Bristol City, czyli klub, który powstał jak feniks z popiołów

2 lata temu Bristol City, czyli klub, który powstał jak feniks z popiołów
Ashton Gatefot. Wikipedia

Historia Bristol City udowadnia, że kibice potrafią zrobić wiele, by uratować swój klub.

Kern Friar, były dyrektor zarządzający Arsenalu, powiedział kiedyś, że piłka nożna to najdziwniejsza branża, w której handluje się jednym produktem w kilkudziesięciu punktach sprzedaży. W każdym innym biznesie, jeśli wszystkie sklepy nie radziłyby sobie dobrze, przynajmniej część z nich musiałaby zostać zamknięta. Ale w przypadku futbolu, każdy z nich ma równe prawo do tego, by przetrwać. Jest w tym wiele racji. Standardowe mechanizmy gospodarki wolnorynkowej nie odnoszą się do rywalizacji między klubami – kibic nie zacznie chodzić na stadion drużyny przeciwnej tylko dlatego, że tam kupi bilet za mniejsze pieniądze, a bankructwo przeciwnika nie zawsze jest powodem do radości. Znane są przypadki, w których kluby pomagały sobie wzajemnie finansowo, gdyż bez konkurencji tak naprawdę nie są w stanie funkcjonować. Pierwszym zespołem w historii angielskiej piłki, który pokazał jak można walczyć o swoje prawo do istnienia, był Bristol City.

W 1976 r. Bristol po raz pierwszy od zakończenia I Wojny Światowej awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej (First Division). Wraz z wielkim sukcesem pojawiły się wielkie pieniądze. Stadion zaczął wypełniać się po brzegi (liczba kibiców regularnie oglądających spotkania podskoczyła z 14 tysięcy (sezon 74/75) do 24 tysięcy (76/77). Choć średnia cena biletu nie przekraczała 1 funta, roczne przychody z tego tytułu wzrosły z 250 tyś. funtów do 665 tyś. Oczywiście, dziś te kwoty nie robią wrażenia, ale należy pamiętać, że w latach 70-tych funt był walutą o wiele mocniejszą niż obecnie. Wszystko wskazywało na to, iż Bristol na długo zagości w pierwszej lidze. Niestety, przetrwał tylko trzy sezony. Po sezonie 1979/1980 spadł do niższej ligi. I był to tylko początek ogromnych problemów. Położenia klubu nie poprawiała również trudna sytuacja ekonomiczna w jakiej znalazła się Wielka Brytania w związku z początkami reform gospodarczych Margaret Thatcher. Nie można było oczekiwać, iż osoby, którym zaczyna brakować pieniędzy na podstawowe potrzeby nie przestaną chodzić na mecze piłkarskie. Już w ostatnim sezonie w najwyższej klasie rozrywkowej, średnia ilość widzów na stadionie Bristolu spadła o 15%, przy 20% wzroście wydatków na wynagrodzenia zawodników.

Gdy relegacja stała się faktem, jedynym słusznym sposobem na ratowanie finansów drużyny było pozbycie się gwiazd z lukratywnymi kontraktami. Niestety, niektóre z nich, podpisane jeszcze w czasie gdy Bristol występował w First Division, obowiązywały aż jedenaście lat. Ofert transferowych nie było, a co oczywiste – zawodnicy nie chcieli dobrowolnie rozwiązać umów.  Klub w kolejnym sezonie spadł do trzeciej klasy rozgrywkowej, a wraz z nim ilość kibiców na stadionie – do niecałych 10 tyś. na mecz. Przychody topniały w oczach, a większość zawodników trzecioligowego Bristol dalej pobierała pierwszoligowe wynagrodzenie. Oczywiście, szybki awans mógł korzystnie wpłynąć na finanse klubu, jednane City zamiast rozpocząć walkę o powrót do First Division, ugrzązł na mieliźnie czwartej ligi. Długi klubu rosły w zatrważającym tempie. Na początku 1982 r. spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Bristol City Football Club PLC, która posiadała prawa m.in. do stadionu Ashton Gate, była stroną kontraktów zawodniczych (czyli za nie płaciła) oraz pozostawała udziałowcem w Football Leaugue stanęła na granicy upadłości. Gdyby do tego doszło, wszystkie kontrakty zostałyby rozwiązane, stadion sprzedany deweloperowi, a udziały wróciłyby do FL. Klub przestałby istnieć.

