Kolejna szansa Lecha, pierwsze starcie Ojrzyńskiego - zapowiedź 5. kolejki Ekstraklasy

rok temu Kolejna szansa Lecha, pierwsze starcie Ojrzyńskiego - zapowiedź 5. kolejki Ekstraklasy
fot. Aleksandra Sieczka

Stano jak James Bond, wielka zależność Pogoni od Zwolińskiego, uśpiony Mistrz Polski i ciekawy pojedynek Termaliki z Górnikiem Zabrze. Czego jeszcze możemy spodziewać się w 5. kolejce Ekstraklasy? Przewiduje Tomek Ćwiąkała.

Zacznijmy w sposób bardziej ogólnikowy, bez zagłębiania się w szczegóły: kto rozczaruje, kto zaskoczy w 5. kolejce Ekstraklasy? Zaczynamy w Kielcach, gdzie Cracovia zmierzy się z Koroną. Wiadomo, że Pasy miały tę swoją dobrą passę przerwaną przez Piast.

Spodziewam się, że ta Korona w końcu musi przestać wygrywać, bo początek sezonu mieli naprawdę niezły jak na te możliwości kadrowe. Wydaje mi się, że Cracovia trenera Zielińskiego jest już na tyle poukładana, że ta jedna porażka to raczej wypadek przy pracy. No i tak się śmialiśmy właśnie, że po tej jednej porażce już Janusz Filipiak może mu tę głowę próbować ścinać, no ale raczej gdyby tak było po Koronie to pewnie byłby już jakiś powód do niepokoju, ale szczerze mówiąc… wydaje mi się, że obie drużyny jak na te możliwości kadrowe są świetnie poukładane, ale no myślę, że mimo wszystko jest taka różnica jakości na korzyść Cracovii, że nie spodziewałbym się niespodzianki, ale to jest Ekstraklasa.

Cracovia gra teraz fajny futbol, ale wszystko okaże się na boisku. Następnie przenosimy się do Lubina, gdzie Lech stanie przed kolejną szansą na zdobycie punktów i pokazanie się od tej lepszej strony.

Zagłębie na początku sezonu miało duży problem ze wskoczeniem na to tempo typowo ekstraklasowe (podobny problem miała Nieciecza). Wydaje mi się, że kiedy oni się już tak rozkręcą, to zaczną po prostu grać, mecze zaczną się same wygrywać, ale myślę, że to jeszcze nie jest ten etap. Z drugiej strony, jeżeli Lech po stracie punktów z Koroną u siebie, teraz straciłby jeszcze z Zagłębiem, czyli z takim-sobie na ten moment beniaminkiem, to stałoby się trochę dramatycznie w Poznaniu. Też czytałem takie wypowiedzi, że Maciej Skorża chce wystawiać Kownackiego w ataku, co wystawia dość słabe świadectwo działowi scoutingu i tym ludziom, którzy odpowiadają za przygotowanie Lecha na sam początek sezonu, bo jednak spodziewaliśmy się, że ten Thomalla, który miał naprawdę fajne wejście do drużyny będzie wnosił tę jakość. Plus fakt, że jest Marcin Robak, który przy takich skrzydłowych jak Pawłowski, Lovrencsics, czy z tyłu Hamalainen – no on akurat teraz jest kontuzjowany, ale przy kimkolwiek w Lechu, bo tam są sami świetni zawodnicy – że on będzie strzelał te bramki seryjnie, a jakoś zupełnie nie może się odblokować. No i dla mnie to jest największa zagadka. Robak w Pogoni potrafił w każdym meczu ładować i być super napastnikiem, a nie potrafi robić tego w Lechu… to jest dla mnie bardzo duże zaskoczenie. No a Kownacki jednak ostatnie miesiące miał wyjątkowo przeciętne. Po świetnym wejściu do ligi jako młody zawodnik, kontuzje nie pozwoliły mu na stabilizację. Ale z drugiej strony, może to właśnie jest taki moment, kiedy poczuje grę. Wydaje mi się, nie wiem czy on to potwierdzi, że to jest jego ulubiona pozycja, na której grał gdy ogólnie wchodził do świata futbolu – był przedstawiany na właśnie tej pozycji. W innych miejscach też się czuje dobrze. Czy to za napastnikiem, czy na skrzydle, także jest to duża szansa przed nim i może się okaże jednak Lech nie ma dwóch napastników tylko trzech z prawdziwego zdarzenia. Tak samo sądzę, że i Robak, i Thomalla w końcu odpalą, bo to są za dobrzy gracze, żeby nie strzelali.

