Manchester City wydał 327 milionów funtów na dwie zmiany w pierwszym składzie

2 lata temu Manchester City wydał 327 milionów funtów na dwie zmiany w pierwszym składzie
fot. Manchester City FC

Znane stare porzekadło głosi, iż od pieniędzy głowa nie boli. Do znaczących dolegliwości może natomiast doprowadzić ich nadmierne i nieprzemyślane wydawanie.

Polityka transferowa Manchesteru City to doskonały przykład na to, jak nie powinno wydawać się pieniędzy w piłce nożnej. Ktoś mógłby powiedzieć, że naturalnym prawem obrzydliwie bogatych szejków, na czele z właścicielem Mansourem bin Zayedem Al Nahyanem, jest pożytkowanie majątku według własnego upodobania. Fakt, ale pomyślmy: po co tak naprawdę przeprowadzane są transfery? Czy aby nie po to, by wzmocnić kadrę swojego zespołu w walce o największe krajowe i międzynarodowe trofea, bądź też podążając w drugą stronę, by uniknąć relegacji do niższej ligi? Innymi słowy, mam tu na myśli realne wzmocnienie lub uzupełnienie zespołu piłkarzami wartościowymi, lepszymi od będących już w danej drużynie, czy też tymi perspektywicznymi, którzy mają dać powody do radości w najbliższej przyszłości.

Popatrzmy więc na przykład Manchesteru City, który od 2011 roku wydał na swoich nowych zawodników 327 milionów funtów. Łatwo policzyć, że przy obecnym kursie funta szterlinga na polskie złotówki wyniesie to... prawie 2 miliardy złotych (1.876 miliona).  Nie będę wyliczał, co każdy z nas mógłby zrobić z taką sumą pieniędzy, bo najzwyczajniej w świecie to nonsensowne zachowanie. Suma ta jednak jak nic działa na wyobraźnię przeciętnego kibica – to równowartość 218 sztuk nowoczesnego i sportowego samochodu marki Bugatti Veyron Supersport. Tak więc dzięki tym transferom na przestrzeni czterech lat zaledwie dwóch piłkarzy na stałe znalazło miejsce w wyjściowej jedenastce zespołu prowadzonego obecnie przez Manuela Pellegriniego. Z ekipy wypadli Gareth Barry i Joleon Lescott, a ich miejsce w składzie zajęli Martin Demichelis oraz Fernando. Nie sądzę, by któryś z nich biegał z prędkością 340 km/h…

Tym niemniej, dla porównania od 2011 roku w pierwszym składzie Arsenalu doszło do 10 zmian (ostał się tylko Laurent Kościelny). Rywal City w walce o tytuł mistrza Anglii, Chelsea, od sezonu 2011/12 wydał na nowych graczy aż 419 milionów funtów, jednakże w wyjściowej jedenastce zameldowało się aż dziewięciu nowych zawodników (zostali tylko John Terry i Branislav Ivanović). Barcelona i Real Madryt zmieniły w swoich ekipach po sześciu piłkarzy, Bayern Monachium natomiast wymienił siedmiu, wydając na transfery „marniutkie” 206 milionów funtów.

Najważniejszy wniosek dla działaczy Manchesteru City? Aktualna polityka transferowa być może daje drużynie rok w rok szansę na krajowe triumfy, jednakże zawojowanie upragnionej Ligi Mistrzów z obecnym nastawieniem jest chyba niemożliwe. 

ŹRÓDŁO
Daily Mail | Transfery.info
TAGI: Manchester City FC Arsenal FC Chelsea FC FC Barcelona Real Madryt CF Bayern Monachium Anglia Hiszpania Niemcy
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.