Jak bronić, czyli o grze trójką z tyłu

rok temu Jak bronić, czyli o grze trójką z tyłu

W kolejnym tekście poświęconym tematyce taktycznej przyglądamy się wariantom obrony w ustawianiach z trójką stoperów.

Ustawienia z trzema obrońcami są obecnie stosowane znacznie rzadziej niż te z klasyczną, czteroosobową formacją defensywną. Przyczyny są tego co najmniej dwie. Po pierwsze, trendem od lat już dominującym we współczesnym futbolu jest gra nie dwoma, a jednym napastnikiem. Ustawienie takie jak w szczególności 1-3-5-2, ze względu na obecność trzech środkowych defensorów, w starciach z drużynami korzystając z systemów z dwoma napastnikami pozwala zachować nad nimi przewagę liczebną. Ów trzeci „ekstra” stoper zapewnia asekuracje dwóm pozostałym, w razie potrzeby może również podwajać jednego z atakujących rywali. Tymczasem gdy rywali w pierwszej linii mają tylko jednego gracza – vide 1-4-2-3-1 – pojawiają się problemy związane z tą nadwyżką. Kto ma kryć napastnika rywali? Co w tym momencie mają robić pozostali stoperzy? Po drugie – w czym zawiera się pierwsza kwestia – systemy z trzema środkowymi obrońcami są naprawdę niełatwe do stosowania w praktyce. Należyta implementacja takiego systemu wymaga nie tylko wielu godzin treningu taktycznego, ale również potrzebni są do tego zawodnicy o wysokich umiejętnościach techniczno-taktycznch oraz piłkarskiej inteligencji. Coś na ten temat wie Robert Podoliński.

W ustawieniach z trójką stoperów miejsce na flankach zajmują z reguły wahadłowi (ang. wing-backs). Zawodnicy ci w fazie ataku operują wysoko, jako skrzydłowi, w fazie obrony zaś pełnią rolę bocznych defensorów. Nie jest to jednak jedyna możliwa strategia gry obronnej w tego rodzaju ustawieniach. Decydując się nań, trenerzy mają do wyboru trzy zasadnicze warianty. Tym, co je różni, jest rola, jaką w fazie obrony pełnić mają zawodnicy operujący w bocznych sektorach boiska.

PIĘCIU OBROŃCÓW

Najbardziej intuicyjny i bodaj najłatwiejszy w praktyce wariant. Wyjściowe 1-3-5-2 przechodzi w fazie obrony w 1-5-3-2/1-5-4-1 – stoperzy wraz z wahadłowymi, którzy w fazie obrony stają się bocznymi obrońcami, tworzą pięcioosobową formację obronną. 

W taki właśnie sposób gra np. Torino pod wodzą Giampiero Ventury, z Kamilem Glikiem jako tym stricte środkowym obrońcą,  tak też Louis van Gaal doprowadził Holendrów do brązowego medalu na ubiegłorocznym mundialu.

Torino w fazie obrony podczas wyjazdowego meczu z Interem Mediolan. Trójka stoperów to Nikola Maksimović, Kamil Glik i Emiliano Moretti. Po bokach wahadłowi Cristian Molinaro i Matteo Darmian. Analizę z tego meczu możesz przeczytać TUTAJ.

W tym wariancie pozycje wahadłowych są absolutnie kluczowe. Zawodnicy ci muszą nie tylko mieć w równym stopniu opanowane umiejętności gry w destrukcji w ofensywie, ale również dysponować żelazną kondycją. W fazie ataku bowiem ich rolą jest oskrzydlanie konstruowanych akcji, natomiast po stracie piłki – niezależnie od tego, jak wysoko są akurat ustawieni – muszą oni wrócić za swoimi skrzydłowymi i odbudować ustawienie w fazie obrony. To powoduje, że dla należytego wywiązywania się z obowiązków defensywnych, konieczne jest wyważenie, na ile wahadłowi mogą sobie pozwolić w fazie ataku.

CZTERECH OBROŃCÓW 

W tym wariancie do trójki stoperów w fazie obrony dołącza tylko jeden z graczy operujących na flankach. Może to być jeden z dwóch wahadłowych, a to, który zajmie w danym momencie miejsce na boku defensywy, będzie zależało od konkretnej sytuacji meczowej. Rozwiązanie to jednak nie należy do najłatwiejszych – wymaga wysokich umiejętności taktycznych oraz zgrania stoperów z wahadłowymi – i częściej spotyka się jednak ustawienia z jednym tylko klasycznym wahadłowym. Zawodnik ten w fazie obrony ma za zadanie zająć miejsce na boku defensywy, rolę zaś drugiego z bocznych defensorów pełni jeden ze stoperów (półśrodkowy).

Przykładem praktycznego wykorzystania tego wariantu było niedawne spotkanie Interu Mediolan z Juventusem Turyn. Massimilano Allegri na bokach wystawił Patrice’a Evrę oraz Juana Cuadrado: pierwszy w fazie obrony grał jako lewy obrońca, nie angażując się aż tak mocno w fazę ataku, drugi zaś operował wysoko, jako klasyczny skrzydłowy, koncertując się w przeważającym stopniu na fazie ataku. Miejsce na prawej stronie czteroosobowego bloku obronnego zajmował natomiast Andrea Barzagli


Wariant ten daje szkoleniowcom możliwość skorzystania z klasycznego skrzydłowego, który może nie mieć umiejętności predestynujących do roli  wahadłowego, a w szczególności  gry w destrukcji oraz odpowiedniego poziomu dyscypliny taktycznej, jeżeli idzie o powrót do defensywy i odbudowanie ustawienia. Dzięki zaś zwolnieniu z obowiązków defensywnych bocznego obrońcy, zawodnik ten może skoncentrować się na fazie ataku, a co za tym idzie – lepsze wykorzystanie weń danej flanki. 

