Trudne życie Nawałki przed Irlandią

2 lata temu Trudne życie Nawałki przed Irlandią
fot. Piotr Kucza - FotoPYK

Już w niedzielę zagramy arcytrudny i jednocześnie niezwykle ważny mecz z Irlandią w Dublinie. Pojedynek być może tym trudniejszy, że selekcjoner Adam Nawałka w ostatnim czasie nie miał łatwego życia.

Jesienną serię spotkań w ramach kwalifikacji do EURO 2016 zakończyliśmy z zadowalającą liczbą dziesięciu punktów, pokonując Gibraltar, Gruzję i Niemcy. Punkt urwali nam jedynie Szkoci, z którymi zremisowaliśmy u siebie. Z perspektywy terminarza i rewanżu na Wyspach, tego spotkani a szkoda najbardziej, zwłaszcza że komplet punktów był w zasięgu biało-czerwonych. Oby tych punktów nam nie zabrakło, bo w wypadku porażki z Irlandią wcale nie będzie różowo – przed nami przecież wyjazdowe spotkania ze Szkocją i Niemcami.


Niezależnie od tabeli i zdobytych punktów, nastroje w reprezentacji po jesiennych meczach były dobre. Widać też, że rodzime media starają się nie pompować balonika oczekiwań zanadto i cały czas tonują oczekiwania wobec kadry Nawałki. To dobrze, w ten sposób presja może będzie mniejsza. Tym bardziej, że w ostatnim czasie podstawowy skład nieco się selekcjonerowi posypał. Wojciech Szczęsny, który z Niemcami zagrał chyba mecz życia, głównie siedzi na ławce rezerwowych, kontuzja wyeliminowała z gry Łukasza Piszczka oraz Artura Jędrzejczyka, który niespodziewanie świetnie radził sobie na lewej flance naszej defensywy. Do tego dochodzi wciąż powracający do formy i klubowego składu Kamil Grosicki. Czyli de facto zabraknie czterech z podstawowej jedenastki. Dla każdego zespołu taka zmiana to duży problem. Dodatkową niepewność może wzbudzać przeprowadzka Łukasza Szukały do Al-Ittihad, nie od dziś wiadomo przecież, że w Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich gra się inaczej, a te ligi znacznie różnią się poziomem od europejskich.


Na kilkadziesiąt godzin przed spotkaniem wydaje się, że najmniej problemu Adam Nawałka będzie miał z obsadą bramki. Łukasz Fabiański czy Artur Boruc z powodzeniem mogą zastąpić Szczęsnego, obaj też są w dobrej formie, kto wie – golkiper Swansea może nawet w życiowej. Dużo emocji wzbudza za to zastępstwo za Piszczka i Jędrzejczyka. Regularnie krytykowany Jakub Wawrzyniak, któremu z reguły wypomina się jedynie błędy, zapominając o dobrych występach (a takie wśród 43 spotkań piłkarza Lechii w kadrze się zdarzały) ma spore szanse, żeby wystąpić w pierwszym składzie. Problem jednak w tym, że były legionista gra nierówno i nie jest już najmłodszy – w trakcie EURO będzie miał 33 lata. Dla bocznego obrońcy to całkiem sporo, więc trzeba szukać innej alternatywy. Choć na Irlandię Wawrzyniak może być szczególnie zmotywowany, bo będzie miał okazję udowodnić, że jest w stanie udanie zastąpić Jędrzejczyka. Podobnie rzecz ma się z Wojtkowiakiem, o którym po powrocie do Polski po pobycie w TSV Monachium wciąż niewiele można powiedzieć. Podobnie jak Wawrzyniak, były zawodnik Lecha ma w kadrze coś do udowodnienia – mecz z Ukrainą i błędy, po których traciliśmy gole na długo zostały w pamięci kibiców i samego zawodnika.


Osobną kwestią jest Paweł Olkowski, który z powodzeniem może zagrać na prawej stronie w pomocy i obronie. Olkowski, który właśnie przedłużył kontrakt z niemieckim 1. FC Köln od dłuższego czasu notuje dobre występy w Bundeslidze i z pewnością selekcjoner nie będzie się wahał, żeby dać mu szansę. Zwłaszcza, że partnerować na prawej stronie może mu klubowy kolega, Sławomir Peszko. Peszkin wraca do kadry, w której ciągle ma coś do udowodnienia. Opinia, że umie robić tylko wiatr, jest jeźdźcem bez głowy i marnuje stuprocentowe sytuacje nie wzięła się przecież znikąd. Właśnie dlatego Peszko nie powinien pęknąć. To przecież może być jego ostatnia szansa na zaistnienie w kadrze.


