Jak Jagiellonia szturmuje Ekstraklasę, czyli o sukcesie (nie)tylko sportowym

rok temu Jak Jagiellonia szturmuje Ekstraklasę, czyli o sukcesie (nie)tylko sportowym
fot. FotoPyk

Piłkarze Jagiellonii Białystok byli wielką niespodzianką poprzedniego sezonu, ale trzecie miejsce w Ekstraklasie to wypadkowa ciężkiej pracy piłkarzy, trenerów, ale również całego klubu z Podlasia.

Kibic każdego klubu po zakończonym sezonie najpierw spogląda w ligową tabelę, aby upewnić się o miejscu swojej drużyny, a dopiero później idzie z kumplami do pubu opić sukces (porażkę) swoich pupili. Podobnie ma się z właścicielami klubu, którzy po skończonym sezonie świętują triumf sportowy, ale w napięciu oczekują na to, czy wraz z nim przyszedł również ten finansowy.

W poprzednim sezonie największą niespodzianką było trzecie miejsce prowadzonej przez Michała Probierza ekipy. Zespół skazywany na porażkę wywalczył swoją grą kwalifikacje Ligi Europy, a używając słów samego trenera: powinien zostać mistrzem Polski. Przypadek? Opublikowany niedawno raport firmy E&Y „Ekstraklasa Piłkarskiego Biznesu 2015” pokazuje, że klub z Białegostoku należy również do ścisłej czołówki w kategorii finansowej.

Kasa się zgadza

Jeżeli popatrzymy na powyższą grafikę raportu dotyczącą finansów Jagiellonii, na szczycie widać wysokość i dynamikę przychodów klubu. W stosunku do roku ubiegłego wpływy do klubowej kasy wzrosły o 38,64 % i wynosiły blisko 20,5 mln złotych. W sumie dało to siódmy wynik w Ekstraklasie przed takimi zespołami jak Wisła Kraków, Górnik Zabrze, czy Śląsk Wrocław.

Największy udział w przychodach klubu w dalszym ciągu mają sponsoring i reklama oraz transfery, a konkretniej sprzedaż zawodników. W 2014 roku wpływ z pierwszego źródła wyniósł 7,9 mln złotych, ale i tak ta wartość zmalała w porównaniu do roku ubiegłego o 1,6 mln złotych. Dodatkowo wsparcie głównego sponsora klubu – miasta Białystok również zmalało o 4,3 mln, z 7 do 2,7 mln złotych.

Kluczowym wkładem w przychody klubowego konta od wielu lat są transfery. Zarząd wraz ze sztabem szkoleniowym często zwracają uwagę na charakter białostockiego klubu. Jagiellonia jest hegemonem w swoim regionie, ale aby funkcjonować w Ekstraklasie musi promować zawodników i sprzedawać ich z zyskiem. Dzięki takiej polityce do 2014 roku w klubie z Podlasia wypromowało się wielu piłkarzy, a klub zarobił na nich porządne pieniądze. W raporcie za poprzedni rok Jagiellonii udało się wytransferować zawodników za łączną sumę 6 mln złotych, co uplasowało Żółto-Czerwonych na czwartym miejscu wśród ligowych drużyn. Lepsze okazały się tylko kluby wielkich „L”: Lech, Legia i Lechia.

Najmniejszy udział w strukturze przychodów klubu z Białegostoku miały wpływy z dnia meczowego, ale w 2014 roku białostoczanie rozegrali tylko trzy spotkania na oddanym do pełnego użytku Stadionie Miejskim przy ul. Słonecznej mogącym pomieścić 22,5 tys. widzów. Stąd nie dziwi zaledwie 1,4 mln złotych przychodów.

Punktualnie i na czas

Jak już wspominałem, Jagiellonia prowadzi politykę klubu opartą na promowaniu i sprzedawaniu piłkarzy, ale kilka lat temu postanowiono ograniczyć koszty własne, które w największym stopniu generowane były przez wysokie pensje piłkarzy. Latem 2014 roku trener Probierz po swojemu układał drużynę, stawiając na młodych polskich piłkarzy. Z Podlasiem pożegnało się wielu zawodników, którzy pobierali wysokie uposażenia, ale nie wnosili odpowiedniej jakości do zespołu. Dani Quintana z pewnością nie należał do tej grupy, ale jego odejście zamknęło etap budowy drużyny na podstawie opisywanego modelu.