W tym wariancie możliwe jest także jeszcze inne rozwiązanie, a mianowicie – uzupełnienie linii obrony przez jednego z defensywnych pomocników. W takim wypadku jako boczni obrońcy operować będą dotychczas półśrodkowi,

TRZECH OBROŃCÓW

Wariant zdecydowanie najbardziej ryzykowny. Linię obrony tworzą wówczas trzej gracze, którzy odpowiadają za całą szerokość boiska, co jest znacznie trudniejsze, niż gdy formację obronną tworzy czwórka defensorów. Jeżeli trójka ta będzie grała blisko siebie – czyli tak, jak powinna – wolne przestrzenie będą tworzyły się w bocznych sektorach boiskach. Z taką sytuacją radzić sobie będą musieli poprzez odpowiednio szybkie i zsynchronizowanie przesuwanie w poziomie, tym niemniej wolnego miejsca na drugim ze skrzydeł będzie istotnie więcej aniżeli przy czterech obrońcach. Jeżeli jednak – niezależnie od przyczyny – odległości między obrońcami będą większe, to co prawda półśrodkowi obrońcy w teorii zapewnią lepsze zabezpieczenie dla bocznych sektorów boiska, ale pociągnie to za sobą ryzyko wykorzystania przez rywali wolnych przestrzeni tworzących się pomiędzy środkowymi obrońcami.

W ubiegłym sezonie głośno było o zwycięstwie Valencii nad Realem Madryt, które zakończyło passę 22 kolejnych wygranych „Królewskich”. Nuno Espirito Santo, decydując się na ustawienie 1-3-5-2,  podjął spore ryzyko decydując się na trzyosobową formację obronną przeciwko tercetowi BBC. Formację defensywną tworzyli Lucas Orban, Nicolas Otamendi i Skhordan Mustafi; skrzydłowi – Pablo Piatti (zmieniony przez Jose Gayę) oraz Antonio Barragan w fazie obrony operowali znacznie wyżej, w drugiej linii, nie zaś jako boczni obrońcy. W analizie tego meczu pisałem (całość TUTAJ): 

Pomimo ustawienia z trzema obrońcami, wariant obrany przez Espirito Santo różnił się od tych najczęściej stosowanych obecnie w Europie. Mianowicie, nie było w zespole gospodarzy wahadłowych (wing-backs), łączących zadania w ofensywie z obowiązkami w destrukcji. W zależności od tego, czy zespół jest nastawiony bardziej lub mniej defensywnie, wahadłowi formują odpowiednio pięcioosobową lub czteroosobową linię obrony. W pierwszym przypadku obaj cofają się na pozycje bocznych obrońców, z kolei w drugim miejsca na boku defensywy zajmuje tylko jeden. Valencia natomiast przez sporą część meczu broniła trzema zawodnikami, momentami tylko przechodząc na linie czteroosobową. Orbana, Otamendiego i Mustafiego z rzadka wspomagali skrzydłowi – częściej Barragan niż Piatti/Gaya, z reguły jeden z nich, a nie obaj równocześnie; większe wsparcie dla obrońców stanowił zaś Perez, który w razie potrzeby zajmował miejsce na środku defensywy, obok Otamendiego, pozwalając w ten sposób Orbanowi lub Mustafiemu przesunąć się na pozycję odpowiednio lewego lub prawego obrońcy. W rezultacie głębiej musieli się cofnąć i Parejo, i Gomes, operując w fazie obrony jako duet defensywnych pomocników.
(…)
Wracając do Valencii, Espirito Santo ustawił swoich graczy bardzo ofensywnie. Szkoleniowiec gospodarzy podjął ryzyko w defensywie, wystawiając trzech obrońców przeciwko trzem atakującym Realu. Piatti/Gaya oraz Barragan operowali jako skrzydłowi, bardzo wysoko (także w fazie obrony) koncentrując się przede wszystkim na ofensywie. Do tego dwaj napastnicy w typie „9”. Wszystko po to, by po odzyskaniu piłki momentalnie wyprowadzić szybki atak; w tym zaś brało udział czterech, pięciu lub nawet sześciu zawodników gospodarzy, w tym szeroko ustawieni skrzydłowi. Gdyby ci ostatni w większym stopniu angażowali się w fazę obrony, musieliby zająć pozycje zdecydowanie głębiej (nawet w linii obrony) i nie byliby w stanie tak szybko dołączyć do wyprowadzających atak partnerów. Trzeba jednak zauważyć, że nie chodziło tu tylko o kontrataki. Również w ataku pozycyjnym, Valencia przesuwała się możliwie blisko bramki Casillasa – od wysoko ustawionej linii obrony, przez ustawionych za plecami napastników Gomesa i Parejo, a także skrzydłowych, po raz po raz wbiegających w pole karne Realu Alcacera i Negredo.




MATEUSZ JAWORSKI
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Hiszpania
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.