Dobrze też, że w formie są Krychowiak, Milik, Teodorczyk czy Lewandowski. Na nich z pewnością możemy liczyć. Interesująca wydaje się dyspozycja Macieja Rybusa, który choć w kadrze zagrał już 32 spotkania, wciąż nie może w niej zachwycić. W formie może jednak kadrze dać bardzo dużo.


Przed meczem w Dublinie wydaje się, że nie tylko Peszko czy Rybus mogą wiele wygrać. W kadrze znowu pojawiają się młodzi: Linetty (regularnie powoływany przez Nawałkę) i Gajos. Każde przetarcie z kadrą dla tych młodych graczy to inwestycja w przyszłość. Dobrze, że selekcjoner o tym nie zapomina.


Celowo do tej pory nie wspominałem o Kubie Błaszczykowskim. Swego czasu byłem pewien, że kadra zacznie lepiej funkcjonować bez niego, co – ku mojemu zdziwieniu – okazało się prawdą. Skrzydłowy Borussii znalazł się w trudnej sytuacji. Nikt już nie zaprzecza konfliktowi, a sam selekcjoner co chwilę mówi coś innego. Raz deklaruje, że Kuba nie jest jeszcze gotowy fizycznie i z formą, a później uchyla rąbka tajemnicy, twierdząc, że próbował się z nim skontaktować, że Błaszczykowski ma pretensje itd. Niezależnie od tego, jak jest naprawdę, sytuacja wydaje się prosta. W żadnej kadrze nie powinno być świętych krów. To jest jak na razie największą siłą kadry Nawałki, więc nawet jeśli utrata kapitańskiej opaski była bolesna dla Błaszczykowskiego – dumę powinien schować do kieszeni, jeśli chce jeszcze grać w kadrze. Zwłaszcza, że choć to świetny piłkarz, to w kadrze ma ewidentnego pecha – przez kontuzję minął go mundial w 2006 roku, EURO 2008, później kadra złapała dołek, a polsko-ukraiński czempionat w 2012 skończył się kompromitacją i aferą biletową. Dla niego to być może ostatnia szansa, żeby zagrać na wielkim turnieju. Wcześniej wiele razy ratował nam skórę, ale może właśnie to był problem. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gdy było źle, wszyscy szukali Kuby na boisku, liczyli, że zrobi coś – poda, strzeli (co często robił), ale to chyba powodowało jakiś paraliż i to, że nasi piłkarze bali się brać odpowiedzialność. Teraz nie boi się tego nawet wyśmiewany początkowo Krzysztof Mączyński, dziś prawowity kadrowicz. Bo wszyscy wiedzą, że wynik sam się nie zrobi, trzeba go wybiegać i wypracować.


Zabawne wydają się w tej chwili komentarze, że Polski nie stać na stratę takiego piłkarza jak Kuba. Komu powinno bardziej zależeć – piłkarzowi na grze dla kraju czy selekcjonerowi na zawodniku? Błaszczykowski to świetny zawodnik, walczak itd., ale nie można przesadzić. Z niewolnika nie ma pracownika, jeśli sam nie poradzi sobie z tą sytuacją – nie ma sensu ciągnąć go do kadry i robić niepotrzebny ferment i nasilać konflikt z Robertem Lewandowskim. To wszystko przypomina mi słowa Eugena Polańskiego, który stwierdził, że kadra Nawałki to cyrk i on nie chce brać w tym udziału. Ciężko właściwie powiedzieć, o co wtedy chodziło, ale cyrk obserwujemy właśnie teraz – z Błaszczykowskim w roli głównej. Z zawodnikiem, który dał kadrze tak wiele w ostatnich latach, a w reprezentacji nikt za nim nie tęskni, a przynajmniej tego nie deklaruje. Nawet Łukasz Piszczek, który unika rozmów na ten temat, jakby wiedząc, że najważniejszy jest wynik i żeby do tej kadry się załapać.


I nim to zamieszanie zostanie wyjaśnione – pewnie w okolicach meczu z Gruzją – musimy być uważni, żeby nie zgubić najważniejszego: w Dublinie trzeba zagrać na maksimum możliwości. Irlandia ma nóż na gardle, a my żeby go nie mieć nie możemy tego spotkania przegrać. A to nawet pomimo kłopotów zawodników Eire nie będzie wcale takie łatwe.


ADAM FLAMMA

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Polska Irlandia Mistrzostwa Europy EURO 2016
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.