Maestro opuszcza teatr, czyli od Brescii po Nowy York

2 lata temu Maestro opuszcza teatr, czyli od Brescii po Nowy York

Mistrz asyst oraz stałych fragmentów gry. Jego zagrania przez lata z podziwem oglądali kibice na całym świecie, nie tylko klubów, w których akurat grał.

Jego zagrania przez lata z podziwem oglądali kibice na całym świecie, nie tylko klubów, w których akurat grał. Jeden z niewielu graczy, który na swoim koncie zaliczył występy w Interze, Milanie oraz Juventusie, a przez fanów wszystkich tych ekip jest powszechnie szanowany. Jednym słowem: Maestro. Dwoma: Andrea Pirlo.

Przez dwadzieścia lat swojej kariery Pirlo zagrał w sumie dla pięciu klubów. Pierwszy rekord pobił już w inauguracyjnym meczu swojej zawodowej kariery. Wchodząc na boisko pod koniec maja 1995 roku stał się najmłodszym piłkarzem, który zadebiutował w barwach Brescii w Serie A. Miał wtedy szesnaście lat. Do pierwszego składu na stałe wskoczył w 1996 roku, w Serie B. Od razu wygrał ze swoją drużyną ligę i awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej we Włoszech. Dobre występy sprawiły, że zgłosił się po niego Inter. Tam nie mógł jednak znaleźć stałego miejsca w składzie, mimo dobrego roku na wypożyczeniu w Regginie. W kolejnym sezonie ponownie trafił do Brescii, tym razem na rundę wiosenną w 2001 roku. Tam zmieniła się jego kariera. Nie miałby szans w rywalizacji o pozycję ofensywnego pomocnika z legendarnym Roberto Baggio, dlatego trener, Carlo Mazzone, przesunął go przed linię obrony. Nie zabawiał zebranych na stadionie kibiców dryblingiem, nie nękał obrońców szybkimi rajdami. Jego zaletą był przegląd pola, dzięki któremu potrafił rozbić obronę rywala, nawet nie ruszając się z miejsca. Jego wizja gry sprawiła, że stał się ważnym punktem drużyny. Większość akcji rozpoczynała się od niego.

Latem 2001 roku przeniósł się do Milanu. Tam pod czujnym okiem Carlo Ancelottiego doskonalił swoje umiejętności jako cofnięty rozgrywający i, przede wszystkim, zaczął odnosić poważne sukcesy w zawodowym futbolu. Z „Rossonerimi” zdobył Scudetto, Puchar Włoch, Superpuchar Włoch, trzykrotnie zagrał w finale Ligi Mistrzów, dwukrotnie ją zdobywając. Do tego dołożył klubowe mistrzostwo świata po ostatnim triumfie w Champions League. Uwagę przyciągała gra całego Milanu, idealnie ułożonego taktycznie, gdzie każdy miał konkretne zadanie na boisku. To, jak toczyła się gra, w głównej mierze zależało od Pirlo, który przez niektórych był porównywany do metronomu.

Andrea Pirlo wyróżniał się nie tylko przeglądem pola, doskonałymi zagraniami do swoich kolegów z boiska, ale także stałymi fragmentami gry. Gdy Milan otrzymywał rzut wolny, kibice widzieli już piłkę w bramce. Niedawno bramkarz Torino, Daniele Padelli, przyznał, że gdy Pirlo podchodzi do stojącej futbolówki, golkiper niewiele może zrobić. Z pewnością zgodzić się z nim mogą także inni bramkarze, którzy musieli bronić swoją drużynę przed geniuszem Andrei. Jest on jednym z najlepszych strzelców rzutów wolnych w historii Serie A. Przoduje klasyfikacji strzelców wraz z Sinišą Mihajloviciem, obecnym trenerem Milanu, z 28 bramkami na koncie. Pochodzący z Flero pomocnik strzelał także ważne bramki z rzutów karnych, między innymi w najważniejszym meczu Mundialu 2006. Nie trafił jednak rok przed tym, zanim cała Italia uniosła ręce w geście radości ze zdobycia najważniejszego piłkarskiego trofeum. W Stambule powstrzymał go Jerzy Dudek. W swojej autobiografii po latach pisał, że myślał wtedy nawet o zakończeniu kariery.