Dzięki temu koszt wynagrodzeń zawodników Jagiellonii za rok 2014 zmalał do 6,8 mln złotych, co dało drugi najniższy wynik w Ekstraklasie. Dodatkowo z raportu E&Y wynika, że koszt uposażeń piłkarzy na każdy zdobyty punkt w 2014 roku wyniósł 115 tys. złotych. Dla porównania mający wielkie kłopoty finansowe Górnik Zabrze w tej samej klasyfikacji zajął trzecie miejsce (315 tys. złotych), zaraz za Lechią Gdańsk (318 tys. złotych) i Legią Warszawa (323 tys. złotych). To pokazuje, że wybranie takiego modelu było słuszne, a poprzedni sezon i trzecie miejsce na koniec rozgrywek utwierdziły wszystkich kibiców w Białymstoku, że lepiej stawiać na polskich zawodników lub piłkarzy ogranych w Ekstraklasie, niż wydawać krocie na zagranicznych nieudaczników. Nowy sezon i letnie okno transferowe dały kolejny dowód potwierdzający tę tezę. Do Białegostoku ściągnięto Piotra Grzelczaka, Alvarinho, Konstantina Vassiljeva, których do stolicy Podlasia przyciągnął nie tylko interesujący projekt sportowy, ale również pieniądze, które są wypłacane regularnie, na czas, a wysokość wynagrodzenia jest adekwatna do umiejętności zawodnika.

Sumując to wszystko i dodając do tego dobry wskaźnik dywersyfikacji przychodów oraz przyzwoite osiągnięcia w rankingu finansowym odnośnie obciążenia majątku zobowiązaniami i płynności finansowej (odpowiednio 7. i 6. pozycja), w Białymstoku mają komfort w porównaniu do klubów z o wiele większych miast Polski, a w przypadku zysku netto w 2014 roku nie mają sobie równych!

Kibice

Każdy klub marzący o dominacji i sukcesach nie może zapomnieć o kibicach. Pamiętać muszą o tym szczególnie piłkarze, którzy w każdym spotkaniu grają nie tylko o utrzymanie swoich rodzin, ale również o pozyskanie nowych fanów. Jak trudno o sukcesy sportowe bez publiczności wie doskonale Śląsk Wrocław. Mistrzowie Polski z 2012 roku przed Mistrzostwami Europy w Polsce i na Ukrainie otrzymali piękny stadion, którego dziś nie potrafią wypełnić nawet do połowy.

Podobnego problemu nie ma w Białymstoku. Stadion Miejski przy ulicy Słonecznej do pełnego użytku został oddany jesienią 2014 roku. Przez ponad połowę sezonu kibice z Podlasia żywiołowo dopingowali swój zespół w każdym spotkaniu, na który w nawet największe mrozy przychodziło ponad 6 tys. ludzi. Sukcesy w poprzednim sezonie spowodowały boom (nie tylko regionalny) na Jagiellonię. Już w 2014 Żółto-Czerwoni sprzedawali najwięcej klubowych koszulek zaraz obok Legii i Lecha, a spotkania z udziałem piłkarzy Michała Probierza miały piątą najlepszą oglądalność w lidze.

Obecny sezon Jagiellonia rozpoczęła od zmagań w Lidze Europy. Sprzedaż klubowych koszulek zaskoczyła samych właścicieli, którzy zamówili kolejną partię. Mecze na stadionie przy ulicy Słonecznej ciągle gromadzą rzeszę kibiców. Białystok żyje Jagiellonią, a przed działaczami i piłkarzami Żółto-Czerwonych stoi wyzwanie, aby w kolejnym sezonie nie tylko dorównać osiągnięciom sportowym, ale i tym finansowym.

ŹRÓDŁO
Transfery.info Ernst & Young
TAGI: Jagiellonia Białystok Ekstraklasa Finanse
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.