Pogrzeb po emigracji - jak potoczą się losy gwiazd powracających z wypożyczeń do Premier League?

2 lata temu Pogrzeb po emigracji - jak potoczą się losy gwiazd powracających z wypożyczeń do Premier League?
fot. Premier League

Zakończenie sezonu ligowego to nie tylko czas odpoczynku i zasłużonych wakacji. To również okres, po którym do swoich macierzystych zespołów powrócą gracze wypożyczeni do innych klubów. Ich losy mogą mieć wpływ na rozwój letniego okna.

Piłkarze są wypożyczani do innych drużyn z różnych względów - często mają większe ambicje, aniżeli obserwowanie gry swoich kolegów z ławki rezerwowych, niekiedy są do tego zmuszani, gdyż najzwyczajniej w świecie pracodawcy nie stać na ich utrzymanie, albo też po prostu nie chcą tkwić w marazmie, a dobrą grą na wypożyczeniu mogą otworzyć sobie bramy do transferu definitywnego.

Koleje losu takich graczy po powrocie z wypożyczenia mogą układać się w najróżniejszy sposób. Życie pisze różne scenariusze, niemalże pewnym jednak jest, że jeśli okres tymczasowej gry dla innej drużyny był wykorzystany to prędzej czy później taki gracz znajdzie uznanie w oczach szkoleniowca - czy to macierzystej, czy też innej ekipy.

Postanowiliśmy przyjrzeć się zawodnikom z czołowych angielskich zespołów, którzy po okresie zesłania do innych klubów powrócą do swojego gniazda. Pytanie tylko, czy tak szybko jak do niego wrócili również z niego wyfruną, czy może z ogromnymi nadziejami patrzą w przyszłość i będą liczyć na to, iż tym razem uda im się wskoczyć do pierwszej jedenastki i stanowić o sile drużyny.

Powszechnie wiadomo, że największą rzeszą graczy wypożyczonych do innych klubów może pochwalić się londyńska Chelsea. Wypożyczają na potęgę zdolniejszą młodzież, piłkarzy niemieszczących się w planach wymagającego José Mourinho, czy też zawodników, którzy tak naprawdę z niewiadomych do dziś względów trafili na Stamford Bridge. Wszystkie ruchy są jednak zaplanowane z chirurgiczną precyzją. Najróżniejsi gracze „The Blues” są rozsiani po całym świecie i występują w 30 innych ekipach!

Do najbardziej znanych emigrantów z drużyny mistrza Anglii należą Oriol Romeu (ostatni sezon w Stuttgarcie, wcześniej w Valencii) i Marco van Ginkel (ostatnio w Milanie). Obaj młodzi, obaj zdolni, ale wydaje się, że jeśli w nadchodzącym sezonie również odejdą do zastępczego zespołu, ich czas na Stamford Bridge bezpowrotnie przeminie.

Kolejny na liście to Marko Marin. 26-latek jest piłkarzem Chelsea od trzech lat, a zdążył zwiedzić już Hiszpanię (Sevilla), Włochy (Fiorentina) i Belgię (Anderlecht). W jego przypadku szanse na grę w pierwszym składzie maszynki nakręcanej przez „The Special One” są znikome, dlatego też zmiana barw klubowych z pewnością wyszłaby mu na zdrowie. Zainteresowanie Niemcem przejawia Malaga.

Warto zwrócić też uwagę na sławetną armię graczy wypożyczonych do Vitesse. Josh McEachran, Wallace i Bertrand Traoré zbierali szlify w Holandii i pomogli ekipie z Arnhem zająć wysokie piąte miejsce w Eredivisie. Ale czy rzeczywiście ta trójka w jakimś stopniu może w przyszłych latach wpłynąć na postawę pierwszej drużyny Chelsea? Wątpliwe. Z finansowym potencjałem londyńczyków Mourinho może mieć prawie każdego zawodnika, o którym tylko zamarzy. A wyżej wymienieni piłkarze mogą z powodzeniem znaleźć pracę w innym klubie ze środka tabeli Premier League.

Na wypożyczeniu w innych zespołach przebywali jeszcze między innymi Gaël KakutaLewis Baker, Nathaniel Chalobah, Kenneth OmeruoTomas Kalas i Patrick Bamford, jednakże ich los zdaje się nie różnić od wszystkich innych najemników z Londynu. Zapewne przez kilka lat będą ogrywali się na wypożyczeniach, by pewnego dnia spróbować swoich sił w drużynie ligi angielskiej z prawdziwego zdarzenia.