Lech jest bardzo uśpiony w tym momencie, co idealnie pokazał (co prawda rezerwami) w Pucharze Polski. Nie potrafił zdominować Olimpii Grudziądz.

Nie no, tak, ja napisałem na Twitterze, że ten mecz mnie pozbawił całej radości z życia. To nie było tak, że brakowało akcji meczowych, ale to wszystko było tak strasznie nużące, jednostajne, takie monotonne. Nie potrafię zrozumieć, jak tak świetni piłkarze, nie są w stanie wrzucić wyższego rytmu. Nie lubię takiego gadania o przygotowaniu fizycznym, ale czasem naprawdę można odnieść takie wrażenie. Miejmy nadzieję, że to jedynie taki kiepski początek, ale Lech na razie sobie kiepsko radzi z godzeniem ligi z pucharami, co akurat Legii dobrze wychodzi.

Przenosimy się do soboty i tutaj od razu, na samym starcie, ciekawie zapowiada się pojedynek pomiędzy Termalicą a Górnikiem Zabrze. W Zabrzu zmiany kadrowe na pewno niczego nie ułatwiają, natomiast beniaminek pokazał, że wchodzi w ekstraklasowy rytm meczowy.

Można powiedzieć, że Termalica ostatnio się rozkręciła. Po tych pierwszych trzech kolejkach w zasadzie wyłoniła się jako główny kandydat do spadku, mając ten sam problem o którym mówiliśmy będąc przy Zagłębiu. U nich wydawał się on właściwie nie do sforsowania, ale tak jak ostatnio powiedział Maciej Szczęsny „Pavol Stano wraca zawsze jak James Bond” i to się potwierdziło. Także, jeśli się okaże, że ten Stano wytrzyma zdrowotnie w tym wieku, to może dać tę stabilizację z tyłu, której chyba najbardziej Nieciecza potrzebowała , bo ci stoperzy rzeczywiście wyglądali dramatycznie. Z kolei przed Leszkiem Ojrzyńskim w Górniku mega trudne zadanie. Dostaje drużynę, która moim zdaniem ma świetnych pomocników, jak na tę ligę. Madej, Grendel, Gergel to są naprawdę piłkarze, którzy dostaliby skład w powiedzmy 14 drużynach Ekstraklasy. Brakuje napastnika, w Zabrzu nie mają praktycznie ani jednego z prawdziwego zdarzenia. Jest też problem z obrońcami – naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć, co ci ludzie robią w Ekstraklasie. Albo się tak niefortunnie złożyło, że wszyscy złapali beznadziejną formę, no ale jak już Danch zaczyna zawodzić , to musi być bardzo słabo. Z drugiej strony, Leszek Ojrzyński pokazał, że właśnie daje sobie radę z drużynami, które mają problemy finansowe, które mają problemy dosłownie na każdej linii. Wydaje mi się, że ten trener to jest najlepsze, co mogło spotkać Górnika. Inni mówili też, że Jan Urban powinien wrócić do powiedzmy „swojego” klubu tylko, że jeżeli tak sprawdzić miejsca, w których pracował, okaże się, że de facto poradził sobie jedynie w Legii i z tym bywało naprawdę różnie. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji Górnik jeszcze nie potrzebuje ratownika, a trenera, który potrafi sobie poradzić w naprawdę trudnych warunkach. Ojrzyński idealnie wpasowuje się w ten profil.

Nieco gorzej wygląda typowanie kolejnego spotkania, w którym naprzeciw siebie staną Górnik Łęczna i Śląsk Wrocław.