Gdy Bristol City powoli gaszono ostatnie światła pojawiła się iskierka nadziei w postaci Deryn’a Coblera i innych lokalnych przedsiębiorców, którzy jako kibice zespołu chcieli go przejąć. I w ten oto sposób powstał plan ratowania klubu.

Coller i jego wspólnicy założyli spółkę BCFC (1892) PLC, która niczym feniks, powstałaby z popiołów starego Bristol City. Udziały w spółce miały być sprzedane kibicom, a za uzyskane pieniądze chciano kupić stadion oraz udziały w Football League. Operacja nie była skomplikowana - BCFC (1892) PLC po prostu zastąpiłoby Bristol City w czwartej lidze, ale bez destrukcyjnych dla budżetu kontraktów zawodniczych. Wszystko wskazywało na to, że plan się powiedzie. Football League wyraziła zgodę na cały proceder pod jednym warunkiem – piłkarze dobrowolnie rozwiążą kontrakty. Oczywiście, zawodnicy byli bardzo nieprzychylnie do tego nastawieni, ale pod wpływem presji opinii publicznej oraz gróźb ze strony niektórych kibiców, zgodzili się na zerwanie umów. Do historii przeszli jako „Ósemka z Ashton Gate”. Dla większości kibiców piłki nożnej nazwiska Aitken, Garland, Mann, Marshall, Merrick, Rodgers, Sweeney czy Traiton nie mówią nic, jednak niewielu zawodników dało swoim klubom tak wiele. Większość z nich była u kresu swoich karier, w żadnym innym klubie nie mogli liczyć na tak dobre zarobki. Po wszystkim, albo zawiesili buty na kołku i szukali szczęścia za granicą albo błąkali się po niższy ligach. W ramach odszkodowania otrzymali jedynie równowartość dwutygodniowej pensji oraz dozgonną wdzięczność kibiców za to, że uratowali klub. Chociaż niektórzy z nich zapewne zadawali sobie pytanie, dlaczego piłkarze zdecydowali się na taki gest dopiero wtedy gdy zespół był praktycznie bankrutem.

Niedługo potem klub przeszedł na własność BCFC (1892) PLC. Pozostała tylko ostatnia kwestia do rozwiązania – stadion, który został wyceniony na 590 tyś funtów. Kibice zjednoczyli się i udowodnili ogromną miłość do Bristol City - ze sprzedaży udziałów spółki uzyskano 330 tyś. Udałoby się zebrać większą kwotę, gdyby nie wcześniejsze zamknięcie oferty sprzedaży spowodowane plotkami o tym, że większościowy pakiet udziałów chce zakupić deweloper (Ashton Gate znajduje się blisko centrum Bristolu). Brakujące pieniądze uzyskano jednak z krótkoterminowych pożyczek.

Bristol City funkcjonuje do dziś i dalej swoje spotkania rozgrywa na Ashton Gate. W sezonie 2015/16 klub wystąpi w SkyBET Championship. Walkę o najwyższą klasę rozgrywkową rozpocznie na nowo.

***

Od czasów ratowania Bristol City angielskie przepisy dotyczące upadłości stały się łagodniejsze przez co klubom piłkarskim jest jeszcze łatwiej przetrwać. Wprowadzona w 1986 r. procedura tzw. „administration” polega na odbudowie i restrukturyzacji firmy przy jednoczesnym odroczeniu spłaty długów. Wcześniej przedsiębiorstwo przestawało istnieć, a za uzyskane ze sprzedaży majątku pieniądze próbowano spłacić jak najwięcej zobowiązań. Opisany proceder „powstawania z popiołów” ciężko jednoznacznie ocenić. Pozwala właścicielom klubów uniknąć finansowych konsekwencji swoich działań, z drugiej jednak strony odbywa się to kosztem wszystkich tych, którym „stary” klub był winny pieniądze.

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Bristol City FC Bankructwo Bristol City FC PLC BCFC (1892) PLC Anglia
Archiwalne
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.