Niebiesko-biała tama na Wiśle

rok temu Niebiesko-biała tama na Wiśle
fot. Aleksandra Sieczka

Pełna kontrola gry, Pawłowski wyrywający poprzeczkę i Rudnevs w masce Dudki. Lokomotywa mknie w górę tabeli!

Przyjmij – zagraj (bo okoliczności sprzyjają)

Zacznij wysoko i… wykorzystaj szansę. Tak w prosty sposób można opisać osiągnięcie Lecha z początku spotkania z krakowską Wisłą. Poznaniacy napakowali się pozytywną energią, która wymieszana ze wzrastającą wolą walki doprowadziła do wytworzenia się unikalnego zaangażowania. Lokomotywa parła do przodu. Zdobywała teren. Zaczynano w strefie defensywnej, gdzie Kamiński wychodził nieco wyżej, by mocnym i dokładnym podaniem uruchomić kolegów-skrzydłowych. Tutaj rozpoczynała się prawdziwa gra.

Poznaniacy potrafili ruszyć z szybką kontrą, dobrze rozkładając siły na całą szerokość boiska.

W grze gospodarzy widoczne były te mechanizmy, które od dłuższego czasu kotłowały się gdzieś tam między nogami, ale nie były kontrolowane. Teraz, z Jevticiem na skrzydle, potencjał mógł zostać w pełni uwolniony. Szwajcar nie tylko mógł rozwinąć skrzydła, ale wymieniał się pozycją z Kownackim nominalnie ustawionym w centralnej części ataku – taki zwód mylił Głowackiego i umożliwiał młodemu lechicie przedarcie się pod bramkę Cierzniaka. Nie miałoby to racji bytu bez regulacji tempa. Z każdym, kolejnym kontaktem z piłką gra „Kolejorza” nabierała rumieńców. Boczne sektory były mocno eksploatowane i naznaczone ogromną dozą ruchliwości – Pawłowski dobrze dogadywał się z Linettym, przez co obaj panowie bez większych problemów mylili defensywę „Białej Gwiazdy”.

Podopieczni Urbana od 20. minuty mieli ułatwione zadanie po tym, jak z boiska wyleciał Sadlok – sędzia wskazał na wapno za faul na Linettym. Wprawdzie obrońca wjechał w młodego lechitę od tyłu i to równolegle do jego biegu, ale nie było to brutalne przewinienie, więc teoretycznie arbiter mógł go zachować na boisku. Karnego na bramkę pewnie zamienił Kownacki. Młody zawodnik wykazał się ogromnym spokojem i pewnością przy wykonywaniu jedenastki.

Nowe-stare role

Trener Urban zdecydował się wystawić Jevticia na skrzydle, co okazało się być strzałem w dziesiątkę. Szwajcarski pomocnik był bardzo aktywny, wykorzystywał swoją szybkość i bez większych problemów zdobywał teren nie marnując żadnej piłki. Wręcz przeciwnie, z lekkością gasił je do nogi i natychmiastowo ruszał dalej, w głąb połowy „Białej Gwiazdy”. Takie ustawienie pozwoliło mu rozwinąć skrzydła i udowodniło, że Lech jest w stanie grać na… dwa skrzydła. Zwykle poznaniacy musieli sobie radzić albo z Dariuszem „bez głowy” Formellą, albo Lovrencsicsem, który w ostatnich meczach bezmyślnie i mechanicznie pakował piłki w pole karne rywala. Jevtić po boisku poruszał się z wyczuciem, dobrze utrzymywał się przy futbolówce i był ciągle w gotowości.  Wprowadzenie Szwajcara „na nowo” do składu wniosło ogromne ożywienie w szeregi „Kolejorza”. Dzięki takiemu ustawieniu możliwa była nie tylko wymienność pozycji na linii Jevtić-Kownacki, ale i pełnia wykazania potencjału Lecha i jego gry na jeden kontakt – panowie z linii ofensywnej rozumieli się bez słów.

