"Era Zubiego": 442 miliony euro za 16 zawodników w ciągu czterech lat

2 lata temu

Do Barcelony trafił w lipcu 2010 roku za kadencji Sandro Rosella. Jego pierwszym transferem był Adriano, a ostatnim Vermaelen, który nawet jeszcze nie zadebiutował. Tak w skrócie można opisać kadencję Andoniego Zubizarrety.

Na Camp Nou w zupełnie innej roli niż w latach 1986-1994 pojawił się, kiedy z klubu odszedł Aitor Beguiristáin, który funkcję dyrektora sportowego, zresztą z całkiem niezłymi wynikami, piastował przez ponad siedem lat.

Wypadałoby sobie odpowiedzieć na pytanie, gdzie teraz jest "Zubi", a gdzie "Txiki". Ten pierwszy właśnie został wyrzucony z klubu, który na pewno ma głęboko w swoim sercu. Z kolei jego poprzednik obecnie jest dyrektorem sportowym Manchesteru City, który już niedługo może wyrzucić Barcelonę z Ligi Mistrzów. Wymowne, prawda?

Te cztery i pół roku, kiedy to były świetny bramkarz zarządzał sportowymi sprawami klubu z Camp Nou, zostały z pewnością zapamiętane przez kilka spraw. Czarną stroną całej jego przygody jest tzw. "Caso Neymar" ("Sprawa Neymara"), czyli całe zamieszanie wokół transferu genialnego Brazylijczyka do "Dumy Katalonii". Przez nią z klubu wyleciał Rosell, ale jego następca, Josep Maria Bartomeu, zdecydował się na kontynuację współpracy z 53-latkiem.


Dużo złych emocji kosztowała też choroba Tito Vilanovy, którego następce "Zubi" znalazł w postaci Taty Martino. Argentyńczyk Barcelony jednak nie zbawił, a ta pod jego wodzą ani nie błyszczała pod względem stylu, ani też wyników. Nie zdobyła ani jednego trofeum (nie licząc oczywiście Superpucharu Hiszpanii), odpadając z Ligi Mistrzów już na etapie ćwierćfinału.

Jednym z sukcesów byłego już dyrektora sportowego Barcelony z pewnością jest fakt przedłużenia umowy z Leo Messim, na którego chrapkę wciąż mają kluby angielskiej Premier League. Latem zeszłego roku 27-latek podpisał kontrakt do 2019, który daje mu 20 milionów euro za sezon oraz dodatkowe pięć milionów w zależności od wyników i ilości trofeów. Argentyńczyk zachował też prawa do swojego wizerunku. Już z tego wynika więc, że zarówno "Zubi", jak i cały klub nie zachował się przy całym procesie negocjacyjnym najlepiej.

W przeciągu tych kilku lat Zubizarreta wydał jednak wiele więcej niż opiewa kontrakt napastnika z Rosario. Na transfery Barcelona przeznaczyła w tym czasie dokładnie aż 441,3 miliony euro, pozyskując za nie 16 piłkarzy, z których pięciu na Camp Nou już nie ma. Po kolei. W sezonie 10/11 przyszli: Villa (40 milionów), Mascherano (22), Adriano (10) i Afellay (3); w 11/12: Cesc (34) i Alexis Sánchez (27); w 12/13: Song (19) i Alba (14); w 13/14: Neymar (cała operacja na dzień dzisiejszy kosztowała 115,3 miliony, ale w związku z brakiem zapłacenia podatku wynoszącego 9,1 miliona, grzywny naniesione na klub mogą go kosztować nawet 54 miliony!); wreszcie w 14/15: Luis Suárez (81), Rakitic (18), Bravo (12) Douglas (4,5), Mathieu (20), Ter Stegen (12) oraz Vermaelen (10).

Warto jednak dodać, że przy wielu umowach z poprzednimi klubami niektórych piłkarzy, Barcelona zawierała też tzw. "zmienne", które przy transferze Cesca kosztowały "Dumę Katalonię" sześć milionów, przy ścięgnięciu Alexisa 16, a przy pozyskaniu Vermaelena (te pieniądze na razie zapłacone Arsenalowi oczywiście nie zostaną) 8,8 miliona. Łącznie więc "Blaugrana" przez ostatnie lata wydała imponującą sumę pół miliarda euro.

Oczywiście nie można powiedzieć, że większość tych transferów były niewypałami, ale fakt, iż łatwość, z jaką klub rozstał się z Alexisem, Fabregasem, Villą, Valdésem czy Abidalem pozostawia wiele do życzenia. Douglas prawie w ogóle nie gra, a kiedy już się na boisku pojawia, to prezentuje się naprawdę słabo. Vermaelen wciąż nie zadebiutował, gdyż cały czas się leczy. Oczywiście takie transfery jak Bravo, Mascherano czy Alba można uznać za udane, ale całościowo oceniając bilans zysków i start na sam koniec kadencji "Zubiego", można stwierdzić, iż ten nie do końca podołał (by nie pisać gorzej).

Złe postępowanie zarządu Barcelona to sprawa oczywista, ale także Zubizarreta nie popisał się zbytnio, piastując swoja funkcję. Sprawa z Neymarem doprowadziła przecież jeszcze do tego, że "Duma Katalonii" do 1 stycznia 2016 nie zarejestruje żadnego nowego zawodnika, a to oznacza, że odejście "Zubiego" może być początkiem naprawdę większej rewolucji.

ŹRÓDŁO
AS / Transfery.info
TAGI: Andoni Zubizarreta Urreta FC Barcelona Hiszpania
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.