Nie był to jedyny kryzys reprezentanta Włoch. Mimo zdobytego w ostatnim sezonie w Milanie mistrzostwa, jego gra nie wyglądała już tak samo jak kiedyś. Ówczesny trener, Massimiliano Allegri, chciał nawet zmienić jego pozycję na boisku i ustawić go z boku trzyosobowej pomocy. Na to nie zgadzał się sam Pirlo. Ostatecznie, o tym, że powinien odejść, przekonał się po negocjacjach nowego kontraktu. Klub wprowadził politykę, która zakładała przedłużanie umów z trzydziestoletnimi piłkarzami o rok. Andrea chciał więcej. Uznał, że żeby znaleźć nowe bodźce i dobrą formę musi zmienić środowisko. W poszukiwaniu inspiracji i kolejnych wyzwań, trafił do Turynu, do odwiecznego rywala „Rossonerich”, Juventusu. Do klubu ze wspaniałą historią, tradycjami wygrywania, ale po dwóch fatalnych sezonach zakończonych na siódmym miejscu w tabeli. Pirlo postawił sobie nowy cel – pomóc „Bianconerim” w powrocie do wygrywania. Czas pokazał, że wybrał doskonale. Większość sceptycznie nastawionych do niego fanów zamilkła już po pierwszym meczu sezonu 2011-2012. W meczu z Parmą na nowo otwartym Juventus Stadium zaliczył dwie wspaniałe asysty przy bramkach Lichtsteinera i Marchisio. Z każdym kolejnym spotkaniem udowadniał, że stary, dobry Pirlo powrócił. To on ponownie dyktował tempo akcji swojej drużyny, strzelał ważne bramki i zaliczał fantastyczne asysty. Między innymi dzięki niemu „Stara Dama” odzyskała pozycję lidera w Serie A i stopniowo próbowała ponownie zawitać na europejskich salonach.

W końcu i to się udało. Pod wodzą Antonio Conte Juventus zagrał w ćwierćfinale Ligi Mistrzów i półfinale Ligi Europy. W międzyczasie odnosił kolejne sukcesy na krajowym podwórku. Latem ubiegłego roku były kapitan „Bianconerich” postanowił jednak odejść i poprowadzić kadrę Włoch. W jego miejsce od razu ściągnięto Allegriego, który omal nie doprowadził Juventusu do potrójnej korony. Pirlo cały czas był ważnym elementem układanki, dobrze działającej maszyny. Dzięki jego asystom i bramkom, takich jak ta w meczu z Torino w 93 minucie, w oczach fanów Juventusu pojawiła się niejedna łza szczęścia. W ostatnim meczu swojej europejskiej kariery to on jednak płakał, ze smutku. W tegorocznym finale Ligi Mistrzów, fani żegnali dwie legendy, Pirlo, który, wtedy jeszcze tylko prawdopodobnie, miał wyjechać do USA, oraz Xaviego, który wyruszał na podbój Kataru. Było oczywiste, że któryś z nich opuści wielki futbol w glorii chwały, a drugi jako ten pokonany. Ostatecznie to Pirlo musiał obejść się smakiem i pogodzić z myślą, że ostatnia szansa na wzniesienie srebrnego pucharu w górę przeszła mu koło nosa.

Z chwilą oficjalnego ogłoszenia, że Pirlo od teraz będzie grał w Nowym Jorku, stało się jasne, że włoski i europejski futbol traci możliwość podziwiania żywej legendy. Kogoś, kto jednym dotknięciem piłki potrafił zmienić losy meczu. Gracja w poruszaniu się po murawie, drybling, który teoretycznie mógłby wykonać każdy, ale praktycznie tylko on, dokładność farmaceuty przy podaniach i spokój pod stałym pressingiem, którego doświadczał zwłaszcza w ostatnich latach w Juventusie. To wszystko będą mogli oglądać teraz fani coraz bardziej rozwijającego się w Stanach soccera. I tak jak kiedyś Milan, tak teraz Pirlo opuścił Juventus w poszukiwaniu nowych wyzwań. Czas pokaże, czy musiał ich szukać aż za Atlantykiem, czy musiał ich szukać już teraz. Maestro opuścił teatr, ale już niedługo rozpocznie kolejny spektakl gdzie indziej.
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Włochy Andrea Pirlo
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.