Marcin Feddek: Jak rozwiązać problem Liverpoolu? Ściągnąć Jürgena Kloppa

2 lata temu Marcin Feddek: Jak rozwiązać problem Liverpoolu? Ściągnąć Jürgena Kloppa
fot. Marcin Feddek - archiwum prywatne

Ten sezon brutalnie zweryfikował plany Brendana Rodgersa. O Liverpoolu i problemach angielskiej piłki rozmawiałem z dziennikarzem i komentatorem Polsatu Sport – Marcinem Feddkiem, który prywatnie kibicuje klubowi z Anfield.

Brendan Rodgers, z jednej strony menadżer z wielką wizją, a z drugiej pierwszy trener od bardzo dawna, który przez trzy lata pracy, nie wygrał z Liverpoolem żadnego trofeum. Jak Ty go oceniasz?


On przede wszystkim stracił u mnie duży szacunek, za to co zrobił w meczu na Santiago Bernabéu. Moim zdaniem nie można, będąc trenerem takiej marki jak Liverpool, grając w Lidze Mistrzów, w spotkaniu z obrońcą tytułu, wystawić rezerw. To jest lekceważenie kibiców, którzy tam jadą, wydają pieniądze i chcą zobaczyć swój zespół w najsilniejszym składzie. Wygra czy przegra – nieważne. To jest starcie, w którym Real wyszedł w najsilniejszym składzie i Liverpool również powinien tak zrobić. Tłumaczenie Rodgersa, że oszczędza się na ligę było dla mnie śmieszne. Potem odpuścił Ligę Europy, mimo że przez nią można było się dostać do Ligi Mistrzów. Gdzieś kompletnie zagubił cele lub jakoś przewartościował tę drużynę. Odejście Suáreza sprawiło, że obnażyły się wszystkie błędy. Dodatkowo kontuzja Sturridge’a spowodowała, że ta drużyna okazała się nagle bezzębna.


Jaki jest największy problem Rodgersa?


Myślę, że za dużo szukał, za dużo kombinował. Przykład Chelsea pokazuje, że taki Mourinho potrafi wyciągać wnioski i przebrnąć praktycznie 15-stką piłkarzy cały sezon. Mało tego, kiedy na początku Chelsea grała bardzo efektownie i wysoko wygrywała mecze, od pewnego momentu wiedział, że nie ma sensu zmieniać tego składu, ale też, że ci piłkarze mogą nie wytrzymać . Chelsea zaczęła grać jak kiedyś Arsenal, bardzo nudną piłkę, wygrywała skutecznie po 1:0, ale ten zespół grał praktycznie ciągle 15-stką ludzi. Rodgers cały czas coś kombinował - raz zmieniał obrońców, innym razem ustawienie. W pewnym momencie odsunął Lallanę, zawodnika mającego w prawdzie wahania formy, ale też mogącego zawsze coś w meczu zmienić. Po drugie, stawiał na Gerrarda, aż tu nagle kapitana w ogóle nie ma w składzie. Nie rozumiem kompletnie tej polityki. Oczywiście broni się tym, że to on jest na treningach, on wszystko widzi, wszystko jest zamknięte za płotem i on podejmuje decyzje, ale moim zdaniem facet się kompletnie pogubił.


Wszystko, co się zdarzyło złego w tym sezonie można zgonić na to, że odszedł Suárez?


Myślę, że nie. Taka kontuzja Sturridge’a też jest nieprzewidywalna i z drugiej strony trudna do wytłumaczenia, bo skoro on wraca i ma znowu kontuzje i za chwilę kolejną, to świadczy o tym, że ktoś nie do końca był zorientowany jak wygląda rzeczywiście ten organizm Sturridge’a, co jest na tym poziomie zaskakujące. Kolejną bolączką są nietrafione transfery, bo o ile Lallana się broni kilkoma fajnymi meczami, o tyle reszta wypada przeciętnie. Według mnie zabrakło postawienia właśnie na Lallanę, bo skoro Rodgers go ściąga za duże pieniądze i raz go wystawia w składzie, a raz go w ogóle odstawia od drużyny, to nie pokazuje Irlandczyk w ten sposób żadnej spójnej myśli.


Za chwilę może odejść kolejny ważny zawodnik, Raheem Sterling. Zgadzasz się z Gerrardem, który powiedział, że Liverpool, to najlepsze miejsce dla tego 20-latka do dalszego rozwoju?


Gerrard jest na tyle mądrym człowiekiem i doświadczonym piłkarzem, że doskonale wie, co jest dla takiego małolata najlepsze. Skoro on się w tym klubie wypromował i klub podał mu rękę w trudnym momencie... Pamiętajmy, że to był młody gówniarz, który nagle został ojcem, a jednak postawiono na niego, zaczęto go wprowadzać do drużyny. Mało tego, przecież on z Liverpoolu trafił do reprezentacji Anglii, więc albo taki klub szanujesz, albo nie. Z drugiej strony, z niewolnika nie ma pracownika, bo owszem, można go zmusić do pozostania w klubie, nawet przesunąć do rezerw, tylko co z tego, skoro on nie będzie chciał? Jeżeli po tej wypowiedzi Gerrarda, mówi, że jednak chciałby odejść z klubu, świadczy to o tym, że nie jest to mądry piłkarz.


