Stoicki spokój Brendana Rodgersa

rok temu Stoicki spokój Brendana Rodgersa

Trener Liverpoolu bez strachu patrzy w swoją przyszłość.

Wyniki i gra "The Reds" pozostawiają sporo do życzenia. Plotki o rychłym zwolnieniu Brendana Rodgersa nasilają się z każdym dniem, a media prześcigają się w wyszukiwaniu kandydatów na następcę północnoirlandzkiego szkoleniowca.

Rodgers przyznał, że nie otrzymał żadnych gwarancji ze strony właścicieli klubu. Dodał jednak, iż nie sądzi żeby jego trenerska reputacja znacząco ucierpiała na ewentualnym zwolnieniu z Liverpoolu, bo wierzy w "model pracy", który zaprezentował na Anfield oraz wcześniej w Swansea. Przyznał też, że nie boi się zwolnienia w razie niepowodzenia w derbowym spotkaniu z Evertonem.

- Nie  mam takich lęków. Wyjdziemy na boisko z zamiarem pokazania się z jak najlepszej strony i wygrania meczu. Z odrobiną szczęścia uda nam się wyjść zwycięsko z tego pojedynku.

- Nie boję się i wcale nie jestem arogancki. Nie dostałem też żadnych gwarancji. Mogę zapewnić, że dam z siebie wszystko, a naszą ambicją jest triumf w tym spotkaniu. Tylko to liczy się w ten weekend - zapewnił Rodgers.

Trenerowi Liverpoolczyków nie przeszkadza też dodatkowa presja, wytworzona przez opiekuna Evertonu, Roberto Martíneza. Hiszpan zwrócił uwagę na ogromne sumy pieniędzy, jakie jego rywale zza miedzy przeznaczyli na transfery w ostatnich kilku latach, dodając, że zapewne zwiększa to oczekiwania wobec klubu z Anfield Road.

- Zawsze przyjmiemy rolę faworytów. W Liverpoolu właśnie tego się chce. Cieszymy się gdy upatruje się w nas faworytów, lubimy kiedy nakłada się na nas dodatkową presję, ponieważ jesteśmy Liverpoolem - odparł ataki Rodgers.

- To, że jesteś faworytem nie sprawia, że masz większe lub mniejsze szanse. To po prostu pokazuje, iż jesteś częścią wielkiego klubu, a właśnie tego chcemy. Większa czy mniejsza presja też nie ma znaczenia. Tutaj zawsze sami nakładamy na siebie presję związaną z wynikami. Pokazuje to jakim klubem jesteśmy i czego się od nas oczekuje, w przeciwieństwie do naszych adwersarzy.

- Podoba się nam to. Jesteśmy klubem, od którego oczekuje się dobrych wyników. Gdy przegrywasz tutaj mecze, od razu prowadzi się śledztwa i dogłębne analizy. Ale to skutki pracy w renomowanym klubie - zakończył Rodgers.

ŹRÓDŁO
The Times
TAGI: Brendan Rodgers Liverpool FC Roberto Martínez Everton FC Anglia
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.