Kreatywność poznaniaków nie miałaby racji bytu bez po raz kolejny świetnego Linettego. Pomocnik odbierał piłkę w środkowej strefie boiska, zabierał się z nią na pełnym sprincie pod pole karne Cierzniaka, dobrze nią rozprowadzał, potrafił się fajnie zastawić i nie miał najmniejszych problemów z wprowadzeniem do gry dziecięcej zabawy „piłka parzy”.

O słabości wiślaków mówi postawa jeszcze jednego zawodnika, który w pierwszej części spotkania spisywał się bez zarzutów. Dariusz Dudka podłączał się do ofensywy (nie, to nie jest błąd w druku) i mógł nawet ustrzelić hattricka. Wykazywał się sprytem, pokazywał się do gry i meldował na wykończeniu. W drugiej części spotkania jeszcze dwukrotnie pokusił się o strzał.

Poznański minimalizm (do 87. minuty)

Lechici zmęczyli Wisłę. Tak forsowali rywala, tak zmuszali go do nieustannego biegania, tak wiercili dziurę w brzuchu, że w końcu musieli wywalczyć te 3 punkty. Nie bez wysiłku. Chociaż przez większą część meczu grali w przewadze, to nie lekceważyli rywala: utrzymywali się przy piłce, kontrolowali spotkanie i… pokazali, że jeszcze nie wszystko działa tak, jak powinno.

Co z tego, że „Kolejorz” miał ogromne pole do popisu: przewaga, szybkie skrzydła, pełnia zaangażowania, jak nie radził sobie z prostymi kontrami. Gospodarze szybko wychodzili na czystą pozycję, ale albo za daleko wypuszczali sobie piłkę, albo  zwalniali tempo w najważniejszym momencie. Za każdym razem czegoś brakowało. Linetty biegał box-to-box, harował jak wół w odbiorze i nie można mu było odmówić zaangażowania, upartości (nawet jak już był faulowany, prawie leżał, to nie wymuszał przerwania akcji), ale jego podaniom zdecydowanie brakowało jakości. Pomocnik spartolił masę dośrodkowań, nie wspominając już o wielkiej liczbie przegranych pojedynków 1 na 1 z Głowackim. Jevtić może i szarpał na skrzydle i robił masę pożytecznego wiatru wsypującego żwir w oczy wiślaków, ale w kluczowym momencie tracił zimną krew. Lechici długo szukali wytrycha w defensywie „Białej Gwiazdy” i znalazł go… Formella.

Tak, proszę to odnotować. Darek w meczu z Lechią zaliczył asystę II stopnia, a dzisiaj wyłożył świetną piłkę Pawłowskiemu, który dopełnił formalności. Swoją drogą, były „Miedziowy” zasługiwał na tego gola – wszak, kilkanaście minut wcześniej tak uwolnił energię, że prawie urwał poprzeczkę bramki Cierzniaka. Lech wraca na mistrzowską ścieżkę i nie odwraca się za siebie, ale wciąż ma wiele do poprawienia. Choć w drużynie Urbana wykształciły się stosowne mechanizmy, w grze poznaniaków widoczna jest spora lekkość i radość z każdego kontaktu z piłką, to dokładność wciąż utrzymuje się na niepokojąco niskim poziomie. Lechici co prawda w pełni kontrolowali to spotkanie, nie doprowadzali swoich kibiców do stanów zawałowych i nawet zapewnili im dość błogi nastrój, ale w strefie ofensywnej na próżno było wypatrywać cudów. Rozwaga na plus, marsz w górę tabeli kontynuowany, a wymagania będą wzrastać.

ŹRÓDŁO
transfery.info
TAGI: Lech Poznań Wisła Kraków Jan Urban Ekstraklasa Polska Dariusz Formella Szymon Pawłowski Dariusz Dudka Dawid Kownacki Maciej Sadlok
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.