Mam wrażenie, że Śląsk ogólnie nie może się w tym roku jakoś rozkręcić, że tę drużynę stać na zdecydowanie więcej. Widać po niektórych zachowaniach trenera Pawłowskiego, że jemu też już nerwy puszczają, ręce opadają. Na szczęście, on ma taką pozycję w tym klubie, że mimo wszystko się nie mówi o jego zwolnieniu – przypuszczam, że w innych klubach miałby nieco goręcej. Natomiast ta Łęczna się rozkręciła i ona nie wygląda w tym momencie na takiego potencjalnego spadkowicza, jak można by było myśleć przed sezonem, bo tam naprawdę mają kilku dobrych piłkarzy. Mi się szczególnie podoba ten Tomislav Bozić, którego w sumie nikt nie zna, a on jest bardzo dobry, także jeżeli miałbym stawiać, to stawiałbym tutaj na remis, ale w Ekstraklasie wszystko jest możliwe. W Śląsku wszystko zależy od Picha i Flavio Paixao. Jeżeli im „siądzie” mecz, to są w stanie ograć każdą drużynę w lidze, a jeżeli tak się nie stanie, to są w stanie przegrać.

W kolejnym meczu zdecydowanym faworytem jest Legia, będąca zdecydowanie na fali.

Wydaje mi się, że Legia rozkręca się w takim tempie, że remis byłby tutaj sensacją. Piast też wygląda całkiem nieźle – był taką drużyną-zagadką. Dokonano tam dużej wymiany zawodników. Przyszli zawodnicy, których wcześniej po prostu nie znaliśmy, jak np. Nespor. Myślę, że Radoslav Latal układa to na swoją modłę i przynosi to pozytywny efekt, ale Legia w tym momencie wydaje się być poza zasięgiem wszystkich w lidze. Tym bardziej, że jak oglądałem np. mecz w Pucharze Polski z Łęczną, czyli naprawdę nie najgorszą drużyną, to oni w pierwszej połowie wystawili totalnie rezerwową pomoc, wyglądali przy tym nieźle, a kiedy wrzucili wyższy bieg i wystawili Guilherme i Nikolicia, to już w ogóle nie było czego zbierać. Wydaje mi się, że to dość jednoznaczna sytuacja, ale tak jak mówię – nie takie drużyny sprawiały niespodzianki. W zeszłym sezonie o ile się nie mylę, to Legia właśnie straciła punkty na Piaście i Podbeskidziu. Tylko, że plus jest taki, że kibice Legii w tym momencie mogą się nieco mniej martwić, bo gdyby ten mecz w tej fazie sezonu, odbywał się w poprzednim sezonie, to Berg tak by porotował składem, że chyba syn Saganowskiego by zagrał. Dzisiaj wydaje mi się, że zarówno trener Legii wyciągnął pewne wnioski, ale i władze klubu dały mu do zrozumienia, że owszem, promowanie swojego nazwiska na europejskim rynku to jest fajna sprawa, ale że liga też się liczy. Bo tak naprawdę wydaje mi się, że gdyby Berg nie dokonywał tych wszystkich rotacji, to Legia byłaby mistrzem w zeszłym sezonie. Legia jest bardziej wyrachowana i konkretna niż w poprzednim sezonie. Nie spodziewam się takiej rotacji – może wejść jeden czy dwóch takich zawodników, jakiś Makowski, czy ktoś w tym stylu, ale jakiejś wielkiej rewolucji jeżeli chodzi o skład się nie spodziewam.

Niedzielne spotkania rozpoczynamy w Białymstoku, gdzie naprawdę nieźle poukładana Jagiellonia zmierzy się z dobrze wyglądającym Ruchem, w którym powoli zaczyna pokazywać się Lipski.

