Przeraźliwe gwizdy i równie przeraźliwe widowisko w Krakowie

rok temu Przeraźliwe gwizdy i równie przeraźliwe widowisko w Krakowie
fot. Aleksandra Sieczka

Wisła po zwycięstwie w Białymstoku kolejny raz w historii pracy Kazimierza Moskala w Krakowie traci punkty, a Ruch nie był w stanie poważnie zagrozić bramce Cierzniaka. Przy Reymonta smutny remis.

W piątkowy wieczór na stadionie w Krakowie pojedynek na ilość wymienionych podań stoczyły dwie drużyny, które w poprzedniej kolejce odnotowały zwycięstwa. Piłkarze Kazimierza Moskala w ładnym stylu pokonali w Białymstoku Jagiellonię, a Ruch po kolejnym trafieniu Mariusza Stępińskiego odniósł domowe zwycięstwo ze Śląskiem Wrocław. Celowo nazywamy ten mecz „pojedynkiem na ilość wymienionych podań”, bo zawodnicy obu drużyn byli oszczędni w golach i stwarzanych sytuacjach pod bramką przeciwnika.

Strzelec Stępiński

O tym istotnym elemencie piłkarskiego rzemiosła szczególnie zapomnieli piłkarza Waldemara Fornalika, którzy po godzinie gry mieli zero strzałów celnych, na zero ogółem. Słabe spotkanie rozgrywała najjaśniejsza postać chorzowskiego zespołu – Mariusz Stępiński. Były napastnik Wisły Kraków jest wyróżniającym zawodnikiem swojej drużyny i to głównie dzięki niemu Ruch zajmuje bezpieczną lokatę w środku tabeli. Stępiński w ostatnich czterech spotkaniach w których „Niebiescy” zdobywali bramki wpisywał się na listę strzelców, a liczba siedmiu zdobytych goli daje mu miano najlepszego Polaka w klasyfikacji strzelców Ekstraklasy. W dodatku napastnik Ruchu zapisał się już w historii klubu w zestawieniu zawodników z największą liczbą bramek w pierwszych trzynastu spotkaniach. Nikt obok Mariusza Śrutwy (7 bramek/13meczów), Krzysztofa Warzychy (12 bramek/13meczów) i Ernesta Wilimowskiego (26 bramek/13 meczów) nie dorównał Stępińskiemu.

W dzisiejszym meczu młody napastnik Ruchu miał trudne zadanie. Arkadiusz Głowacki jest najostrzej grającym obrońcą Ekstraklasy, o czym przekonał się nie tylko Stępiński, ale również Kamil Mazek. Po pierwszej bezbarwnej części gry, snajper Ruchu obudził się w drugiej połowie, ale Głowacki z Sadlokiem pozwolili mu na jeden groźny strzał (jedyny celny zespołu!), który na rzut rożny odbił Cierzniak.

Przypadki Kazimierza Moskala

Po świetnym spotkaniu w Białymstoku piłkarzy Wisły Kraków czekał ciężki pojedynek z Ruchem Chorzów. Trzynastokrotni mistrzowie Polski wielokrotnie mieli problemy w spotkaniach z chorzowianami, a w ostatnich latach na własnym boisku pokonali rywali 25 września 2011 roku!

Statystyka wyrównanych pojedynków to jedno. Kazimierz Moskal w marcu tego roku po raz trzeci objął drużynę Białej Gwiazdy, ale do tej pory nie potrafi przerwać passy straconych punktów po wygranym meczu. Na przełomie listopada i grudnia 2011 roku, kiedy były pomocnik Wisły drugi raz przejął zespół po swoim byłym szefie, Biała Gwiazda wygrała mecze ze Śląskiem Wrocław i Widzewem Łódź (oba w stosunku 1:0). Od tamtego czasu krakowianie pod wodzą Moskala nie są w stanie po zwycięskim spotkaniu pokonać rywala i dziś również nie zdołali tego odmienić.

Do bólu przewidywalni

Nawet w polskiej Ekstraklasie zwycięstwa nie przychodzą z dziecinną łatwością. Większość zespołów w stawce posiada niezłą formację defensywną, którą wspierają wybiegani pomocnicy. Taka charakterystyka trafnie opisuje zespół z Chorzowa, którego nie da się pokonać grając w ten sposób, co wiślacy.

Podopieczni Kazimierza Moskala przez większą część spotkania dominowali na boisku. Głowacki, Sadlok, Jović, Mączyński, Uryga, Popović wymienili między są bardzo dużo krótkich podań, ale wykreowało to bardzo mało sytuacji podbramkowych. Chociaż gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce (59 %-41%), to największe zagrożenie stwarzali po piłkach posyłanych do Guerriera (51% wszystkich ataków). Haitańczyk dochodził do tych piłek, ale obrońcy Ruchu byli przygotowani na taką ewentualność i publiczność w Krakowie nie miała tego wieczoru powodów do radości.

Po dzisiejszym meczu duże pochwały należą się opiekunowi Ruchu Chorzów. Waldemar Fornalik świetnie ustawił swoich zawodników, którzy swobodnie wymieniali piłkę w środkowym sektorze boiska, ale mieli spore problemy z rozgrywaniem piłki w obrębie pola karnego chorzowian. Jedynym mankamentem w grze gości było kreowanie sytuacji pod bramką Cierzniaka, a jeden celny strzał Stępińskiego nie mógł dać trzech wyjazdowych punktów. Piłkarze trenera Fornalika nie wygrali w delegacji od 3 sierpnia, kiedy w Kielcach pokonali Koronę, a następna okazja nadarzy się 21 listopada w Łęcznej. 

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Wisła Kraków Ruch Chorzów Mariusz Stępiński Wilde Donald Guerrier Kazimierz Moskal Waldemar Fornalik Ekstraklasa Polska Haiti Trenerzy
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.