TOP 10 najzabawniejszych zdjęć w historii piłki nożnej

rok temu TOP 10 najzabawniejszych zdjęć w historii piłki nożnej
fot. Piotr Kucza - FotoPYK

Najbardziej znani piłkarze muszą liczyć się z tym, że na każdym kroku towarzyszy im spora grupa fotografów, która tylko czeka aż powinie im się noga, by natychmiast uwiecznić to na zdjęciach. I czasami (niestety) takie sytuacje mają miejsce.

Niechlujny ubiór zawodnika, zbyt czułe uściski z kolegą czy zrobienie głupiej miny – to wszystko może stać się pretekstem do wykonania fotografii, która w dobie internetu nie zostanie szybko i łatwo z niego usunięta. Czasami nawet podczas meczu można znaleźć się w niewłaściwym czasie i miejscu, co zostanie obrócone przeciwko Bogu ducha winnym piłkarzom. Doskonałym tego przykładem są poniższe obrazki, o których widniejący na nich gracze (w jednym przypadku także trenerzy) chcieliby jak najszybciej zapomnieć. 

Mesut Oezil



Niemiec tureckiego pochodzenia w środowisku piłkarskim uznawany jest za – choć może jeszcze nie tak wielkiego kalibru jak Cristiano Ronaldo czy David Beckham – fana mody. Pomocnik Arsenalu od zawsze lubił eksperymentować ze swoją fryzurą oraz ubiorem, zwłaszcza za czasów gry w Niemczech. Wiadomo, że kiedy młody zawodnik zaczyna zarabiać pierwsze poważne pieniądze, przeznacza je zazwyczaj na samochód, biżuterię czy markowe ubrania. Nie inaczej było z Oezilem, który od momentu przybycia do Londynu nieco wydoroślał. Zaczął ubierać się bardziej jak mężczyzna niż wyrośnięty nastolatek, ściął włosy i przestał je farbować w stylu gwiazdora muzyki pop lat 80. – Limahla, znanego nie tylko z wykonywania utworu „Never ending story”, ale także, a może przede wszystkim, z charakterystycznego uczesania.

Mesut był jednym z tych, którzy próbowali wskrzesić modę z ubiegłego stulecia w XXI w. i trzeba przyznać, że nie wyszedł na tym zbyt dobrze. Jego pasemka wywoływały raczej salwy śmiechu niż podziw, a na pewno nie taki był zamiar. Podobnie zresztą jak w przypadku połączenia ciuchów, które reprezentant Niemiec ma na sobie na załączonej fotografii. Dżinsowa, lekko wytarta kurtka, sporych rozmiarów kapelusz, spodnie z dziurami na wysokości kolan i niebieskie buty sportowe. Joanna Horodyńska i Tomasz Jacyków byliby zapewne zgodni – taki „gustowny” zestaw jest nie do przyjęcia. Zresztą nie trzeba być stałym bywalcem pokazów mody, by móc orzec, że facet ze zdjęcia wygląda niczym krzyżówka Bruno Marsa i Justina Biebera. Miejmy nadzieję, że Oezil ma za sobą już wybryki młodości i nie powróci do tak oryginalnych kreacji.

Hitler



Zapewne większość z Was, Drodzy Czytelnicy, kojarzy skecz nieistniejącego od prawie roku kabaretu „Limo”, w którym petent (Wojciech Tremiszewski) przychodzi do urzędu, gdzie można zmienić nazwisko, a osoba obsługująca go (Abelard Giza), dowiedziawszy się, że mężczyzna nazywa się Alfons Hitler, zaczyna z niego niemiłosiernie żartować. To, co dla nas wydaje się śmieszne, innych rzeczywiście może załamać, bo jak tu żyć z takim piętnem? 

Swego czasu ofiarą żartów internautów padł Gökhan İnler, grający wówczas w Udinese Calcio. Dowcipnisie wykorzystali podobieństwo jego nazwiska do niemieckiego dyktatora. Nie bez znaczenia okazał się też gest arbitra, który na pechowej dla Szwajcara fotografii ma rękę uniesioną w sposób charakterystyczny dla nazistów i wzrok utkwiony w piłkarzu. Pan w czerwonej koszulce najprawdopodobniej wskazuje na rzut rożny, jednak wyobraźnia internautów jest bezwzględna.
 