Jeśli chodzi o Jagiellonię, to jej największą siłą tak naprawdę jest brak rezerwowych. Jak patrzyliśmy na mecz z Górnikiem Zabrze no to teoretycznie patrząc na to, jak Jagiellonia wyglądała jeszcze przed miesiącem z Tuszyńskim i Dzalamidze, to skład, który wyszedł na Górnika w pewnym sensie był rezerwowy. Na tych kluczowych pozycjach jak ofensywny pomocnik – napastnik, grali zawodnicy, którzy na samym starcie sezonu nie mieli pewnego placu, czyli Grzelczak i Vassiljev, a spisali się rewelacyjnie. Vassiljev sam mógł mieć hattricka. Grzelczak się rozkręca w takim tempie, że naprawdę się nie zdziwię, jeśli powtórzy tutaj sytuację Tuszyńskiego. Teraz oglądałem też mecz z Pogonią no i znowu dostaliśmy potwierdzenie tego, bo wyszli młodzi zawodnicy, jak Świderski czy Mystkowski i oni momentami wyglądali prawie tak dobrze, a nawet momentami lepiej, jak Grzelczak czy Vassiljev w tym meczu z Zabrzem. Także wydaje mi się, że to jest największy plus Jagiellonii. Wyrównana kadra i mimo wszystko taka trochę elastyczność trenera. On potrafi dostosowywać ten system do zawodników, bo wielu np. wątpiło, czy Probierz poradzi sobie z Vassiljevem pod tym względem, że on nie potrafi grać w defensywie, ale wydaje mi się, że tam Probierz też miał dylematy, co do tego zawodnika, bo to jest gracz o mega umiejętnościach, ale ma też swoje braki, które są bardzo widoczne. Szkoleniowiec potrafił to jednak dostosować, nadal potrafi wprowadzać młodych zawodników, no i w Jagiellonii wygląda to wszystko super. Wydaje mi się, że w tym sezonie może być nawet trudno o puchary, ale to jest chyba jeden z najmądrzej budowanych klubów w Polsce. Z kolei Ruch też wygląda zaskakująco nieźle, ale to tak jak ktoś powiedział – póki trenerem Ruchu jest Fornalik, to choćby grali w dziewięciu w każdym meczu, to ten klub nie spadnie. Fornalik jest tam cudotwórcą. Również Lipski bardzo fajnie się wprowadził. Ciężko powiedzieć w tym momencie, czy to będzie jakiś wybitny zawodnik, nawet pokroju Starzyńskiego, bo jeszcze za mało pokazał, natomiast podoba mi się to, że on jest bardziej aktywny niż Starzyński, któremu zdarzało się sporo przespanych meczów, a temu Lipskiemu widać, że po prostu zależy. Potrafi się znaleźć w polu karnym, żeby dobić piłkę, wykończyć dośrodkowanie tak jak teraz z Wisłą, potrafi zagrać, dośrodkować, nie boi się stałych fragmentów. I sam fakt, że anonimowy zawodnik wziął na siebie „10”… wydaje mi się, że to jest taki gracz o pozytywnej bezczelności boiskowej. Raczej prywatnie taki nie jest – raz z nim rozmawiałem i nie sprawia takiego wrażenia. No tak, to jest zdecydowanie największe zaskoczenie, ale wydaje mi się, że to wcale nie musi być koniec zaskoczeń, bo z Wisłą świetnie pokazał się Kamil Mazek z Legii. I jeżeli on tam wejdzie, to nada dynamiki grze, czego mocno brakuje drużynie. W Chorzowie mówią, że podobno jest to jeden z najszybszych piłkarzy w Ekstraklasie, także jeżeli będzie dostawał więcej szans, to mocno przysłuży się drużynie. Marek Zieńczuk już raczej nie pokusi się o taki rajd.

Na koniec niedzielnych zmagań mecz przyjaźni Wisła – Lechia, który zapowiada się równie ciekawie. Zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę sytuację w Gdańsku.

