisiejszego spotkania pojawiło się wiele kontrowersji, a wywołały je słowa Louisa van Gaala i Arjena Robbena, którzy powiedzieli, że nie ma sensu rozgrywania tego meczu. Nie zgadzam się z tym, a nawet myślę, iż nie do końca o to chodziło Holendrom. To może być pewien rodzaj zabiegu, który ma na celu zwieść przeciwnika, bo jak można odpuścić rywalowi w takiej walce. Oprócz tego, że zwycięzca będzie mógł się określić trzecią najlepszą drużyną na świecie, to dodatkowo od takiego sukcesu, co prawda dużo mniejszego, aniżeli wygranie finału, również wypłacane są duże bonifikaty. Lepiej zostać brązowym medalistą, niż spoglądać na wszystkich z boku podium. Oczywiście, ambicje były większe, lecz nie przesadzajmy, gdyż każda inna reprezentacja z chęcią zamieniłaby się miejscami z Holandią. Na pewno nie musimy się martwić o nastawienie Brazylijczyków, którzy będą chcieli za wszelką cenę zmazać plamę po przegranej w półfinale.

To, że Argentyna doszła do finału, jest dla mnie niemałym zaskoczeniem. Nikt nie spodziewał się, że zajdą oni aż do ostatniego i najważniejszego spotkania turnieju. "Albicelestes", po wielu latach niepowodzeń, zdecydowali się na zmianę w sposobie gry. Koniec z radosnym atakiem i ciągłym pchaniem piłki do przodu. Sabella nakazał grać spokojny, defensywny futbol, który kibicom może nie przypadać do gustu, jednak dzięki temu swój cel osiągnęli. Teraz czeka ich niesamowicie trudne zadanie, gdyż poznaliśmy już możliwości niemieckiego "walca". Tutaj jednak nie spodziewałbym się podobnego wyniku, co z półfinału z Brazylią. Argentyna potrafi mądrze się bronić, a jeśli nawet szybko stracą bramkę, to spróbują inaczej się ustawić i odgryźć rywalowi. W tym meczu ważna będzie psychologia i to, by nie pozwolić rywalowi na narzucenie stylu gry. Ten zespół, który da się stłamsić, może się przyzwyczajać do noszenia srebrnych medali.

Poznaliśmy już nominowanych do nagrody Golden Ball. Jeśli miałbym decydować w tym momencie, to dałbym tę nagrodę Matsowi Hummelsowi. Niemiec jest niesamowicie uniwersalnym obrońcą, który wprowadza nie tylko spokój w obronie, ale również wspomaga grę ofensywną i nie chodzi tu tylko o te dwie strzelone bramki. Hummels umiejętnie rozprowadza grę, celność jego podań stoi na bardzo wysokim poziomie, w każdym spotkaniu zalicza co najmniej kilka udanych interwencji bądź przechwytów. Niemiec imponuje swoją postawą na tym turnieju, a przy stałych fragmentach gry jest niesamowicie groźny, bo często pokryć go musi z dwóch-trzech rywali, co pozwala innym zawodnikom na znalezienie wolnej przestrzeni. Według mnie, to właśnie on zasługuje na tę nagrodę.

Paweł Sibik - były reprezentant Polski. Obecnie trener czwartoligowego GKS-u Krupiński Suszec.

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Mistrzostwa Świata MŚ 2014 Brazylia Holandia Arjen Robben Argentyna Niemcy Mats Hummels
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.