Boruc, Glik i Krychowiak – wygrani tego sezonu?

2 lata temu Boruc, Glik i Krychowiak – wygrani tego sezonu?
fot. Piotr Kucza - FotoPYK

Ten sezon dla polskich stranieri jest niezwykle udany. Polakami zachwycają się w Anglii, Niemczech, Hiszpanii, Holandii i we Włoszech. Jednak szczególne pochwały zbierają Artur Boruc, Kamil Glik i Grzegorz Krychowiak.

Cała trójka to reprezentanci Polski, spośród których jedynie Glik latem nie zmienił klubu. Boruc i Krychowiak odbyli przeoprwadzkę i każdy z nich miał zgoła odmienny nastrój – niechciany w Southampton przez Ronalda Koemana bramkarz musiał się ratować wypożyczeniem do występującego w Championship Bournemouth. Natomiast Krychowiak, ku zdziwieniu wielu kibiców, zamienił francuskiego słabeusza Reims na zdobywcę Ligi Europy, ekipę Sevilli.


The Holy Goalie znowu zachwyca


Od przybycia holenderskiego szkoleniowca i zakupu Frasera Forstera do Southampton stało się jasne, że dla Boruca nie ma miejsca w ekipie Świętych. Początkowo w Bournemouth miał grać tylko do 15 stycznia. Jednak już pierwsze mecze pokazały, że Polak pojawił się we właściwym miejscu i czasie. Jego wpływ na wyniki i defensywę od pierwszego treningu był duży.


– Widać po nim doświadczenie, ale też olbrzymią motywację. Taki bramkarz to skarb – komplementował zawodnika Eddie Howe, boss "The Cherries".


Rzeczywiście, 35-letni golkiper nie raz ratował Wisienki z opresji, zapewniając im cenne punkty swoimi interwencjami. Sam Boruc chyba także nie spodziewał się, że tak szybko pojawią się dobre wyniki i zamiast walczyć o środek tabeli, jego drużyna będzie się bić o awans do Premier League.


Polski bramkarz po raz kolejny wychodzi z opresji obronną ręką. Warto przypomnieć, że wszędzie miejsce w składzie musiał sobie wywalczyć. W Celtiku czy w Fiorentinie od samego początku rywalizował z silnymi konkurentami. Zwłaszcza we Włoszech mogło być ciężko, bo Sebastien Frey był jedną z klubowych legend. I Boruc sobie poradził. W Southampton również nie było źle do momentu zakupu młodszego konkurenta. Dlatego sukces, jakim jest awans do Premier League z Wisienkami, ponownie pokazuje, że nasz golkiper to świetny fachowiec i mimo upływających lat może grać na najwyższym poziomie. Już teraz wiadomo, że prezes Jeff Mostyn będzie chciał zrobić wszystko, by Polaka zatrzymać. Awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii to znacznie większe pieniądze od władz ligi oraz pokaźne dochody z tytułu praw telewizyjnych. Innymi słowy – klub będzie stać na zatrzymanie charyzmatycznego bramkarza. Bramkarza, który w Bournemouth miał jedynie „przezimować”, a w efekcie walnie przyczynił się do najlepszego wyniku w historii klubu. 


Defensywny pomocnik na medal


Grzegorz Krychowiak to zawodnik, który ma tyle samo zwolenników, co przeciwników. Jedni zachwycają się jego grą defensywną, mówią o waleczności, sile i wytrzymałości. Inni zarzucają mu brak finezji i dokładności w ofensywie. Niezależnie od tego, Krychowiak wyrobił sobie markę we Francji. Po kapitalnych mistrzostwach U-20 w Kanadzie w 2007 roku wydawało się, że wrota kariery stoją przed nim otworem, jednak zbyt długi pobyt w Bordeaux nieco zahamował jego rozwój. Kolejne wypożyczenia pokazywały jednak, że w Polaku tkwi wielki talent. Gdy trafił do grającego w Ligue 1 Reims (była to jego druga przygoda z tym klubem) bardzo szybko wywalczył sobie miejsce w składzie i zaczął zdobywać pochlebne recenzje ekspertów ligowych. Szybko stał się liderem drużyny, a z czasem był już za dobry na ligowego średniaka.