Dick Advocaat i Louis van Gaal




Tych dwóch panów, którzy widnieją na zdjęciu, nie trzeba specjalnie nikomu przedstawiać. Znani holenderscy trenerzy Dick Advocaat oraz Louis van Gaal w towarzystwie dwóch urodziwych modelek w trykotach ówczesnych zespołów szkoleniowców. Zwolniony na początku października ze stanowiska menedżera Sunderlandu Advocaat zachowuje kamienną twarz i udaje niewzruszonego na wdzięki kobiety, która widnieje przed nim. Van Gaal z kolei może pochwalić się nie tylko bujniejszą fryzurą od swego kolegi po fachu, ale także, co ważne dla mężczyzny, temperamentem. Niby patrzy w obiektyw, ale jego samcze zapędy nie pozwalają mu pozostać niewzruszonym wobec urody pani w koszulce Ajaksu Amsterdam. Stąd też lewa dłoń obecnego opiekuna Manchesteru United wędruje niebezpiecznie w kierunku pośladków modelki.

Znany z wybuchowego temperamentu trener lubi demonstrować swoją męskość nie tylko poprzez „przypadkowe” ocieranie się o ciała pięknych kobiet, ale też inne niekonwencjonalne zachowania. Włoski napastnik, Luca Toni, który występował w Bayernie Monachium w czasach, gdy zespołem z Bawarii dowodził właśnie LVG, wspominał niegdyś w wywiadzie, że na jednym z treningów drużyny jej ówczesny trener chciał udowodnić swoim podopiecznym, że jest wystarczająco odważny, aby w kolejnym meczu posadzić największe gwiazdy na ławce rezerwowych. Na potwierdzenie swoich słów… zdjął spodnie i ukazał zawodnikom Bayernu swoje, jak sam określił, „wielkie jaja”. Cóż… Chyba jednak wolimy oglądać Louisa jak adoruje modelki, niż obnażającego się przed grupą piłkarzy. Dobrze zatem, że incydent, o którym wspominał Toni, nie został uwieczniony na fotografii.

 Francesco Totti





Zapewne dziwnie musiał poczuć się Francesco Totti, słysząc o doniesieniach światowych mediów, jakoby gwiazdor Hollywood John Travolta miał być homoseksualistą. Sensacyjne wiadomości na temat aktora jak dotąd nie zostały potwierdzone, jednak jak to mówią: w każdej plotce jest ziarenko prawdy. Odtwórca głównej roli w filmie „Gorączka sobotniej nocy” od lat pozostaje w związku małżeńskim z Kelly Preston, jednak życie zna przecież historie mężczyzn, którym posiadanie żony nie przeszkadzało w potajemnych spotkaniach z przedstawicielami tej samej płci. Plotki o domniemanej odmienności Travolty nasiliły się w 2012 r., kiedy kilku dawnych współpracowników aktora stwierdziło na łamach mediów, że miał on romans m.in. z Tomem Cruise'em.

Patrząc na zdjęcia Johna i Francesco Tottiego sprzed kilkunastu laty aż dziw bierze, że media nie zaczęły spekulować o stopniu zażyłości pomiędzy dwoma dżentelmenami. Ich serdeczne uściski podczas kręcenia reklamy telewizji Sky Italia mogłyby być przecież doskonałą pożywką dla plotkarskich magazynów. Legendarny zawodnik Romy w kiczowatym, białym garniturze rodem z „Gorączki…” i Travolta w obcisłej koszulce rzymian, obaj roześmiani, dobrze czujący się w swoim towarzystwie. Wystarczy tylko znaleźć „życzliwego”, który chętnie potwierdzi (przy jednoczesnym zachowaniu anonimowości), że był świadkiem miłosnych uniesień panów i sensacja gotowa. Tylko czy Totti, mając u boku taką piękną żonę jak Ilary Blasi, pomyślał kiedykolwiek o innej kobiecie? Na mężczyzn – nawet z ciekawości – zapewne nawet nie zerka. I trudno mu się dziwić.

Mathieu Valbuena



Gdybyśmy zaczepili na ulicy pewną liczbę kobiet i zapytali, jaki jest ich ideał mężczyzny, pewnie jakieś 99 procent ankietowanych odpowiedziałoby, że powinien być przede wszystkim wysoki. Nic dziwnego, skoro panie uwielbiają paradować w butach na obcasach, czego niezbyt wyrośnięty partner mógłby im – z powodu kompleksów – zabronić. My – panowie, w okresie dojrzewania także marzyliśmy, by Stwórca nie pożałował nam centymetrów, ale jak to w życiu bywa, los nie dla każdego okazał się tak łaskawy, jak dla graczy NBA.

