Rzut oka na kontuzje United. Czy można im zapobiec?

2 lata temu Rzut oka na kontuzje United. Czy można im zapobiec?
Di María | fot. Red Zone/PAP

Kontuzja, uraz, niezdolność do gry.

My, kibice Manchesteru United, jesteśmy do tych słów wręcz przyzwyczajeni. Choć Louis van Gaal mógł w kilku momentach tego sezonu obwieścić, że ma tylko jednego kontuzjowanego zawodnika w swojej kadrze, to nie da się ukryć, iż większość naszych graczy zaliczyła już po jednym urazie w obecnych rozgrywkach, a nie brakuje przecież piłkarzy z kilkoma problemami zdrowotnymi na koncie. Mówi się wręcz o pladze kontuzji w zespole z Old Trafford, a wini się sztab czy też szczególną podatność na kontuzje poszczególnych zawodników. Jest to jednak tylko część obrazu. W tym tekście próbuję przedstawić naturę kontuzji w piłce nożnej ze zwróceniem uwagi na konkretne przypadki z Manchesteru United i nie tylko.

Zacznijmy od informacji ogólnych i banalnego stwierdzenia, że najbardziej narażone na kontuzje w piłce nożnej są kończyny dolne. Piłkarz nie tylko musi przemieszczać się po boisku (z częstymi zmianami tempa); nogi służą mu też do uderzania piłki i wykonywania prób odbioru futbolówki. Nogi biegają, skaczą, amortyzują, kopią i zderzają się z innymi nogami. Taka specyfika sportu, nogami w futbolu robi się praktycznie wszystko. Nic więc dziwnego, że przeglądając listę urazów piłkarzy, możemy poznać niemal każdy element budowy kończyny dolnej: ścięgno udowe, więzadła krzyżowe, kości śródstopia… trudno wymienić wszystkie, a jakby tego było mało, uraz często lubi być innego rodzaju. Za przykład niech posłużą więzadła i mięśnie, które można naciągnąć, naderwać lub zerwać. Trzeba także pamiętać o kontuzjach innych części ciała, czyli o wstrząśnieniach mózgu, pękniętych żebrach i wybitych barkach – to wszystko również zagraża grającym w piłkę i nie są to wcale rzadkie problemy. Niby sport to zdrowie, ale sport wyczynowy... niekoniecznie.

Zanim przejdę do wyliczania kilku głównych przyczyn łapania urazów przez zawodników piłki nożnej, w szczególności podopiecznych Louisa van Gaala, chciałbym przyjrzeć się twierdzeniom zrzucającym winę za urazy na sztab United. Najpierw należy rozdzielić i rozróżnić obowiązki sztabu trenerskiego i sztabu medycznego. Sztab medyczny wkracza na scenę dopiero po fakcie – złapanie kontuzji – i moim zdaniem wykonuje świetną robotę, bo piłkarze wracają na boisko zgodnie z przedstawianymi nam przewidywaniami lub nawet wcześniej (choć tak naprawdę van Gaal, odpowiadając na pytania dotyczące urazów poszczególnych zawodników, dość często posługuje się określeniem „poczekamy, zobaczymy”). Nasi lekarze są więc niewinni; zasadne może być za to obwinianie poszczególnych członków sztabu trenerskiego: za kondycję, siłę i fizyczność Czerwonych Diabłów odpowiedzialni są tacy panowie, jak Jos van Dijk i Gary Walker. Być może obserwujemy efekty pewnych nieprawidłowości w przygotowaniu fizycznym piłkarzy United, ale niezwykle trudno to ocenić, jako że nie mamy prawie żadnego wglądu w tę część działalności sztabu, w przeciwieństwie do np. przygotowania taktycznego, którego skuteczność widzimy dość dokładnie w każdym meczu. Spójrzmy zatem na inne powody łapania urazów.

Cały artykuł możecie znaleźć w najnowszym numerze magazynu Red Zone. Czasopismo jest do kupienia w salonach sieci Empik na terenie całego kraju oraz w  sklepie internetowym: http://bit.ly/1zoUnJQ


ŹRÓDŁO
Red Zone
TAGI: Kontuzje Manchester United FC Anglia Di María
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.