Krajobraz po trzęsieniu ziemi

3 lata temu
Z tej trójki (od lewej: Rodriguez, Lallana, Lambert), już tylko jeden ostał się w Southampton | fot. Express

Latem Southampton rozbierano bezlitośnie, ale czy "Święci" zostali w slipkach i tak odziani chcą grać "o coś" w Premier League?

Ósme miejsce w Premier League, okraszone wieloma znakomitymi występami w lidze. To dla zespołu, dla którego taki wynik jest znacznie ponad stan zapowiedź dwóch rzeczy. Z jednej - strony nie będzie pucharów, a więc tego znanego od lat magnesu na zawodników. Z drugiej - zainteresowanie mocniejszych klubów piłkarzami "rewelacji sezonu", jaką obwołano Southampton, będzie ogromne. Na zainteresowaniu tym razem się nie skończyło, a konkrety dogadano bardzo szybko. Rickie Lambert, Adam Lallana, Dejan Lovren, Callum Chambers, Luke Shaw - wszyscy znaleźli sobie nowych pracodawców, w klubie pozostawiając w zasadzie tylko pokaźną sumkę za transfery. 
 
No i oczywiście rozpoczęły się żarty i żarciki. O Arturze Borucu (ewentualnie Jay'u Rodriguezie) i krajobrazie, jaki mieli zastać na pierwszym treningu po wakacjach.
 
(kadr z filmu Jestem Legendą)
 
Czy jednak faktycznie jest tak źle? Ronald Koeman mówi jeszcze o dwóch-trzech transferach, których chciałby dokonać jak najszybciej, ale i bez tego potencjalna jedenastka jego zespołu wygląda... cóż, całkiem znośnie.
 
Rywalizacja w bramce należy do jednej z najbardziej zaciętych na Wyspach. Holender twierdzi, że Fraser Forster będzie u niego numerem jeden, a od Artura Boruca wymaga ciężkiej, profesjonalnej pracy na treningach, jednak jak znamy "Króla Artura", to od pierwszego meczu siądzie na plecach Forsterowi i nie zejdzie, póki nie wróci między słupki.
 
Poza Forsterem zespół "Świętych" wzmocnił latem duet doskonale Koemanowi znany z Eredivisie - jego pupilek Graziano Pelle i wszechstronny skrzydłowy, Dusan Tadić. Nieprzypadkowy jest wybór tej dwójki i kupienie jej w komplecie - atuty Serba jako skrzydłowego i Włocha jako napastnika zdają się idealnie pasować do siebie pod kątem gry skrzydłowy-napastnik. Tadić słynie bowiem ze znakomitych dośrodkowań, a większość jego kluczowych podań to te z boku boiska, bądź po stałych fragmentach gry. 29 asyst w 2 sezony w Twente nie wzięło się z niczego. Zadaniem Pelle będzie zamieniać wysokie podania Tadicia na bramki, a z jego warunkami fizycznymi, ruchliwością i przyspieszeniem, zdaje się mieć ku temu znakomite predyspozycje. 
 
Duet nowych nabytków "The Reds", Lallana - Lambert, na papierze zostaje więc zastąpiony. Gorzej może być z następcą dla Dejana Lovrena, co do którego nie ma wątpliwości - był w poprzednim sezonie jednym z absolutnie najlepszych stoperów ligi. Porównania do Jamiego Carraghera jeszcze przed spotkaniami o stawkę, wygłaszane przez samego Brendana Rodgersa, nie wzięły się z niczego. W sparingach jego miejsce zajął Maya Yoshida, wraz z Jose Fonte i Nathanielem Clynem tworząc starą gwardię w defensywie. Najprawdopodobniej jeśli dodamy do tego zwycięzcę Ligi Mistrzów sprzed dwóch lat, Ryana Bertranda, otrzymamy zestaw, jaki Koeman pośle do boju w meczu inaugurującym nowy sezon. O ironio, z Liverpoolem.
 
No właśnie, Bertrand. W porównaniu do 100 tysięcy funtów, jakie teraz zarabiać będzie w Manchesterze jego poprzednik, Luke Shaw, piłkarz wypożyczony z Chelsea otrzyma od Southampton jedynie 35 tysięcy. Ale czy jego jakość będzie w związku z tym trzykrotnie niższa? Na pewno nie na starcie sezonu, bo odnośnie Shawa Louis van Gaal powiedział już, że nie jest przygotowany do jego obciążeń treningowych, podczas gdy Bertrand gra w najlepsze. Jeśli nawiąże do poziomu z finału Champions League, gdy zaliczył występ-marzenie, zatrzymując niezliczone liczby ataków Bayernu - po Shawie nikt płakać nie będzie.
 
W środku pola Koeman wybór ma bardzo duży i tutaj narzekać nie ma prawa. Gdy tylko "gotowy psychicznie" do powrotu do gry będzie Schneiderlin, który swoją chęć odejścia deklarował głośno i donośnie, na trzy pozycje - dwóch defensywnych i jednego ofensywnego pomocnika - Holender będzie mieć siedmiu zawodników o różnej charakterystyce. Oprócz reprezentanta Algierii - wszechstronnego Taidera, pracusia Wanyamę, potrafiącego zagrać piłkę na milimetry Ward-Prowse'a, chimerycznego Ramireza oraz solidnych Davisa i Corka. 
 
Nie wspominaliśmy nic o prawym skrzydle, bo tutaj szykuje się prawdziwa bomba. W sparingach znakomicie spisywał się wychowanek akademii Southampton, Walijczyk Lloyd Isgrove. Koemana porwał swoją szybkością, grą jeden na jeden i umiejętnością kreowania sytuacji. Wszyscy wiemy, jak skończył poprzedni obiecujący Walijczyk wychowany w Saints Academy. Słynącej zresztą ze znakomitej pracy z młodzieżą. I nie zdziwimy się, jeśli Isgrove będzie jej kolejnym produktem, opatrzonym znakiem najwyższej jakości.
 
No i jest jeszcze oczywiście Jay Rodriguez, "last man standing" z ofensywy Southampton z poprzedniego sezonu. Bardzo elastyczny, jeśli chodzi o wybór dla niego pozycji, tym samym jeszcze poszerzający możliwości Koemana. I tak - jak widać - już całkiem spore, jak na klub, który podobno miał być kadrowym golasem.
 
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Southampton FC Anglia Artur Boruc Jay Rodriguez Adam Lallana Rickie Lambert Luke Shaw Fraser Forster Morgan Schneiderlin Dejan Lovren
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.