Wie coś o tym francuski pomocnik Mathieu Valbuena, który mierzy zaledwie  167 cm i o karierze koszykarza bądź siatkarza mógł bardzo szybko zapomnieć. Mikry wzrost nie przeszkadza mu jednak w byciu świetnym piłkarzem, potrafiącym wykorzystać swoją zwinność w pojedynkach z o wiele wyższymi od niego przeciwnikami. Reprezentant Francji nie raz i nie dwa ośmieszał boiskowych wielkoludów, ale i on sam także bywa obiektem drwin, zwłaszcza gdy zostanie sfotografowany w towarzystwie większych od siebie o głowę rywali. Tak jak na poniższym zdjęciu, kiedy walczy o piłkę z dwoma Belgami: Vincentem Kompanym (193 cm) i Marouane Fellainim (194). Aż chce się powiedzieć, że Mathieu wygląda przy nich niczym krasnal lub hobbit Frodo Baggins, główny bohater „Władcy Pierścieni”.

 Arkadiusz Milik


W trakcie ostatnich świąt Bożego Narodzenia sporo śmiechu wśród kibiców reprezentacji Polski wywołał Arkadiusz Milik, który postanowił pochwalić się zdjęciem ze swoją partnerką, Jessicą Ziółek. Młodzi zakochani są tak spragnieni siebie, że nawet przy świątecznym stole nie potrafią powstrzymać się od wzajemnych czułości. Słynący z umieszczania swoich zdjęć na różnego rodzaju portalach społecznościowych napastnik Ajaksu Amsterdam postanowił opublikować fotografię, na której widać, jak namiętnie całuje swoją sympatię. Szkopuł w tym, że czujne oko kibica dostrzegło coś zupełnie innego, i to zdecydowanie niżej niż na wysokości ust zakochanych. Widoczna erekcja młodego napastnika spowodowała, że o jego zdjęciu pisały nie tylko serwisy sportowe.

Sympatycy talentu Arka od razu zasugerowali, że jest on urodzonym „wysuniętym” napastnikiem, o czym miała świadczyć reakcja jego organizmu na czułości ze śliczną Jessicą. Warto jednak zauważyć, iż nie tylko Polak zaliczył taką wpadkę. Niemalże identycznym zdjęciem może pochwalić się Niemiec Mario Goetze, który także nie potrafił poprzestać jedynie na całowaniu swojej dziewczyny, Kathrin Brommel. Zdecydowanie więcej emocji wywołała jednak fotografia defensora Manchesteru United, Marcosa Rojo. Argentyńczyk, podobnie jak dwaj wcześniej opisywani gracze, nie mógł zapanować nad swoim ciałem, tyle że w towarzystwie… dwóch kolegów z reprezentacji – Gonzalo Higuaina oraz Ezequiela Garaya. Czyżby idealny partner dla Travolty?

John Terry i Wayne Bridge



Wszyscy doskonale pamiętamy, jak kilka lat temu życie osobiste Johna Terry'ego o mały włos nie legło w gruzach. Kolejne kochanki obrońcy Chelsea na łamach tabloidu „The Sun” przyznawały się do romansu z piłkarzem, który do momentu wybuchu afery uchodził za wzór cnót. Nikt nie przypuszczał, że z pozoru idealna głowa rodziny byłaby w stanie regularnie zdradzać swoją żonę i narażać własne dzieci na rozbicie domowego ogniska. A jednak! Anglik nie miał jednej kochanki, lecz co najmniej kilka, a najbardziej popularną z nich była Francuzka Vanessa Perroncel. 

Znana z prezentowania bielizny modelka w czasie, gdy rozpoczął się jej romans z piłkarzem, była partnerką innego futbolisty, Wayne'a Bridge'a. Były zawodnik m.in. Manchesteru City był w szoku, kiedy dowiedział się o zdradzie, a odnowieniu przyjaźni z Terrym nie chciał nawet słyszeć. Przed jednym ze spotkań drużyn obu panów nie podał ręki dawnemu kumplowi, ale nie mógł unikać go w nieskończoność, gdyż dwaj obrońcy nadal występowali w narodowej reprezentacji. Załączone zdjęcie przedstawia zwaśnionych Anglików podczas jednego ze spotkań „Synów Albionu” i widać na nim zdecydowanie, ze sama konieczność przesiadywania obok siebie wywołuje u nich złość. Mina Wayne'a mówi wszystko – gdyby piłkarz mógł, rozerwałby niewiernego Johna na strzępy. Z kolei sam skandalista próbuje udawać, że nie wie o co chodzi, narażając się na śmieszność. 

