Krzymieński i Mokrzycki: Centralna Liga Juniorów stoi na wysokim poziomie

2 lata temu Krzymieński i Mokrzycki: Centralna Liga Juniorów stoi na wysokim poziomie
fot. Korona Kielce

Poświęcili się grze w piłkę. Marzą o debiucie w Ekstraklasie w barwach Korony Kielce. Czy Arkadiuszowi Krzymieńskiemu i Michałowi Mokrzyckiemu dzięki występom w CLJ uda się wkrótce zaistnieć w pierwszej drużynie "Żółto-Czerwonych"?

Zainteresowanie piłką nożną z pewnością towarzyszyło wam od najmłodszych lat, ale czy od początku waszym celem było dostanie się do profesjonalnego klubu?

Arkadiusz Krzymieński: Tak. Piłką nożną interesowałem się odkąd tylko pamiętam. Zaczynałem jak chyba każdy od gry na osiedlowym boisku z kolegami. Następnie brałem udział w zawodach szkolnych, co jeszcze bardziej mnie wciągnęło, ponieważ miałem okazję sprawdzić się z nowymi rywalami. Od zawsze towarzyszyła mi myśl o występie w naszej rodzimej ekstraklasie, żeby to marzenie stało się rzeczywistością, to po namowach brata postanowiłem zacząć trenować w Granacie Skarżysko-Kamienna. Potem już to jakoś tak samo poszło dalej.

Michał Mokrzycki: Ja też zaczynałem na osiedlowych boiskach. Następnie na pierwszy trening poszedłem w pierwszej klasie podstawówki do UKS Sokół Kolbuszowa Dolna i tam grałem aż do ukończenia szkoły. Potem przeniosłem się do Stali Rzeszów, gdzie spędziłem rok. Po sezonie przeszedłem do Stali Mielec i udało mi się załapać na Nike Premier Cup Europe Qualification. Zajęliśmy na nim 20. miejsce. Po sezonie spędzonym w Mielcu wróciłem na rok do Kolbuszowej by następnie przyjść do Korony Kielce.

W zespole z Kielc jesteście już ładnych parę lat. Jak do tego doszło?

AK: To już mija piąty rok w barwach Korony. Wszystko zaczęło się na początku szóstej klasy podstawowej, kiedy to pojechałem na zgrupowanie kadry świętokrzyskiej. Tam na treningach zrobiłem chyba pozytywne wrażenie na trenerze i od tamtego momentu już regularnie dostawałem powołania na mecze ŚZPN i grałem w pierwszym składzie. Udało mi się nawet strzelić kilka bramek. Ówczesny trener kadry był jednocześnie szkoleniowcem w Koronie i zaproponował mi przyjście w wakacje na testy do klubu. Był już prowadzony nabór do gimnazjum i załapałem się do najlepszej 30, z której potem utworzono klasę.

MM: Sam zgłosiłem się na testy. Przyjechałem i Korona wyraziła zainteresowanie moją osobą. Jestem tutaj już półtora roku.

A jak wyglądały wasze początki w juniorskich zespołach? Coś was szczególnie zaskoczyło?

AK: Dla mnie zaskoczeniem była nowa pozycja, ponieważ dotąd byłem napastnikiem, a teraz trenerzy ustawiają mnie na skrzydle, gdzie dużo więcej się biega. Znaczną różnicą był też poziom rozgrywek, ponieważ jak graliśmy na terenie tylko naszego województwa, to często padały wyniki dwucyfrowe. Teraz wraz w powstaniem ligi makroregionalnej wszystkie mecze stały się bardzo zacięte i każda niewykorzystana sytuacja stuprocentowa może spowodować, że nie wygra się meczu.

MM: Jako że zwiedziłem trochę klubów, to jeśli chodzi o treningi nie różniły się one czymś szczególnym. Dużym zaskoczeniem natomiast było postępowanie z kontuzjowanymi zawodnikami, tutaj reakcje są natychmiastowe.Dla młodych piłkarzy odwiecznym problemem jest pogodzenie nauki z uprawianiem sportu. Jak sobie z tym faktem radzicie?AK i MM: Te dwie kwestie da się ze sobą połączyć bez najmniejszego problemu. Najważniejsze jest dobre zorganizowanie sobie czasu.

W tym wszystkim ważne jest również wsparcie najbliższych. Zakładam, że na takowe możecie liczyć?

MM: Bez mojego taty byłoby mi naprawdę ciężko. Często przyjeżdża na moje mecze i je nagrywa, także mogę je później oglądać i analizować swoją grę.

AK: U mnie jest podobnie. Tata jest praktycznie na każdym moim meczu. Zawsze mnie podwozi, ogląda i zabiera z meczów.

W ostatnich czasach dużo jednak mówi się o tym, że młodzi piłkarze są zbyt bardzo rozpieszczeni i ciężko ich zmotywować do ciężkich treningów. Jak to wygląda w waszym przypadku?

MM: Jeśli chodzi o motywacje do treningów to nie mamy z tym problemu, ponieważ jesteśmy świadomi bliskości gry w ekstraklasie i to jest dla nas wystarczającą motywacją do ciężkiej pracy. Wolnego czasu nie mamy zbyt wiele, ponieważ nasz dzień wygląda zawsze tak samo (śniadanie, szkoła, trening i później jesteśmy najczęściej bardzo zmęczeni, a jeszcze trzeba się pouczyć).

Macie za sobą już sporą liczbę rozegranych spotkań na różnych szczeblach juniorskich. Jakieś szczególne mecze zapadły wam w pamięci?