Problemem jest tutaj jego agent?


Nie sądzę. Myślę, że on sam jest tutaj problemem. Nawet te wypowiedzi jego agenta świadczą o tym, jakimi osobami otacza się Sterling. Skoro wziął sobie za menadżera debila, to on właśnie w taki sam sposób reaguje. Jeżeli widział, że ten robi mu złą robotę, to takiego agenta się odsuwa. Nie musi z nim współpracować. Nie wiem na jakich zasadach podpisał z nim kontrakt, ale prawdopodobieństwo jest takie, że zawsze może powiedzieć nie, bo decydujące słowo należy do piłkarza.


Tacy jak Gerrard, Maldini, Totti czy Giggs, to gatunek na wymarciu?


Myślę, że takie pokolenie nigdy się już nie powtórzy. Nie dojdzie do sytuacji, że dwóch, trzech wychowanków będzie grało przez całe życie w jednym klubie. To jest nierealne w dzisiejszym futbolu.


Jesteś sobie stanie wyobrazić Liverpool bez Gerrarda? Dochodzi to do Ciebie?


Szczerze? Nie, trudno mi to sobie wyobrazić, a jednocześnie ciężko mi jest wytłumaczyć dlaczego mimo wszystko pozwolono mu odejść, że nie skończył tej kariery, tak jak Carragher, w Liverpoolu.


Który mecz Gerrarda, z tych które widziałeś z wysokości trybun, utkwił Ci najbardziej w pamięci?


Na pewno derby z Evertonem, w których strzelił trzy bramki. Był klimat. Mecz przy światłach, o późnej porze i naprawdę świetnie się to oglądało. To takie spotkanie, na które on się wyjątkowo koncentrował i mobilizował. Podobnie jak w meczach z Man United. Zawsze podkreślał, że to ten moment w sezonie, w którym trzeba dać z siebie maksa, błysnąć i rzeczywiście ten mecz wyszedł mu genialnie.


Miałeś również ciekawą sytuację z Gerrardem podczas swojej pracy…


To było zaskakujące i pokazujące jak inteligentnym piłkarzem jest Steven Gerrard... Podszedłem do niego z koszulką Liverpoolu i poprosiłem o autograf podczas słynnego meczu Polska – Anglia, gdy deszcz nie pozwolił na rozegranie spotkania. Gerrard był jednym z zawodników, który wyszedł z szatni. Podszedłem, przedstawiłem się, on się zgodził. Wziął tę koszulką i w ostatniej chwili obrócił ją na drugą stronę (chciałem żeby się podpisał z przodu), patrzy na nią i mówi, że to jest jego numer, ale nie jego nazwisko. Ja mówię - tak, to jest twój numer, ale moje nazwisko. On na to ,,o nie, nie ma tak” i podpisał się na tyle koszulki, więc trudno sobie tę koszulkę teraz powiesić...  Z numerem osiem, autografem Gerrarda i napisem Feddek? Poprosiłem go, żeby podpisał z drugiej strony, ale powiedział ,,Nie. Jak przyniesiesz moją koszulkę, to podpiszę z drugiej strony”.


Wyobrażasz sobie go jako przyszłego trenera Liverpoolu?


Byłoby fajnie, gdyby ktoś taki wrócił do klubu i był potem trenerem, natomiast pytanie do niego, czy to jest coś, co uczyni go spełnionym? Wielu piłkarzy odchodziło i się za to nie brało. Słyszałem, że Rodgers chce go tam czegoś uczyć, ale trudno mi sobie wyobrazić, aby chciał czerpać wzorce akurat od niego, skoro sam mówił po meczu z Chelsea, że najlepszym menadżerem na świecie jest José Mourinho.


Z czego wynika aktualna słabość angielskich klubów w europejskich pucharach?


Myślę, że to przez szalony sezon. To jest jedyna liga, która w tym okresie, kiedy wszyscy odpoczywają, przyśpiesza i wchodzi na takie obroty, których nie jeden piłkarz by po prostu nie wytrzymał. Granie przez całe święta i przez cały styczeń powoduje, że w tych decydujących meczach, kiedy przychodzi marzec, kwiecień, czyli ćwierćfinały, półfinały , może okazać się, że brakuje już prądu. Do tego jeszcze doliczmy krajowe puchary, czyli Puchar Anglii i Puchar Ligi, i w momencie, w którym Bayern czy Barcelona odpoczywają, taki Liverpool czy Manchester ma rozegranych mniej więcej 12-13 spotkań. Jest to olbrzymia dawka, bo nie masz gdzie odpocząć, nie masz czasu na regenerację organizmu, a w Bundeslidze mogą sobie na to pozwolić.


Nowa umowa na prawa do transmisji meczów Premier League, gwarantująca potężne pieniądze klubom, sprawi, że zespoły z Anglii zdominują Europę?


