Król statystyk w talii Koemana

2 lata temu
Dusan Tadić w objęciach Graziano Pelle po asyście w meczu z Newcastle | fot. Southampton FC

Jeśli wkrótce wszyscy zachwycać się będziemy ilością bramek Graziano Pelle, Shane’a Longa czy Sadio Mane, to powinniśmy doskonale wiedzieć, kto odpowiada za taki stan rzeczy.

On sam będzie miał jednak pewnie kilka bramek mniej od wymienionych wyżej. Dlaczego? Przecież nie może sam sobie asystować. Dusan Tadić, kluczowe wzmocnienie Ronalda Koemana przed obecnym sezonem Premier League. 
 
Znają się z Eredivisie i to bardzo dobrze. W poprzednim sezonie prowadzonemu przez Koemana Feyenoordowi Tadić strzelił w drugiej kolejce dwa gole, do których dołożył dwie asysty. Jego Twente wygrało 4:1. W rundzie rewanżowej nie było już tak pięknie, bo Tadić nie wpisał się do protokołu sędziowskiego. Robił to natomiast w piętnastu innych spotkaniach. 
 
To, czego nigdy nie można mu było odmówić, to statystyk. W sezonie 2010/2011, jeszcze gdy grał w Groningen, był trzecim najlepszym asystentem Europy. Wyprzedzili go tylko Lionel Messi i Mesut Özil. Tyle że Argentyńczyk podawał wtedy Davidowi Villi, Andresowi Inieście czy Pedro, a Niemiec - Cristiano Ronaldo czy Karimowi Benzemie. Tadić natomiast musiał się zadowolić Timem Matavżem i Andreasem Granqvistem. 
 
 
Jego partner z tamtego okresu, Fredrik Stenman stwierdził nawet, że dzięki Tadiciowi cały zespół gra ponad swoje możliwości: - Dusan daje nam coś ekstra, dodaje każdemu z nas wartości.
 
Jasne, takie stwierdzenia słyszymy często. Że komuś gra się z innym piłkarzem świetnie, że rozumieją się bez słów. Ale akurat Stenman tylko jeden sezon spędził u boku Tadicia, grając z nim na jednej flance. I wykręcił wynik, którego nie powtórzył ani wcześniej, ani później - 2 gole i 5 asyst w 38 meczach Eredivisie. 
 
Po debiutanckich rozgrywkach Serba w Holandii, jego drogi z partnerem z defensywy, ale też dobrym kumplem, się rozeszły. Stenman trafił do Bruggii, natomiast Tadić miał przejść do Twente, gdzie jego rozwój miał jeszcze przyspieszyć. Koniec końców został, bo wcześniej Groningen opuścił  Tim Matavż i w klubie nie wyrażono zgody na sprzedaż obu gwiazd w jednym okienku.
 
Co się odwlecze, to nie uciecze - mógł sobie wtedy powtarzać Tadić. Twente odczekało jeszcze rok i wyłożyło na stół 5,5 miliona euro. W Groningen, którego roczny budżet wyniósł w 2012 roku 18 milionów, nie mogli sobie pozwolić na odrzucenie takiej oferty. W Enschede wiedzieli natomiast, że to przecena i że tak wiele dającego zespołowi piłkarza sprzedadzą szybko i z dużym zyskiem. 
 
Ostatecznie okazało się, że przebitka wyniosła niemal dwieście procent. Southampton jednak wiedziało, za kogo płaci. Po pierwsze - za gościa któremu już kilka lat temu, gdy grał jeszcze w Vojvodinie, wróżono wielką karierę i który w nastoletnim wieku mógł przeglądać oferty kontraktowe od Montpellier czy Borussii Moenchengladbach. Po drugie - za skrzydłowego, który zaliczył w poprzednim sezonie Eredivisie 133 kluczowe podania. O 47 więcej niż ktokolwiek inny w Holandii, o 41 więcej, niż jakikolwiek inny piłkarz Premier League. 
 
- Oglądałem parę meczów Southampton i widziałem, że grają ładny futbol. Bardzo mi to odpowiadało, widziałem tam miejsce dla siebie. Gdy tylko Koeman zadzwonił do mnie i opowiedział o swoich planach, wiedziałem już, że zagram dla „Świętych” - mówił zaraz po transferze.
 
Na St. Mary’s miał zastąpić Adama Lallanę, wychowanka klubu, który odszedł do Liverpoolu, jak dwóch innych ulubieńców trybun - Rickie Lambert i Dejan Lovren. Nie sposób jednak nie odnieść wrażenia, że do miasta na południowym wybrzeżu Anglii przyszedł Adam Lallana 2.0. Potwierdzają to niemal wszystkie statystyki - Tadić potrafi jeszcze lepiej wykorzystywać wolne przestrzenie, posyłąjąc w nie zabójcze podania. Oczywiście Lallana ma większy procent celnych zagrań, ale to Serb decyduje się częściej na ryzykowne rozwiązania. Nie zawsze partnerzy nadążą za jego mózgiem, który pracuje podczas 90 minut na boisku na zdwojonych obrotach, bezlitośnie karcąc każde złe ustawienie defensywy przeciwnika.
 

* KP - Kluczowe podania
 
Koeman wymaga od niego jednak także bramek, których na razie hurtowo nie dostarcza. Wydaje nam się jednak, że nawet jeśli strzelać nie będzie, a zamiast tego dołoży kolejnych kilkanaście asyst, ani Serb, ani holenderski szkoleniowiec narzekać nie będą. I tak do Premier League wkroczył z przytupem, szybko zamieniając pytania „co zostało z pobojowiska w Southampton?” na „czy Święci wejdą za rok do Ligi Mistrzów?”. A że snajperskiego nosa zawsze trochę mu brakowało? Czy król asyst przypadkiem nie od tego ma w zespole kompana z Eredivisie, Graziano Pelle?
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Dušan Tadić Southampton FC Anglia Serbia
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.