Rola 12. zawodnika: Jaga dobija "osłabionych" Miedziowych

rok temu Rola 12. zawodnika: Jaga dobija
fot. Aleksandra Sieczka

Chociaż po godzinie spotkania wydawało się, że w Lubinie tylko hula wiatr, białostoczanie zatroszczyli się, aby nawet słabe widowisko zyskało jednego świetnego aktora.

Piłkarze Michała Probierza musieli odbyć długą podróż, aby w końcu przez Niecieczę i Głogów trafić do Lubina. Białostoczanie mimo wielu dni spędzonych w podróży, w bojowych nastrojach przyjechali na stadion przy ul. Marii Skłodowskiej-Curie, aby zrewanżować się „Miedziowym” za wcześniejsze dwie porażki w Białymstoku.

Zatrzymany duet J&J

Podopieczni Piotra Stokowca ostatnie dwie ligowe kolejki rozgrywali na wyjazdach w Bielsko-Białej i Kielcach. Lubinianie po dobrej grze przywieźli z delegacji sześć punktów, a największe zasługi w obydwu zwycięstwach przypadły Jarosławowi Jachowi oraz Łukaszowi Janoszce. Środkowy obrońca i skrzydłowy spisali się w nich na tyle dobrze, że w pamięci kibiców utkwili jako główni architekci zwycięstw zespołu. Jednak w dzisiejszym spotkaniu wspomniani bohaterowie zamiast nazwisk wyświetlanych w rubryce strzelców, z niepokojem wypatrywali okazji do zdobycia bramki. Tych brakowało, a Jach swoje rozczarowanie wyładował na piłce, którą umieścił we własnej siatce.

Odrobiona praca domowa

Piłkarze Jagiellonii w teorii mieli bardzo dużo czasu na przygotowania do dzisiejszego meczu. Po przełożonym sobotnim spotkaniu w Niecieczy zawodnicy Michała Probierza wsiedli w autokar i pojechali do Głogowa, gdzie w spokoju ćwiczyli zagrania, które miały być receptą na zatrzymanie „miedziowych”. Białostoczanie doskonale pamiętali dwa ostatnie pojedynki z drużyną Piotra Stokowca, które przegrali po podobnych zagraniach przeciwników. Piłkarze „Jagi” od pierwszego gwizdka sędziego Krasnego pokazali, że przymusowych wakacji nie stracili na podziwianie śląskich widoków i nie pozwolili gościom grać swojej piłki.

- To bardzo poukładana drużyna, która potrafi grać. Mają też swoje słabości, które musimy wykorzystać – mówił przed meczem trener Probierz. Opiekun białostoczan zdawał sobie sprawę z mocnych stron gospodarzy. Doskonale opanowane stałe fragmenty gry, dynamiczna gra skrzydłowych oraz groźne ofensywne wejścia Cotry. Piłkarze Jagiellonii zaczęli od zneutralizowania tych aspektów gry. Wysoka koncentracja przy rzutach rożnych i wolnych, głębsza gra Przemysława Frankowskiego, którego zawsze wspierał kapitan żółto-czerwonych Martin Baran (Rafał Grzyb rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych). Jeśli dodamy do tego ulubione ustawienie drużyny na własnym polu karnym i czekanie na okazję do kontrataku. Brzmi jak idealna recepta na zwycięstwo.

Oglądając dzisiejsze spotkanie można było dojść do wniosku, że zarówno zawodnicy Zagłębia, jak również Piotr Stokowiec nie wiedzą co się dzieje na boisku. „Miedziowi” od samego początku długo rozgrywali piłkę, ale w takim tempie, jakby nie chcieli rozczarować swoich kibiców, którzy nie mogli oglądać tego spotkania na stadionie. Doprowadziło to do tego, że lubinianie wymienili łącznie blisko 540 podań (71 procent udanych zagrań), ale większość z nich miała miejsce na własnej połowie lub na środku boiska. Taka gra była wodą na młyn dla białostoczan, którzy cofnięci całym zespołem przechwytywali piłkę w środkowej strefie i błyskawicznie znajdowali się pod bramką Polacka.

Porażka musi dać dużo do myślenia trenerowi Zagłębia. Jego drużyna nie potrafi wygrać na własnym boisku już od czterech meczów z rzędu, a dziś pod bramką Bartłomieja Drągowskiego nie zdołała oddać ani jednego celnego strzału. Dodatkowo Stokowiec nie ma pomysłu na poprawę gry swoich prawych obrońców. Właśnie stroną Todorovskiego najwięcej akcji przeprowadziła Jagiellonia, a dwójka Karol Mackiewicz i Piotr Tomasik momentami siała spustoszenie na połowie lubinian. Właśnie prawi obrońcy są najsłabszym punktem lubińskiego zespołu, bez względu na to, czy gra Macedończyk, czy Damian Zbozień. Białostoczanie bezwzględnie to wykorzystali.

Dzisiejsze zwycięstwo jest podwójnym sukcesem całej Jagiellonii. Piłkarze Michała Probierza udowodnili, że warto zaufać zarówno trenerowi, jak i im samym i dziś odpłacili się zwysięstwem. Wygrana właśnie z Zagłębiem smakuje najlepiej. Piotr Stokowiec w sezonie 2013-14 trenował białostocki klub, wraz z nim do Lubina udał się Jakub Tosik (dziś nie grał z powodu kontuzji), a ostatnie dwa spotkania w Białymstoku skończyły się triumfem Zagłębia. Dzięki zdobytym trzem punktom Jagiellonia kontynuuje serię dwóch meczów bez straty gola (przed 18. Kolejką wraz z Podbeskidziem miała najwięcej straconych bramek) i mały kroczkami wychodzi z kryzysu, jaki dopadł drużynę w ostatnich tygodniach. 

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Zagłębie Lubin Jagiellonia Białystok Ekstraklasa Polska Jarosław Jach Łukasz Janoszka Karol Mackiewicz Karol Świderski
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.