Bardzo ciekawie sytuacja prezentuje się w Arsenalu - do klubu po pobycie w Interze wraca Lukas Podolski. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi sugerują jednak, że tym razem jego rozbrat z ekipą „Kanonierów” będzie ostateczny. Reprezentant Niemiec ambicją bije na głowę połowę kadry drużyny Arsene’a Wengera łącznie z Wojciechem Szczęsnym, jednakże mało prawdopodobne jest, by w przyszłym sezonie wywalczył sobie miejsce w pierwszej jedenastce.

Ręce zacierają natomiast szefowie klubów, którzy z chęcią powitaliby 30-latka w swoich szeregach. Napastnika chcą Newcastle, Sunderland, Bayer Leverkusen, Galatasaray, Werder i Everton. Gdzie zatem zakotwiczy Podolski?

Podobny los może spotkać Joela Campbella, Carla Jenkinsona i Yayę Sanogo. Pierwszego chce David Moyes w Realu Sociedad, drugi ma za sobą udany sezon w West Hamie i już otrzymał pozwolenie na podobny wyskok w przyszłym sezonie, natomiast Sanogo po nieudanym epizodzie w Crystal Palace może wrócić do Francji.

Z pozoru najlepiej wygląda sytuacja Wellingtona Silvy, który paradoksalnie jest piłkarzem Arsenalu od czterech lat, a jeszcze nie doczekał się debiutu. Ale tylko z pozoru - kluby z Hiszpanii może zamienić na kolejne wypożyczenia, z tym że tym razem już na Wyspach Brytyjskich, bo otrzymał długo wyczekiwane pozwolenie na pracę.

Niemało atrakcji z udziałem piłkarzy powracających z emigracji może zafundować kibicom też Liverpool. Wart prawie 10 milionów funtów Divock Origi ma za sobą niezbyt udane wypożyczenie do Lille. Został wybrany do jedenastki najgorszych graczy poprzedniego sezonu Lique 1, co nie zwiastuje mu świetlanej przyszłości na Anfield Road.

Forma Iago Aspasa w Sevilli również nikogo nie powaliła na kolana, jednakże Hiszpanie z nieznanych nikomu powodów chcą skorzystać z opcji transferu definitywnego powracającego po dwuletnim epizodzie w Liverpoolu do Celty Vigo zawodnika.. Podobny los może spotkać też Sebastiána Coatesa (transfer do Sunderlandu). Z klubem mogą pożegnać się też João Carlos Teixeira, Sheyi Ojo i Jerome Sinclair. Na kolejne wypożyczenie niemal na sto procent powędruje też Tiago Ilori.

Jedynym z graczy mogących powalczyć o miejsce w pierwszym składzie „The Reds” na przyszły sezon może być Andre Wisdom, który dzięki odrobinie szczęścia i dobrej formie mógłby załatać dziurę po odejściu Glena Johnsona. Klub w niego wierzy, niedawno podpisał czteroletnią umowę.

W Manchesterze City nie mają takich problemów - powracający z wypożyczenia do Fiorentiny Micah Richards będzie latem wolnym zawodnikiem i zdaje się, że sam będzie panem swojego losu. Anglika chce ściągnąć Roberto Mancini do Interu. John Guidetti z mianem wiecznego talentu również jest bliżej odejścia, aniżeli gry na Etihad Stadium. Scott Sinclair podpisał natomiast kontrakt z Aston Villą.  

Kibice „Obywateli” najbardziej przyglądać się będą zapewne sytuacji Álvaro Negredo, który wraca do Anglii po fatalnym wypożyczeniu do Valencii. Gole Hiszpana mogły zapewnić „Nietoperzom” pewne miejsce w Lidze Mistrzów, tymczasem jego słaba postawa na Mestalla może wpłynąć na koniec przygody z Manchesterem City. Media spekulują, że przy pierwszej okazji działacze tego zespołu pozbędą się jego oraz sporego bagażu związanego z jego wynagrodzeniem. Kierunek? Hiszpania.

Dużo ciekawiej robi się w czerwonej części Manchesteru, gdzie z wojaży do klubu powrócą uznani na arenie międzynarodowej zawodnicy. Javier Hernández i Nani nie mają jednak większych szans na zaistnienie w ekipie Louisa van Gaala.

Reprezentant Meksyku otrzymał już zielone światło na odejście, a kluby zainteresowane jego pozyskaniem ustawiły się w długa kolejkę. „Chicharito” może wybierać spośród ofert z Hiszpanii, Anglii i Włoch. Przesądzona jest chyba też pozycja Naniego - „Czerwone Diabły” nie dopłacałyby przecież Sportingowi za jego wypożyczenie, gdyby rzeczywiście wiązali z nim plany na przyszłość. Portugalczyk może powędrować na południe Europy – poważne zainteresowanie jego osobą przejawia Inter.