Są takie momenty, gdy prześledzisz ostatnie 11-12 sezonów, że w pewnym momencie jest dominacja angielskich klubów, potem hiszpańskich, za chwilę np. włoskich, które długo nie mogły się podnieść, a teraz Juventus jest w finale Ligi Mistrzów. Okazało się, że można w jednym klubie skupić dobrych piłkarzy i da się osiągnąć jakiś sukces. Myślę, że pieniądze wszystkiego nie załatwią, jest to kwestia tego, by ci najlepsi piłkarze nie chcieli uciekać do Barcelony czy Realu, tak jak Suárez. Ronaldo podobno chce wrócić, na pewno nie do Liverpoolu (śmiech), także zobaczymy jak to będzie.


Patrząc z perspektywy czasu, uważasz, że Suáreza trzeba było zatrzymać na siłę?


Tak, bo wartość drużyny spadła drastycznie. Nikt oczywiście nie zakładał, że wypadnie jeszcze Sturridge, ale dzisiaj można powiedzieć, że sprzedanie Suáreza to był duży błąd. Mimo tego, że miał jeszcze kilka miesięcy kary. Okazało się, że w najważniejszym momencie w Barcelonie pojawił się i szybko odbudował formę. Myślę, że tak samo byłoby w Anglii.


Chciałbyś kiedyś komentować mecze Premier League?


Pewnie, że tak, każdy by chciał. Po to pracujemy, by robić takie rzeczy. Natomiast myślę, że jest to nierealne. Canal+ z rąk tego nie wypuści, gdy będzie kolejny przetarg.


Może inaczej, dostajesz propozycję z Canal + do komentowania meczów ligi angielskiej i jakiegoś programu w tej tematyce oraz dobrą ofertę finansową. Co Ty na to?


Nigdy nie mów nigdy. Ja nie powiedziałem, że będę w Polsacie pracował do końca świata i jeden dzień dłużej. Na razie jest mi tam dobrze i dopóki ktoś nie zadzwoni, nie złoży jakiejś propozycji, to nie ma o czym rozmawiać.


Potrafiłbyś zachować obiektywizm w meczach Liverpoolu?


Mam już doświadczenie. Kiedy mieliśmy Ligę Mistrzów i Ligę Europy, komentowałem mecze Liverpoolu i nie miałem z tym żadnego problemu. Tak przynajmniej mi się wydaje. To nie jest tak, że siadasz i nagle zostajesz opętany przez pewną wizję i nie widzisz drugiej strony. Nie, kiedy zapala się czerwona lampka, jest tak, że koncentrujesz się na tym, co się dzieje na boisku. Gdzieś z tyłu głowy rzeczywiście masz to, że kibicujesz temu klubowi, ale nie przekłada się to aż tak bardzo na komentarz.


Gdy strzela bramkę np. Manchester United reagujesz wówczas tak samo, jak gdy strzela Liverpool?


Jest tak samo, bo nie raz się już na tym złapałem. Nie ma mowy o sztuczności. Reaguje na to, co widzę na boisku zupełnie spontanicznie i nie mam z tym żadnego problemu, czy jest to bramka dla Liverpoolu czy przeciwko.


Co powinien teraz zrobić Liverpool, żeby móc rywalizować o najwyższe cele w Anglii i wrócić do poważnej gry w Europie?


Zatrudnić Jürgena Kloppa. Wydaje mi się, że Rodgers w kolejnym sezonie nie odbuduje tej drużyny na tyle, aby coś konkretnego z nią zdobyć. Na miejscu właścicieli Liverpoolu, gdybym dowiedział się, że Jürgen Klopp byłby skłonny przejąć drużynę, to ani chwili bym się nie zastanawiał.


Cały problem rozwiąże zmiana trenera?


Klopp ma w sobie to coś. Zbudował w Dortmundzie z przeciętnej drużyny zespół, który jest rozpoznawalny w Europie i który nawet w trudnym momencie potrafił się pozbierać i wyjść z ostatniego miejsce w tabeli Bundesligi. To świadczy o tym, że ta drużyna naprawdę nabrała ogromnego doświadczenia i była świetnie budowana. Klopp potrafił wynaleźć piłkarzy, potrafił ich powoli wprowadzać, tak jak Lewandowskiego. Przecież Lewandowski przez pół roku dobijał się do składu zanim stał się podstawowym piłkarzem, a potem gwiazdą tej drużyny. To by był doskonały menadżer na tak przeciętny Liverpool, jaki obecnie mamy.


Potrafiłby ściągnąć topowych piłkarzy?


Myślę, że marka Kloppa spowodowałaby, że do Liverpoolu przyszłoby kilku fajnych, ciekawych zawodników, którzy pomogliby ten zespół odbudować. Rodgers nie jest tej klasy menadżerem, nie jest tym magnesem, który spowoduje, że ktoś będzie bardzo chciał podpisać z nim kontrakt. 

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Marcin Feddek Liverpool FC Anglia
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.