W Lechii właściwie nic się nie dzieje, szczególnie zważając na „styl”. Ostatnio sprawdzałem nominacje do nagród w Ekstraklasie za poprzedni sezon i jednym z nominowanych do trenera, o ile się nie mylę, był Jerzy Brzęczek. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, to tak naprawdę nie wiadomo za co, bo tam się nic takiego nie wydarzyło. Czytałem ostatnio wywiad z trenerem Brzęczkiem i właśnie mówił, że brakuje takiej stabilizacji, bo wypadł Gerson, który tam był ostoją defensywy, ale tu nie chodzi o jedynie o obronę. W ofensywie natomiast lata mijają, a i tak wszystko spoczywa na barkach Wiśniewskiego. Jeżeli wykłada się olbrzymie pieniądze na Sebastiana Milę, znaczy wykłada jak wykłada, bo tam piszą, że nie płacą za niego, ale docelowo jednak, a do tego pojawia się spora wymienność napastników (że przychodzą, odchodzą) na linii Colak-Friesenbichler-Kuświk-Buksa, plus jeszcze przedłuża się kontrakt z Makuszewskim do 2020 roku, a tak naprawdę kompletnie nic z tego nie wynika, to coś jest nie tak. W tamtym sezonie wydawało się, że Lechia na samym papierze ma taki skład, żeby wywalczyć mistrzostwo, to obecnie to jest po prostu dramat jeśli chodzi o styl. Zastanawiam się do kiedy można zachowywać taką cierpliwość wobec Brzęczka, bo w tym momencie nie ma ani jednego prognostyku, że będzie dobrze. Dlatego więcej bym się spodziewał po Wiśle no i też, z samego rachunku prawdopodobieństwa, Paweł Brożek kiedyś się odblokuje. Nie mam przed sobą liczb, ale przed momentem to sprawdzałem i on w zasadzie przestał być napastnikiem. Jeśli wróci do swojego „fachu”, to myślę, że Wisłę będzie stać, żeby wskoczyć na ten wyższy poziom, ale i tak uważam, że nie jest źle. Skoro pokazali na tle Legii, że potrafią grać bardzo dobrze, to stać ich na dużo.

I ostatni, być może typowo-poniedziałkowy mecz, w którym zmierzą się ze sobą Podbeskidzie i Pogoń

Jeżeli chodzi o Podbeskidzie to naprawdę nie liczę na wiele. Szczerze mówiąc, nie wierzę w pracę trenera Kubickiego. Jakoś ten szkoleniowiec mnie zupełnie do siebie nie przekonuje. Ogólnie uważam, że wizja tego klubu, to jak budowane jest Podbeskidzie, to jest totalny absurd. Od A do Z. Jeżeli chodzi o Pogoń, to mam wrażenie, że w Szczecinie wszyscy czekają z niecierpliwością na to, co dalej będzie z Łukaszem Zwolińskim, który robi nieprawdopodobną różnicę w ataku, który daje dodatkową jakość. Napisaliśmy nawet, że to jest Marcin Robak wersja 2.0. Ale patrząc na jego niektóre występy, na to jak wykańcza sytuacje, to za moment może się okazać, że to jest nawet 3.0. Bez niego sytuacja w Szczecinie mocno się skomplikuje - tam nie ma ani jednego napastnika. Kto wie, czy Małecki byłby w stanie odpalić na dziewiąte. Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić. Dlatego wydaję mi się, że nadszedł teraz czas oczekiwania na decyzję Bursasporu. Dzisiaj czytałem, że turecki klub rozważa pozyskanie napastnika z Belgii, ale nie mam jakiegoś potwierdzenia. Jeśli tak się stanie, w Szczecinie będą mogli otwierać szampany. Prawda jest taka, że nawet przy dobrym pomyśle na grę, bez Zwolińskiego może być naprawdę trudno o pierwszą ósemkę. Na tle Podbeskidzia spodziewam się jednak, że Pogoń wypadnie dobrze - do niedzieli nic się nie powinno stać, więc Zwoliński raczej zagra i Pogoń po prostu sobie poradzi.

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Lech Poznań Legia Warszawa Termalica Bruk-Bet Nieciecza KS Leszek Ojrzyński Ekstraklasa Trenerzy Polska Dawid Kownacki Pavol Staňo Jerzy Brzęczek
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.