AK: Mi w pamięci utkwiły dwa mecze. Pierwszym z nich było spotkanie z tego sezonu z Jagiellonią Białystok, które rozegraliśmy na Kolporter Arenie (główny stadion). Obiekt zrobił na mnie ogromne wrażenie, mimo że było pusto na trybunach. Drugim spotkaniem, które zapamiętałem było starcie z minionych rozgrywek przeciwko Hutnikowi Kraków. Ten mecz decydował o tym, która drużyna dostanie się na mistrzostwa Polski. Przez całe zawody przeważaliśmy i mieliśmy wynik 1:1, korzystny dla nas. Niestety, w ostatnich minutach straciliśmy bramkę i w ten sposób szansę na awans do głównej fazy mistrzostw.

MM: Dla mnie takim szczególnym meczem było spotkanie w CLJ z Wisłą Kraków na ich głównym stadionie i cały turniej Nike Premier Cup Europe Qualification był też wyjątkowym przeżyciem.

Obecnie reprezentujecie Koronę w rozgrywkach CLJ. Jak oceniacie poziom tej ligi oraz swoich przeciwników? Różnice pomiędzy waszymi rówieśnikami z innych zespołów pod względem taktycznym, technicznym i fizycznym są spore czy raczej kosmetyczne?

AK i MM: Nasza liga jest naprawdę na wysokim poziomie. Grają w niej najlepsi juniorzy z całej Polski. Fajnie, że możemy sie z nimi sprawdzić. Pomysł utworzenia CLJ jest dla nas doskonały. Poziom tych rozgrywek jest raczej wyrównany, ponieważ można wygrać z liderem, a potem przegrać z kimś z końcówki tabeli. Technicznie, taktycznie i fizycznie nie odbiegamy znacząco od reszty stawki.

Zwycięzca tegorocznej edycji CLJ otrzyma możliwość gry w Lidze Młodzieżowej UEFA. Jak myślicie czy dzięki udziałowi w tym turnieju najlepsi polscy juniorzy zyskają w szybkim tempie potrzebne doświadczenie, aby w kolejnym sezonie pojawić się i zaistnieć w pierwszej drużynie?

AK i MM: Tak. Możliwość gry w tym turnieju dla takich drużyn jak Korona, Legia czy Lech jest idealny, bo zamiast mierzyć się tylko z najlepszymi w Polsce, możemy zagrać z innymi dobrymi drużynami. Nie wiemy, jaki poziom prezentują zespoły spoza naszego kraju, ale na pewno jest on wysoki i dzięki grze przeciwko nim moglibyśmy się wyróżnić. To pomogłoby nam potem dostać szansę w pierwszym czy drugim zespole.

W ostatnich latach w naszym kraju sporo się zmienia w kwestii szkolenia juniorów. Uważacie, że to wszystko zmierza w dobrym kierunku i w przyszłości przyniesie spodziewane rezultaty?

MM: Na pewno szkolenie w Polsce idzie w dobrym kierunku. Trenerzy jeżdżą na staże za granice i dużo się uczą. Potem przekazują nam uwagi, abyśmy mogli robić postępy. Miejmy nadzieje, że to przyniesie dobre rezultaty.

AK: Ja dodam, że na mojej pozycji (lewa pomoc) bardzo ważna jest gra jeden na jeden, dynamika, kondycja i szybkość. Gra bocznego pomocnika opiera się na stwarzaniu okazji do strzelania goli kolegom poprzez, np. wrzutki. Tego uczą mnie szkoleniowcy.

Za dwa lata w Polsce odbędą się Młodzieżowe Mistrzostwa Europy. Jak myślicie, reprezentacja Polski będzie miała spore szanse, aby coś ugrać na tym turnieju?

MM i AK: Młodzieżowe reprezentacje Polski są coraz mocniejsze i bardziej cenione w Europie. Ten turniej może przyciągnąć dosyć dużo ludzi i to może wspomóc naszych piłkarzy.

Niemal każdy młody piłkarz ma swojego idola, którego stara się naśladować. Macie kogoś takiego, na kim się wzorujecie?

AK: Ja standardowo jak większość — Cristiano Ronaldo za to jak dąży do perfekcji i pracuje na treningach, za jego grę jeden na jednego oraz za potężny strzał z obu nóg. Z kolei z Polski takim wzorem dla mnie jest Robert Lewandowski, bo pokazał ze zawodnik z naszego kraju może zrobić karierę na skale światową.

MM: Mi bardzo podoba się gra Toniego Kroosa. On jest takim zawodnikiem, którego próbuje naśladować. Natomiast z polskiej ligi takim piłkarzem jest Vlastimir Jovanović. To inny typ zawodnika niż Kroos, ale imponuje mi u niego jego panowanie nad piłką i pracowitość w defensywie.

I na koniec. Jesteście już właściwie na ostatnim etapie swojej juniorskiej kariery klubowej. Chcielibyście kontynuować swoją przygodę z piłką w Koronie, czy też będziecie szukać szczęście gdzie indziej?

MM: Nie planuje zmieniać barw. Czuję się tutaj bardzo dobrze i moim celem jest debiut w ekstraklasie.

AK: Chciałbym zostać w Kielcach, bo bardzo mi sie tutaj podoba, lecz nie zawsze wszystko zależy tylko od nas i zobaczymy, co czas pokaże.

Rozmawiał NORBERT BOŻEJEWICZ

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Arkadiusz Krzymieński Michał Mokrzycki Korona Kielce Polska
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.