Transfer do Sevilli wszystkich zadziwił. Krychowiak do technicznych wirtuozów nigdy nie należał, zwykle zajmował się defensywą, co w ofensywnie nastawionej Sevilli mogło stanowić problem. Okazało się, że trener Unai Emery doskonale wiedział, co robi. Polak od razu trafił do pierwszego składu i zaimponował kibicom, kolegom z drużyny i dziennikarzom walecznością.


– Takie starcia jak z Realem czy Barceloną to wydarzenie, o którym marzy każdy piłkarz. Jestem szczęśliwy, że mogę tu być – podkreśla na każdym kroku nasz reprezentant.


Krychowiak jest nieustępliwy, gra bez pardonu przeciwko Messiemu czy Cristiano Ronaldo. Jego klub wciąż walczy o kwalifikację do eliminacji Ligi Mistrzów. W chwili obecnej tylko tego Polakowi brakuje – gry w Champions League. Jak na razie bowiem w Lidze Europy spisuje się bardzo dobrze, a jego drużyna zagra w warszawskim finale. Co więcej, zwrócił on uwagę dziennikarzy na interesującą rzecz.


– W Hiszpanii nie ma typowych defensywnych pomocników, taki „ochroniarzy”. Dlatego Krychowiak robi furorę. Pomysł Emery’ego powinni teraz rozważyć szkoleniowcy innych ekip, bo widać, że taki zawodnik z łatwością krzyżuje szyki rywalom. A sam Polak? Pewnie trafi z czasem do jeszcze lepszego klubu – komentuje wyczyny zawodnika Steve McManaman, były piłkarz Realu Madryt, obecnie ekspert piłkarski.


Kapitan Glik


- My, kibice Torino, jesteśmy bardzo krytyczni wobec obcokrajowców. Wszyscy wiemy, jaką historię ma nasz klub i jak ważny był kiedyś dla włoskiej piłki. Ale nie znam nikogo, kto byłby przeciwnikiem tego, że Glik jest naszym kapitanem. To kolejny sezon Polaka w tej roli i on gra jeszcze lepiej. Naprawdę nie wiem, kiedy się zatrzyma. Chociaż obawiam się, że wkrótce odejdzie. Szkoda, bo dla nas jest jak bóg – mówi Antonio Cabrera, kibic Torino. I nie jest w swojej opinii osamotniony.


Kamil Glik po wpadce w Palermo, okresie aklimatyzacji w Bari, już czwarty rok występuje w Torino. I choć drużyna spisuje się umiarkowanie dobrze – obok zwycięstwa z Juventusem potrafi przegrać po bezbarwnej grze z Sampdorią – to do Polaka nikt nie ma pretensji. Jego bramki (siedem w tym sezonie) dały przecież cenne punkty. Dlatego obrońcę obserwuje pół Europy. Mówi się o przeprowadzce do Anglii czy Niemiec. O Włoszech nikt nie wspomina, bo Serie A wydaje się za słaba na Glika. Chyba że ręce po niego wyciągnąłby rywal zza miedzy albo Napoli. To jednak mało prawdopodobne scenariusze. Sam zawodnik zresztą nie spieszy się z transferem.


– Zawsze podkreślałem, że mi tu dobrze. Z drugiej strony jestem piłkarzem… - przyznaje w wywiadach.


W Turynie jest idolem kibiców Torino, cenią go eksperci, zawodnicy innych ekip.


– To faktycznie jeden z najsolidniejszych i najlepszych obrońców w lidze. I ma duży wpływ na swoich kolegów – zauważa Siniša Mihajlović, trener Sampdorii Genua.


Choć sezon jeszcze trwa, to zarówno Kamil Glik, jak i Artur Boruc oraz Grzegorz Krychowiak mogą go zapisać po stronie sukcesów. Drużynowo oraz indywidualnie. Ich dyspozycja potwierdziła bowiem pokładane w nich nadzieje, a także przykuła uwagę oraz zdobyła przychylność mediów w Anglii, Hiszpanii czy Włoszech. To dobry prognostyk przed okienkiem transferowym, ale także przed czerwcowymi meczami reprezentacji.  


ADAM FLAMMA

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Kamil Glik Grzegorz Krychowiak Artur Boruc Polska
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.