 Zinedine Zidane i Alessandro del Piero




Choć Zinedine Zidane kojarzony jest głównie z grą w reprezentacji Francji oraz Realu Madryt, należy pamiętać, ze pierwszym wielkim klubem w jego karierze był włoski Juventus. W barwach „Starej Damy” tworzył wspaniały duet z Włochem Alessandro del Piero nie tylko na boisku, ale także poza nim. To właśnie gracz reprezentacji Italii próbował ze wszystkich sił pomóc Francuzowi w szybkim zaaklimatyzowaniu się w Turynie po jego transferze z Girondins Bordeaux. Zidane'owi miały to ułatwić m.in. wspólne wyjścia do miasta, w towarzystwie Alessandro i jego przyszłej żony, Soni. 

Nieśmiały „Zizou” nie miał wtedy jeszcze swojej sympatii i mógł jedynie z zazdrością przyglądać się, jak jego kolega adoruje swoją narzeczoną. Podczas gdy urocza para wymieniała między sobą czułości, ich speszony przyjaciel zajadał się przysmakami kuchni włoskiej. Wspólne wypady z Alessandro nie poszły jednak na marne, gdyż podszkolony przez Włocha w sztuce miłosnej Zidane poznał jakiś czas później uroczą tancerkę Veronique, która specjalnie dla niego porzuciła swój zawód i poświęciła się prowadzeniu domu. Dziś państwo Zidane mogą pochwalić się trzema synami, a Alessandro najpewniej odczuwa satysfakcję, iż w pewien sposób przyczynił się do szczęścia swego przyjaciela.

 Gary Neville i Paul Scholes




Dla kibica drużyny piłkarskiej nie ma chyba piękniejszej chwili od tej, gdy jej zawodnik zdobywa bramkę, po czym zaczyna ją celebrować. Efektowne serie salt, ślizg na kolanach po murawie czy uściski z kolegami – piłkarze prześcigają się w wymyślaniu kolejnych „cieszynek”. Niektórzy z nich, by być najbardziej oryginalnymi, posuwają się do bardzo kontrowersyjnych sposobów. Tak jak dawni piłkarze Manchesteru United: Gary Neville i Paul Scholes. Ich metoda okazywania radości po strzelonej przez rudowłosego pomocnika „Czerwonych Diabłów” bramce w jednym z derbowych spotkań przeciwko Manchesterowi City polegała bowiem na obdarowaniu się soczystym całusem. 

I to nie w głowę, jak czynili to niegdyś Laurent Blanc oraz Fabien Barthez, czy w policzek, lecz w usta. Neville najpierw solidnie wyściskał swojego przyjaciela, a potem ucałował. Krótko, lecz intensywnie. Tym samym wychowankowie United narazili się na masę złośliwych komentarzy, zwłaszcza ze strony fanów „The Citizens”, jednak nic sobie z tego nie robiąc, przeszli do codzienności. Ot, zwykły buziak. Skoro dziewczyny mogą, to dlaczego nie faceci, prawda? 

 Gary Lineker




Mundial 1990 rozgrywany we Włoszech zakończył się dla Anglików niezbyt pomyślnie, gdyż zajęciem znienawidzonego przez sportowców czwartego miejsca. Jeden z piłkarzy tej reprezentacji, a mianowicie Gary Lineker, przeżył nad Adriatykiem zabawną przygodę, która została upamiętniona dzięki czujności jednego z fotoreporterów. Były napastnik Wyspiarzy przyznał się, ze podczas meczu grupowego z Irlandią nie bez powodu upadł w pewnym momencie na murawę. Arbiter spotkania i wszyscy piłkarze myśleli zapewne, że Lineker walczy z kontuzją, ale główny zainteresowany przyznał po latach, że powód jego przesiadywania na murawie był zupełnie inny. 

Otóż przed meczem znany ze swojej aktywności na Twitterze były gwiazdor Premier League odczuwał silny ból brzucha, ale nie chcąc zawieść swoich kolegów z drużyny, postanowił wystąpić przeciwko Irlandii. Mimo nasilającego się bólu atakujący Anglii już w 8. minucie spotkania wpisał się na listę strzelców, lecz złe samopoczucie coraz bardziej dawało mu się we znaki. Punkt kulminacyjny złego stanu piłkarza nastąpił jakiś czas później, gdy podczas walki z jednym z obrońców Lineker, jak sam przyznał, „narobił w spodnie”. Z tego właśnie powodu co chwilę lądował na swoich czterech literach, próbując oczyścić się przez mokrą murawę. Piłkarz przyznał, że było to najgorsze zdarzenie w jego bogatej karierze, ale dziś wspomina je z uśmiechem na ustach.  
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Mesut Özil Gary Lineker Louis van Gaal Mathieu Valbuena John Terry Alessandro Del Piero Paul Scholes
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.