Na Old Trafford powrócą też dwaj inni napastnicy - Nick Powell i Ángelo Henríquez. Obaj muszą liczyć się z odejściem z United, gdyż boss z Holandii planuje latem zakupić nowe strzelby gwarantujące bramki na boiskach Premier League. W związku z porzuceniem pomysłu na transfer Radamela Falcao i możliwym końcem przygody z Robinem van Persiem, w składzie może znaleźć się jedno miejsce dla młodego i zdolnego snajpera. Czy któryś z nich dostanie szansę? Pożyjemy, zobaczymy.

W innych zespołach z angielskiej ekstraklasy aż roi się od graczy, dla których powrót do macierzystego klubu może zarazem oznaczać nowy wątek w karierze. Wydaje się, że utalentowany Dele Alli nie podoła grze w Tottenhamie i być może „Koguty” będą zmuszone do wypożyczenia go do jednego z zespołów, które będą w przyszłym sezonie walczyć o utrzymanie w PL.

Latem z klubem z White Hart Lane mogą też pożegnać się Aaron Lennon i Lewis Holtby, którzy nie mieliby większych problemów ze znalezieniem sobie nowego pracodawcy odpowiednio w Anglii i w Niemczech. Ich postawa na wypożyczeniach do Evertonu i Hamburgera nie zwiastuje im jednak wielomilionowych ofert.

 W podobnej sytuacji jest Giorgios Samaras, który spędził pół roku na grze w Al-Hilal. Grek nie ma szans na grę w West Bromwich Albion i wydaje się, że następnym przystankiem w jego karierze może być jakiś egzotyczny klub z Bliskiego Wschodu.

Wiele spekulacji towarzyszy również sytuacji Mauro Zárate w West Hamie United. Snajper spędził kilka miesięcy w Queens Park Rangers, jednakże nikogo nie powalił na kolana. Nowy menadżer „Młotów” Slaven Bilić chce zobaczyć Argentyńczyka na przedsezonowych treningach i dopiero potem podejmie decyzję odnośnie jego przydatności w Londynie.

Szansę na odbudowanie swojej kariery będzie miał natomiast Michu, który kompletnie zawiódł w Napoli. Menadżer Gary Monk chce jednak dać mu szansę i wydaje się, że przy odrobinie ciężkiej pracy i szczęściu Hiszpan będzie w stanie pomóc Swansea w rywalizacji o jak najwyższą lokatę w lidze.

Z Southampton pożegna się Pablo Osvaldo, który po grze w Boca Juniors nie ma zamiaru wracać do Anglii. Na jego nieszczęście Argentyńczycy nie mogą pozwolić sobie na jego transfer definitywny. Wydaje się jednak, że krnąbrny napastnik znajdzie zatrudnienie w którymś z zespołów Serie A.

Z drużyną „Świętych” pożegnał się już Artur Boruc, który po dobrych występach w Bournemouth zaskarbił sobie sympatię kibiców tej ekipy i zapracował na transfer definitywny. W przyszłym sezonie Polak będzie miał pełne ręce roboty, ale dla niego będzie to dobra okazja na przypomnienie o sobie sympatykom piłki na najwyższym poziomie w Anglii.

Ostatnim zawodnikiem, który tak szybko jak wróci, tak szybko może też zmienić klub jest Ricky van Wolfswinkel. Holender nie błysnął w trakcie wypożyczenia do Saint-Étienne i nikt nie wróży mu kariery w Norwich - jego przyjście kosztowało włodarzy z Carrow Road ogromne pieniądze, a kibiców przyprawiło o niemałe bóle głowy.

Zawodnicy ze znanym w Europie nazwiskiem, którzy poprzedni sezon spędzili na zsyłce w innych zespołach prawdopodobnie nie wrócą do łask szkoleniowców swoich klubów. W dzisiejszych czasach futbol stał się niezwykle okrutny, ale i weryfikuje rzeczywistość - jeśli nie podołałeś raz, prawdopodobnie nie podołasz i kolejnym razem. Klubowych działaczy nie stać na pomyłki.

To jednak szansa na to, by podnieść się z kolan i pokazać, że nic nie działa tak motywująco, jak kubeł zimnej wody wylany na czoło w odpowiednim momencie kariery. I o ile dla młodych graczy wypływających na szerokie wody z akademii takie wypożyczenie może być przetarciem oraz bezcennym doświadczeniem w walce o swoje miejsce w klubowej hierarchii, tak doświadczeni gracze muszą liczyć się z tym, że później może być już tylko pod górkę.  

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Anglia Arsenal FC Chelsea FC Manchester City FC Manchester United FC Tottenham Hotspur FC Swansea City Norwich City FC West Bromwich Albion FC West Ham United FC
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.