Nieustępliwość, walka i zaangażowanie: Legia po 3 miesiącach wygrywa w Lidze Europy

rok temu Nieustępliwość, walka i zaangażowanie: Legia po 3 miesiącach wygrywa w Lidze Europy
fot. Aleksandra Sieczka

Legia w przeciwieństwie do poznańskiego Lecha rozgrzała serca swoich kibiców i mroźny wieczór zakończyła zwycięstwem. Zwycięstwem, którego wynik nie odzwierciedla całego przebiegu spotkania.

Jak długo będziemy jeszcze czekać na kolejne zwycięstwo Legii w Lidze Europy? Przed rozpoczęciem meczu na Łazienkowskiej odpowiedzi na to pytanie szukali kibice zgromadzeni na stadionie i przed telewizorami. „Wojskowi” po ostatniej porażce z Club Brugge trzy spotkania zakończyli z kompletem wygranych i właśnie w dobrej formie swojego zespołu, fani upatrywali szansę na pokonanie Duńczyków.

Strzelać jak Ibrahimović

27 sierpnia w meczu przeciwko Zorii Ługańsk piłkarze Legii zanotowali ostatnie zwycięstwo w rozgrywkach Ligi Europy. Tamten pojedynek warszawscy kibice zapamiętali nie tylko dzięki dużej liczbie bramek (strzelonych i straconych), ale przede wszystkim dzięki grze dwójki napastników: Nemanji Nikolicia oraz Aleksandara Prijovicia. Współpraca snajperów układała się na tyle dobrze, że wicemistrzowie Polski gromili swoich ligowych przeciwników, a Henning Berg był wtedy pewny swojej posady.

Kibice warszawskiego zespołu mając w pamięci tamte występy domagali się gry dwójką napastników. Trener Czerczesow w meczu z Duńczykami postawił na duet szwajcarsko-węgierski i nie zawiódł się. Od pierwszych minut Nikolić z Prijoviciem szukali się na boisku i wspólnymi siłami starali się rozmontować obronne szyki FC Midtjylland.

W 35. minucie po pięknym strzale głową byłego napastnika Bolusporu, na prowadzenie wyszli gospodarze, ale cała drużyna wicemistrzów Polski zasługiwała na wielkie brawa. Od pierwszej minuty spotkania podopieczni Stanisława Czerczesowa grali bardzo blisko przeciwników. Pressing Legii zaczynał się od zawodników pierwszej linii, a po stracie piłki wszyscy walczyli o jej odzyskanie. Gra z takim zaangażowaniem wzbogacona o błyskawiczne próby przejścia z defensywy do ataku oraz dobrą współpracę powinna zostać okraszona większą liczbą bramek. Zwłaszcza, że okazji ku temu nie brakowało, a Nikolić długo będzie pamiętał sytuację z 30. minuty, kiedy nie czysto trafił w piłkę w okolicach 11 metra.

Walka, walka, walka

Dobra gra Legii sprawiła, że piłkarze gości tylko raz (i to w doliczonym czasie gry) zagrozili Arkadiuszowi Malarzowi. Chociaż piłka nieznacznie minęła prawy słupek bramki gospodarzy, trener Thorup miał sporo pretensji do swojej drużyny. W trakcie pierwszej połowy Duńczycy oddawali strzały, ale wszystkie niecelne. Aby móc liczyć co najmniej na remis, goście musieli w ostatnich trzech kwadransach zrobić piekło polskiemu bramkarzowi.

Jednak Arkadiusz Malarz będzie miło wspominał dzisiejszy mroźny wieczór. Chociaż początek drugiej połowy należał do drużyny gości, którzy rzucili się do ataku, to pomijając interwencję z 54. minuty nominalny zmiennik Dusana Kuciaka dobrze wykonał swoją robotę. We wspomnianej sytuacji były bramkarz GKS Bełchatów wypuścił piłkę po strzale Royera, ale była to jedna z dwóch jego interwencji. W 83. minucie fantastycznym wyjściem z bramki przerwał groźną akcję gości, czym udowodnił, że jest godnym zmiennikiem słowackiego golkipera.

Druga część spotkania przypominała pierwsze trzy kwadranse. Duńczycy starali się rozgrywać piłkę, ale momentami robili to w tak monotonny sposób, że grający blisko nich legioniści bez problemów odbierali im piłkę i wyprowadzali kontrataki. W tych brylował Iwan Trickovski, który miał kilka doskonałych sytuacji do skutecznego rozegrania piłki, ale zawsze górę brał jego egoizm i na tablicy wyników widniało tylko jednobramkowe zwycięstwo . 

Wicemistrzowie Polski po golu Prijovicia pokonali FC Midtjylland i awansowali na trzecie miejsce w tabeli grupy D. Pierwsze po trzech miesiącach zwycięstwo wlało trochę nadziei w serca warszawskich kibiców, którzy stracili wiarę w awans do kolejnej rundy Ligi Europy. Warszawski niedosyt czuć nawet w najbardziej oddalonych od stolicy rejonach Polski. Gdyby Czerczesow wcześniej objął Legię, strata do Piasta w Ekstraklasie byłaby mniejsza, a o awans do fazy pucharowej byłoby łatwiej. Chociaż to tylko gdybanie, nie chcemy być w skórze kibiców wicemistrzów Polski, którym pozostaje emocjonowanie się jedynie krajowymi rozgrywkami.

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Legia Warszawa FC Midtjylland Liga Europy Polska Aleksandar Prijović Nemanja Nikolić Dania Węgry Szwajcaria
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.