Cracovia utopiła się we własnej Kałuży: niespodzianka w PP

rok temu Cracovia utopiła się we własnej Kałuży: niespodzianka w PP

Piłkarze obydwu zespołów stworzyli świetne widowisko, które do ostatnich minut trzymało w napięciu wszystkich kibiców. Ostatecznie po meczu łzy szczęścia wylali fani Zagłębia Sosnowiec, których drużyna awansowała do półfinału.

Odkąd w poprzedniej edycji rozgrywek o Puchar Polski rewelacją zostali piłkarze Błekitnych Stargard Szczeciński, to w każdym meczu bliższe naszym sercom są drużyny skazywane na porażkę. Przed spotkaniem Cracovii z Zagłębiem na miano faworyta zasłużyli gospodarze, którzy zwycięstwem w Sosnowcu wypracowali sobie minimalną przewagę i ta pewność siebie zgubiła krakowian w pierwszej połowie.

Piłkarze Jacka Zielińskiego grali jedynie przez pierwsze dziesięć minut, w których blisko strzelenia bramki był Boubacar Diabang. Najpierw piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek, a kilka chwil później Senegalczyk nie doszedł do świetnego zagrania Mateusza Cetnarskiego. Zawodnicy Zagłębia dali się wyszumieć gospodarzom i sami zaczęli coraz groźniej atakować bramkę Pilarza. Pierwszy sygnał ostrzegawczy dla Cracovii wysłał Łukasz Matusiak, który niecelnym strzałem zakończył misternie budowaną akcję gości. Raptem trzy minuty później bramkarz „Pasów” po raz pierwszy wyciągał piłkę z siatki. Jaroszyński zostawił zbyt dużo wolnego miejsca Jakubowi Wilkowi, który posłał dokładne dośrodkowanie wprost na nogę Martina Pribuli i goście objęli prowadzenie. Krakowianie natychmiast rzucili się do odrabiania strat, ale bezmyślny faul Covilo w polu karnym spowodował, że na przerwę schodzili ze stratą dwóch bramek.

Druga połowa w wykonaniu piłkarzy Zagłębia przypominała klasyczną obronę Częstochowy. Jacek Zieliński dokonał roszad w składzie:  zdjął Mateusza Cetnarskiego, za którego wszedł Hubert Wołąkiewicz, co skutkowało przesunięciem Miroslava Covilo na pozycję defensywnego pomocnika. Bośniak wraz z Damianem Dąbrowskim zdominowali środek boiska, przez co sosnowiczanie mieli spore kłopoty z rozegraniem piłki. Jednak zmiany zawodników i momentami druzgocąca przewaga Cracovii nie dała jej wymiernych skutków w postaci goli. Mimo stuprocentowych sytuacji Covilo, Jendriska i Diabanga piłkarze „Pasów” nie strzelili nawet jednej bramki, która dawałaby im co najmniej trzydzieści minut dogrywki.

Kapustka na trybunach

Na boisku nawet na moment nie pojawił się Bartosz Kapustka. Piłkarz Cracovii padł "ofiarą" meczów Pucharu Polski rozgrywanych bezpośrednio po przerwie reprezentacyjnej. Jego miejsce na boisku zajął Boubacar Diabang, który płynnie wymieniał się pozycjami z Erikiem Jendriskiem. Przy odrobinie większej dawce szczęścia, Senegalczyk co najmniej jedną sytuację zamieniłby na gola. Jacek Zieliński zdecydował się nieco poeksperymentować, wykorzystując rangę rozgrywek i sam brak reprezentanta Polski , stąd lekkie przesunięcie Miroslava Covilo.

Bośniak pierwszą połowę rozegrał na pozycji środkowego obrońcy, ale nie był to udany test. Nominalny defensywny pomocnik w 40. minucie sfaulował w polu karnym Paluchowskiego, czym wbił gwóźdź do trumny krakowian. W przerwie Covilo został przesunięty do drugiej linii, a jego miejsce w obronie zajął Hubert Wołąkiewicz. Wejście byłego kapitana Lecha Poznań uspokoiło grę gospodarzy, którzy natychmiast skupili się na odrobieniu strat.

Bez kompleksów

Piłkarze Artura Derbina swoją postawą w dzisiejszym meczu zasłużyli na miano „wizytówki I ligi”. Sosnowiczanie przyjechali do Krakowa z wysoko podniesionym czołem i pewnością swoich umiejętności. Obie drużyny deklarowały chęć zagrania w finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym w Warszawie, ale to goście zrobili wszystko, aby postawić kolejny krok naprzód.

Gromkie brawa należą się piłkarzom Zagłębia szczególnie za grę w pierwszej połowie. Podopieczni trenera Derbina najpierw przetrzymali pierwsze ataki Cracovii, by później zadać dwa zabójcze ciosy. Pochwały należą się Łukaszowi Matusiakowi, Martinowi Pribule, Jakubowi Wilkowi, Adrianowi Paluchowskiemu i szkoleniowcowi. Wymienionym zawodnikom: za walkę i wiarę w końcowy sukces, a trenerowi za odważne ustawienie zespołu, który pomimo cierpienia w drugiej połowie, wywalczył awans do półfinału Pucharu Polski. Sen sosnowiczan trwa i oby trwał jak najdłużej. 

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Sebastian Dudek Martin Pribula Miroslav Čovilo Cracovia Zagłębie Sosnowiec Polska Puchar Polski
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.